środa, 26 czerwca 2019

Plagiat, plagiatowi plagiatem


Od jakiegoś czasu mam problem z plagiatem, nie żeby ktoś mnie okradał w ten sposób z moich tekstów, jak na razie nic o tym nie wiem, ale wiadomo nikt nie biega i nie chwali się czymś takim. Tylko ogólnie jakoś się dużo o tym mówi, a nawet krzyczy.

Znam kawał, o tym, że korzystanie , przy pisaniu „z jednej książki to plagiat, z dwóch to kompilacja za z trzech to magisterka”. 

No bo wiecie, w sumie jak ktoś ukradnie cały akapit słowo w słowo, przecinek w przecinek to jest to BEZSPRZECZNIE plagiat, jeżeli poprzestawia przecinki i trochę pozmienia, to już niekoniecznie tylko plagiat, czasami też koszmarek językowy. 

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Prawdziwa historia uwiedzionego dziecka

MARGAUX FRAGOSO
ZABAWA W MIŁOŚĆ
Prawdziwa historia uwiedzionego dziecka

PRÓSZYŃSKI i SKA

- Kochanie, tylko pamiętaj, nie rozmawiaj z obcymi! 
- Dobrze mamo, a z panią ze sklepiku? 
- Z nią możesz. 
- Ale ona jest obca. 
- No tak, ale to co innego. Z obcymi, takimi z ulicy. 
- A z listonoszem? 
- Z listonoszem możesz, on nie jest obcy. 
- Ale jest z ulicy... 
- i nie wolno, żeby ktoś cię dotykał. 
- Dobrze mamo, a pan od wf? 
- A on cię dotyka?! 
- No, raz podtrzymał mnie jak robiłam przewrót. 
- To się nie liczy... 
- A co się liczy? 
- A wujek Tadek? On może mnie dotykać? 
- Wujek to wujek, może. To znaczy oczywiście, ale nie w taki sposób. 
- A w jaki? 
- No nie może cię całować! 
- A na imieniny? 

niedziela, 23 czerwca 2019

Ruth, która za dużo pamięta..



CHRISTINA SCHWARZ

TONĄCA RUTH

Recenzję tej książki, tę recenzję wstawiłam na portalu Biblionetka w 2007 roku, a dziś pomyślałam, że warto ją przybliżyć, mimo upływu czasu.

"Tonąca Ruth" to opowieść o tajemnicy. O jednej z takich, jakich wiele, takich, które pewnego dnia burzą rodzinny spokój, pojawiają się nieproszone i zostają. Zostają, podskórnie przeczuwane to przez jednych, to przez innych, ukrywane często za straszną cenę. 

Takie tajemnice krzywdzą wszystkich, najbardziej niewinnych… A co, jeśli na drodze tajemnicy stanie trzyletnie dziecko? Dziecko, które twierdzi uparcie, że się utopiło? 

Każdy, kto się styka z tajemnicą, próbuje ją rozwikłać na własny sposób, ale to tylko komplikuje wszystko, bo niewiedza podpowiada czasem dziwne rozwiązania. 

Miasteczko Nagawakee nad jeziorem o tej samej nazwie, gdzieś na północy niedaleko wielkich jezior. Jezioro jest pokryte lodem, po którym czasem dla rozrywki, a czasem z konieczności ludzie przechodzą na wyspę. Zima, mieszkańcy miasteczka jakoś sobie z nią radzą. Na farmie nieopodal jeziora gospodarzy Matylda wraz z maleńką córeczką, Ruth. Jej mąż, który pojechał na ochotnika walczyć do Europy, został ranny we Francji. Stracił wzrok. W czasie I wojny światowej wszak używa się gazów bojowych... Na farmę wraca starsza siostra Matyldy, Amanda, zwolniona ze szpitala, gdzie pracowała jako pielęgniarka. Zauważono u niej dziwne objawy chorobowe… 

Tu zaczyna się historia… Choć właściwie nie. Może zaczyna się wraz z narodzeniem Matyldy? Dwadzieścia lat wcześniej? Dużo na to wskazuje… A może tak naprawdę zaczyna się w dniu, kiedy znika Matylda? Kiedy tonie wraz z córeczką… To też możliwe, ale Ruth, która twierdzi, że się utopiła, przecież żyje… 

Książkę czyta się jednym tchem, mimo że jej narracja jest nieco udziwniona, bo oprócz narratora, który pojawia się rzadko, ale się pojawia, narracja prowadzona jest w pierwszej osobie… a właściwie w kilku pierwszych osobach. Nieco to denerwujące, ale po chwili można się do tego przyzwyczaić. 

Intryga wciąga i do samego końca trzyma w napięciu. Książki po prostu nie da się odłożyć na potem. No i te analogie… Mimo oczywistych różnic, książka przypomina „Księcia przypływów” Pata Conroya, „Malowany dom” Grishama i „Klub Perskich Pikli” Sandry Dallas, choć nie opowiada o południu ani o przyjaźni, ani o życiu farmera, jednak coś w niej jest. Jakby autorka z każdej z tych książek wzięła odrobinę… odrobinę panującego w nich ducha. Różni się jednak od nich na tyle, na ile powinna. Nie jest ściągnięta, i nie sądzę, żeby była wzorowana na tych książkach, ale posiada jakiś nieuchwytny klimat, który sprawia, że można je ze sobą połączyć. 

Ta książka spodobała mi się bardzo i z chęcią poleciłabym ją innym czytelnikom, takim, którzy lubią nieszablonowe, niejednoznaczne postacie, takim, którzy nie cenią zbyt dużej ilości opisów (bo ich nie ma), w końcu takim, których interesuje zwykłe ludzkie życie… 

A teraz chyba powinnam się do czegoś przyznać. Przeczytałam tę książkę i przeczytała ją moja mama. Jak często, zgodziłyśmy się, że jest świetna (posiadamy podobne zamiłowania literackie) i jak rzadko, od razu się o nią pokłóciłyśmy. O książkę, i o jej główną bohaterkę, Amandę… Każda z nas odebrała ją inaczej. Do rękoczynów nie doszło, ale było blisko. Stanęło na tym, że ja Amandzie właściwie współczuję, ale uważam, że miała wiele innych możliwości, niż te, które wybrała. Moja mama zaś jest na Amandę wściekła i uważa, że to paskudna, egoistyczna kobieta, która za dobro odpłaciła złem i zmarnowała życie sobie i innym… 

Ciekawe, co powiedzieliby inni czytelnicy? Tylko, uwaga, ta książka wzbudza skrajne emocje!

wtorek, 18 czerwca 2019

Królestwo popiołów, czy to naprawdę koniec?


SARA J.MAAS

KRÓLESTWO POPIOŁÓW

UROBUROS

„Królestwo Popiołów”, a mówię to u obu tomach, to znaczy właściwie o ostatniej wydanej w dwóch tomach części fantastycznej fantastycznej serii. Nie, to nie pomyłka ( tak właśnie chciałam napisać), "fantastycznej fantastycznej" serii! Bo ta seria jest fantastyczna, bo jak wiadomo dotyczy fantasy i FANTASTYCZNA bo to coś niesamowitego, okrutnego, pięknego i szalonego zarazem. 

Podziwiam tłumacza, bo zderzenie z wyobraźnią językową autorki i przełożenie na polski język, o wiele przecież w wielu aspektach uboższy ( tak, wiem, nie we wszystkich, ale w fantasy trochę jednak tak). 

Ta książka wchodzi w człowieka, niektóre, szczególnie początkowe opisy, choćby tortur stawiały mi włosy na głowie, tak, że powtarzałam sobie, że to tylko bajka, ale nie, to było wcale nie bajkowe i nie bajeczne, a mocne i okrutne jak świat. 

Tak, świat przedstawiony w tej serii jest piękny, ale jest w nim też zło. Tyle, że to zło nie jest czyste, ma różne oblicza, można powiedzieć, że autorka tak wszystko (i wszystkich opisała), że miłość do nich (a można ich pokochać i znienawidzić, co daje powieści ogrom głębi) lub niechęć to nie są proste sprawy, bo autorka żongluje zdarzeniami, ukrytymi motywami, nie do końca wyjaśnionymi (to znaczy nie od razu wyjaśnionymi) motywami działania, tak, że czytelnik wielokrotnie musi mierzyć się z szokiem, zmuszającym do… zmiany zdania, zapatrywań, sympatii. 

I ta straszna wojna, te niesamowite sceny, ta miłość… 

Nie, nie jest ckliwa, w żadnym razie, jest i wielka i mała i zdradliwa, małżeńska, albo prawie, synowska… To ogromna paleta uczuć, którą autorka operuje tak, że nie można się oderwać, ale o treści pisać nie będę, bo bardzo łatwo przemycić jakąś informację, która zepsuje czytelnikowi przyjemność czytania i zachwyt zaskoczenia. 

Sposób pisania, to znaczy podział akcji na fragmenty i przeskakiwanie pomiędzy nimi w czasami bardzo istotnych momentach, to zabieg iście filmowy i bardzo mocno trzyma w napięciu. 

A sceny bitewne to majstersztyk. 

Trzeba powiedzieć, że Królestwo popiołów Sarah J. Mass to niesamowity finał całej serii. 

Mimo, że książka polecana jest raczej ludziom młodym to jednak robi wrażenie na czytelniku w każdym wieku, bo jest po prostu dobra. 

Ta powieść potrafi wzruszyć, poruszyć, oburzyć, rozwścieczyć i zaskoczyć. 

I tego właśnie oczekuje się od dobrej powieści, nie ważne jaki jest jej gatunek. To koniec, a co się z tym wiąże pożegnanie z wieloma fascynującymi bohaterami, ze światem, ale… 
No właśnie autorka nie powiedziała jeszcze w tej kwestii ostatniego słowa, co ucieszy bardzo wielu czytelników i wielu zaskoczy, bo nie wyjaśniła przecież jeszcze ostatecznie losów wszystkich bohaterów. 

Miłośnikom fantasy bardzo polecam. Czy innym czytelnikom nie? Cóż, trzeba kochać fantasy, żeby w to wejść, ale zawsze warto spróbować!

poniedziałek, 17 czerwca 2019

To nie deszcz to ludzie.


TO NIE DESZCZ TO LUDZIE HALINA BIRENBAUM 
w rozmowie z 
MONIKĄ TUTAK- GOLL

Wydawnictwo AGORA


Bardzo trudny i piękny w swoim tragizmie wywiad, rozmowa o holokauście, ale zupełnie inna niż te, które czytałam dotychczas. To raczej opowieść o człowieku w całej tej nienormalnej normalności, która stała się udziałem ludzi, Żydów, społeczeństwa. 

I o tym w jaki sposób to co nienormalne powoli rozgaszcza się i zastępuje wszystko inne, trwoga, śmierć, obóz… wszystkie te potworności… 

Halina Birenbaum opisuje je z pozycji człowieka sprzed wydarzeń, czyli niedoświadczonej, naiwnej, szczęśliwej dwunastolatki ze spolonizowanej żydowskiej rodziny, która nie wierzy, że coś takiego jest możliwe, ale też z pozycji kobiety, która to wszystko przeszła i dla której odzyskana normalność jest bardzo krucha. 

niedziela, 16 czerwca 2019

Gdzie diabeł mówi... "Cześć kochanie".

 KARINA BONOWICZ

GDZIE DIABEŁ MÓWI DOBRANOC

INITIUM


Książka, nawet fantasy, dla młodzieży to tekst wymagający tak pod względem treści, bo młodzież to czytelnik żądny akcji, jak i języka, bo trzeba umieć pisać dla młodzieży. Język takiej powieści musi być adekwatny do języka jakim posługuje się odbiorca, młody, ale nie „przefajnowany” i w takim właśnie stylu napisana jest ta książka. 

Mamy tu więc młodą czarownicę (nieświadomą swoich mocy), nowe środowisko, (wieś gdzie musi zamieszkać po śmierci rodziców), grupę dziwnych nastolatków i magię. 

sobota, 15 czerwca 2019

Książkę w tydzień? Napisać??? NIEMOŻLIWE!


Wczoraj w nocy w tym piekielnym upale musiałam spać przy zamkniętym oknie. To wina któregoś z sąsiadów (a mam ich akustycznie bardzo wielu), który zdecydował, że będzie o pierwszej w nocy tłukł kotlety. Zupełnie nie rozumiem po co tłuc kotlety o pierwszej w nocy i po co do tego tak straszliwie wrzeszczeć? 

Rano okazało się, że jednak to nie kotlety, a chiński masażer do pośladków, który wyrwał się facetowi spod kontroli, babka z drugiej klatki mówi, że to ten co chodzi teraz z obandażowaną głową i będzie musiał malować ściany, bo krew nie za dobrze wygląda w salonie. 

Ale ja nie o tym, ja o pisaniu książek. Otóż zobaczyłam ostatnio kilka zachęt internetowych w stylu. „Napisz książkę w dwa tygodnie”, „Dwadzieścia dni do bestsellera”, „ Poświęć kilka dni napisz dobrą książkę” i postanowiłam się temu przyjrzeć. 

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Do trollinki z dobrego serca.

Od jakiegoś czasu przyglądam się kilku paniom (tak, tak, paniom), które uwielbiają wywoływać awantury na Facebooku. Wiem, rozumiem, upał, nuda, ludzie na plaży, a człowiek sam w pracy, albo w domu... Nic tak nie bawi jak szaleństwo gorącej awantury… Wyzwiska padają gęsto, co chwilę ktoś dostaje białej gorączki, pada ban za banem. TO DOPIERO JEST zabawa… 

Można się ubawić, uśmiać… No i SATYSFAKCJA GWARANTOWANA

Niestety prawda jest taka, że coraz trudniej się robi takie rzeczy… 

Tak, tak, ta sztuka ginie! Kto teraz potrafi rozgrzać atmosferę do czerwoności, wkurzyć pół grupy i na dodatek wyjść z tego bez szwanku? 

Dlatego z dobrego serca udzielę kilku porad, . 

Kochana TROLLINKO 

Jeżeli chcesz kogoś zdenerwować to: 

piątek, 7 czerwca 2019

Robale i czytelnicy? To nie jest dobry duet!




Jako, że łasa jestem na pochwalne recenzje moich książek ( tak, tak, to okropne, ale jestem! Przyznaję się bez bicia – zresztą pokażcie mi autora, który nie jest), a one czasami się zdarzają i chciałabym je oczywiście przeczytać, a nie jestem jakimś duchem, żeby wiedzieć co jak i gdzie… założyłam sobie ( tak to się mówi?) ALERT GOOGLE 

Dostaję powiadomienia jak gdzieś coś się pojawi i zawiera moje nazwisko. Jako, że Iwon Banach wiele jest na świecie (imię już jakby mniej popularne, ale nazwisko…) dostaję przeróżne dziwne powiadomienia, ale… Niestety i takie, które co prawda dotyczą mnie, ale wcale nie mam ich ochoty czytać, no ale wiadomo, żeby sprawdzić. Trzeba zobaczyć co to jest. 

czwartek, 6 czerwca 2019

Oko pustyni - i co dalej?


RICHARD SCHWARTZ

OKO PUSTYNI

INITIUM

„Oko pustyni” to trzeci tom genialnej sagi fantasy zatytułowanej Tajemnica Askiru, cudnie zapoczątkowanej przez „Pierwszy róg” recenzja TUTAJ i Drugi legion, recenzja TUTAJ

Wyraźnie słychać już moje zachwyty, więc pewnie ciekawi jesteście co to w tej książce jest takiego fascynującego. 

Od razu powiem, że książkę tę można czytać bez znajomości poprzednich tomów, ale to jakby jeść lody bakaliowe bez bakalii. Owszem, dobre, ale bakaliowe z bakaliami jednak lepsze, dlatego zachęcam byście sięgnęli i po poprzednie tomy. Zresztą „te bakalie” to fascynująca historia Zakory, ciemnej elfki i jej prób zrozumienia tego jak funkcjonują ludzie, ostrza spójni i ich moc, przedziwna miłość Havalda i Leandry, Janos, który nie był tym za kogo się podawał… 

Tu zresztą wszyscy mają swoje większe i mniejsze tajemnice. 

A te są trudne do rozszyfrowania. 

Zresztą książka i tak zaczyna się od krótkiego podsumowani poprzednich dokonań dziwnej, skleconej naprędce, ale bardzo ze sobą związanej drużyny. 

A dokonań jest wiele. Wędrówka w celu zdobycia sojusznika w walce z potężnym imperium Thalak przysparza jednak drużynie o wiele więcej kłopotów niż można by sobie wyobrażać. Ktoś chce ich złapać, zabić wymordować wszystkich razem i każdego z osobna. 

Nawet ciemna Elfka Zakora nie jest bezpieczna, choć jej wiedza i zdolności medyczne ( bo winogrona się skończyły) ratują wszystkim życie… 

W tym tomie Havald wreszcie spotyka się z uprowadzoną wcześniej Leandrą, która bardziej niż dobrze radzi sobie z wrogami

Havald styka się z proroctwem, które, jak to w proroctwach bywa nie jest całkiem zrozumiałe, ale wygląda na to, że występuje w nim on sam, choć proroctwo jakby nie dotyczy jego. 

To co kocham w tej serii i w tym stylu opowiadania, to logika. Autor wymyśla rzeczy całkowicie nieistniejące, wymyśla bogów, wróżów, morderców i nekromantów, oraz przedziwne stworzenia, a jest we wszystkim LOGICZNY! 

Nie ma tu niepotrzebnej siekaniny na miecze i pokrwawione flaki, choć owszem krew się leje, oj leje… Nie ma ciskania magią i nadprzyrodzonych wybuchów, głupawych napisanych tylko po to, żeby „coś się działo”, albo „żeby dodać magii, siekaniny, czy seksu”. 
Bohaterowie, choć żyją w jakimś „gdzieś”, które przypomina nieco bliskowschodnie średniowiecze są bardzo realni i prawdziwi. 

Nie jest ważne, że obcują z magią, ale kiedy obcują z innymi są naturalni i prawdopodobni, a jeżeli nie mogą być, to jest to przygotowane i opisane tak, że czytelnik to przyjmuje jak fakt, a nie jak jakąś wyssaną z palca bajkę. 

Jest tu trochę lokalnej polityki, ale to bardzo logiczne. Dużo mrocznych tajemnic, artefaktów i… 

Ten tom jest nieco może spokojniejszy od poprzednich, ale ten spokój nie jest tak spokojny jakby się wydawało… 

Przyznam, że książkę pochłonęłam w jedną noc. 

Jest świetna. Kto lubi fantasy będzie zachwycony, kto nie lubi, a natknie się na tę książkę też się zachwyci, bo to misterna opowieść o przyjaźni, miłości, lojalności i powołani. O tym co trzeba, co można, a co należy… 

Przyznam, że byłam ciekawa co wymyśli autor, bo wydawało mi się, że trzeci tom, po dwóch tak dobrych to dla autora wyzwanie, ale wyraźnie Richard Schwartz skrywa jeszcze wiele tajemnic swojej wyobraźni i pewnie niedługo się o tym przekonamy! 


środa, 5 czerwca 2019

Dzień matki - zwłoki zamiast kwiatów.

NELE NEUHAUS

DZIEŃ MATKI

Media rodzina


Matka to w naszej kulturze istota najświętsza i najgorsze zło (często w tym samym czasie). Wielu psychologów hołubi teorię, że wszystko co złe w człowieku, to wina matki…I nie jest wcale ważne jaka jest, przybrana, rodzona, przyszywana, dobra, zła, okrutna, adopcyjna, kochana, zaborcza czy nieobecna… 

No właśnie. Nieobecna. 

„Dzień matki” Nele Neuhaus to kryminał poruszający to co w życiu człowieka jest najdelikatniejsze, czyli dzieciństwo. Rodzinny dom dziecka, jak z koszmarów (tych gorszych), ludzie, którzy się tam wychowali i ktoś, kto morduje kobiety. 

niedziela, 2 czerwca 2019

HAZEL WOOD - niebajkowa bajkowość

MELISSA ALBERT

HAZEL WOOD

MEDIA RODZINA


Wczoraj w nocy nieopatrznie, jako bajkę na dobrą noc, (i na dobranoc też) zaczęłam czytać i przeczytałam Hazel Wood i jak możecie się domyślać, była to doskonała lektura, tylko noc trochę jakby mniej bo śniły mi się...no cóż. Hmmmm. Bajki. 

Ta powieść już od początku klimatem i niektórymi założeniami przypomina „Krainę Chichów” Jonathana Carrolla, choć tylko w stosunku do kreacji świata i osoby i roli autora jako twórcy i stwórcy, przynajmniej tak początkowo się wydaje. Podróż w poszukiwaniu tego świata, choć z założenia nieco inna niż u Carrolla też mocno tu pasuje, ale rozwój akcji prowadzi nas potem bardziej w kierunku Pratchetta i jego „Wyprawy Czarownic”.

sobota, 1 czerwca 2019

Podaruj mi jutro

ILONA GOŁĘBIEWSKA

PODARUJ MI JUTRO
MUZA


„Podaruj mi jutro” to książka, wchodząca w klimaty powieści obyczajowej, jednak nie jest to zwykła powieść obyczajowa, raczej doskonale przemyślana, przewrotnie wpleciona w życiowe i historyczne zawirowania saga rodzinna kładąca duży nacisk na czas przemijania i samo przemijanie. 
Istotnym elementem jest tu ukazanie wartości każdej życiowej decyzji bez względu na to, czy podjęta została świadomie, czy wymuszona przez życie. 

czwartek, 30 maja 2019

Ręce ojca - gdy ten, kogo nie ma istnieje za bardzo.



ALEKSANDRA JULIA KOTELA

RĘCE OJCA

Wydawnictwo JanKa

Brak, czy nieobecność jakiejś osoby w życiu tylko pozornie jest pustką, bo zazwyczaj zostaje „zaludniona” tęsknotami i marzeniami. "Umeblowana" ulotnymi okruchami wspomnień, albo jakąś zewnętrzną wiedzą o danej osobie. Tworzymy w ten sposób nierealny i dość pokrętny, często bezwiednie umiłowany ideał. 

Dzieci pozbawione matek zaludniają swoje marzenia królewnami, te pozbawione ojców herosami, których im odebrano. 

wtorek, 28 maja 2019

Blurbolog pilnie poszukiwany!


Wiecie o tym, że teraz to z dnia na dzień powstają nowe zawody, a specjaliści wszystkich, coraz to nowych i dotąd nieznanych dziedzin mnożą się jak bakterie, pączkują jak drożdże, pojawiają jak grzyby po deszczu i zarabiają krocie. Postanowiłam więc znaleźć niszę dla siebie, opatentować ją i być jedynym specjalistą w danej dziedzinie. Kto powiedział, że zaraz trzeba się na czymś znać, żeby zostać specjalistą? 

Otóż postanowiłam zostać blurbologiem. 

Będę udzielała (bardzo drogich oczywiście)  porad dotyczących okładkowych blurbów i całej tej „nieświętej trójcy”, jaką jest okładka tytuł i właśnie blurb, bo tylko ta trójca dobrze skomponowana sprzedaje książkę.

niedziela, 26 maja 2019

Harlekinizacja okładek książkowych....



Harlekinizacja okładek książkowych stała się faktem. Gdzie nie spojrzeć tam słodkości i to takie, że aż czasami mdli. Zazwyczaj mamy więc na takiej okładce albo kobietę w zwiewnej sukni mniej więcej balowej, która ochoczo poleguje w trawie pośród polnych kwiatów lubo też jest uroczo targana przez morski wiatr.

Nie wiem czy tylko mnie się wydaje, że przebywanie w TAKIEJ sukni, w TAKIM miejscu jest nieco dziwaczne? Wersja pierwsza jednak aż prosi się o mickiewiczowskie mrówki, że o innych robalach nie wspomnę. Bywają też na okładkach mężczyźni. Stoi taki zazwyczaj w rozpiętej koszuli, z sześciopakiem i patrzy wcale nie dyskretnie gdzieś w kierunku swoich klejnotów, głowy ma pół. Resztę mu odcięło, wyraźnie nie była potrzebna!

sobota, 25 maja 2019

Odwyk - mocno zaskakujący!

ADAM WIDERSKI
ODWYK
INITIUM


Trzeba przyznać, że z zainteresowaniem śledziłam to, co się działo wokół książki Adama Widerskiego jeszcze zanim książkę przeczytałam, zaintrygowana, co też w niej może być takiego, że tyle się dzieje… Bo jednak kryminał to nie jest prosta sprawa… On debiutant, wokoło wielu innych i to dobrych… 

Moja ciekawość została zaspokojona. 

piątek, 24 maja 2019

Miłość do trzech Zuckerbrinów.

WIKTOR PIELEWIN
MIŁOŚĆ DO TRZECH ZUCKERBRINÓW

PSYCHOSKOK

"Miłość do trzech Zuckerbrinów" to tekst trudny, na poły filozoficzny ( może nawet ciut przefilozofowany?), na poły fantastyczny, gdzieś odrobinę odnoszący się do spraw społecznych, ale i politycznych, ale przede wszystkim odnoszący się złośliwie, a może tylko satyrycznie ( może i wrednie) do kierunków w jakich rozwija się świat jako całkowicie już zglobalizowana wioska. 

Trudno się to czyta, bo jest to tekst bardzo znaczący i akcja jako taka go nie ciągnie. Ten tekst w dużej części przemyślenia, sploty slow i zdań, opisy zdarzeń, ale i odczuć, które wymagają niesamowitego skupiania uwagi i nie pozwalają „przelecieć” tej książki po łebkach. 

czwartek, 23 maja 2019

Alyssa i Obłęd... piękno szaleństwa!

 
A.G. HOWARD
ALYSSA i OBŁĘD

UROBUROS

Kiedy byłam nastolatką, trafiłam na „Alicję w Krainie Czarów” Carrola i byłam za „dorosła” w tym momencie na tę książkę, i za „głupia” by umieć ją właściwie odczytać. Książka przecież to nie zestaw liter, kłąb słów i sznureczki zdań, ale znaczenia, emocje, oczarowania, które można znaleźć za nimi, i poprzez nie. 

Dla mnie ta książka była trochę jak obrazy Tadeusza Makowskiego, jakby zbyt proste, schematyczne, to co malował takie trochę klockowate i "zwyczajne", za to „Alyssa i Obłęd”, książka, która w dużej mierze odnosi się właśnie do Alicji w Krainie czarów, to trochę takie literackie Art Déco. 

wtorek, 21 maja 2019

Majów nienawidzę kosząco męczących!

Majów nienawidzę. Nie tych od kalendarza ale tych z kalendarza, więc może powinnam powiedzieć mai? No nie, sprawiłam odmianę gramatyczną, jednak majów. Dlaczego? Bo to są miesiące ( tak jest ich wiele, bo zdarzają się co roku) kiedy jeszcze grzeją kaloryfery. To złe czy dobre? 

Otóż w maju to koszmar! Dlaczego? Bo w mieszkaniu piekło, a jeżeli otworzyć okno na noc, to od razu słychać „zewnętrzne życie” I to też jest koszmar, bo nie lubię słuchać jak ktoś się znęca nad biednym góralem pytając ( w sposób mocno inwigilacyjny) czy mu nie żal (cholera wie czego – pewnie kogoś zamordował), ale to przesłuchanie jest głośne. 

niedziela, 19 maja 2019

Terra insecta - planeta owadów!

 ANNE SVERDRUP-THYGESON

TERRA INSECTA
Planeta owadów

Wydawnictwo ZNAK

Ten przewrotnie żartobliwy owad, pluszowy, bo żywych na szczęście w okolicy nie było, pokazuje jaki mam stosunek do tej książki

Po prostu jest genialna! 

Napisana BARDZO przystępnym językiem i pełna wiedzy! 

Wiedza! Boże jak ja tęsknię za prawdziwą wiedzą, tą sprawdzoną przez naukowców w laboratoriach i podaną w wiarygodnych pismach, a nie tą forowaną przez „amerykańskich naukowców” w internecie

piątek, 17 maja 2019

Kroniki Belorskie (tom 6) - fantasy spod strzechy.


OLGA GROMYKO
KRONIKI BELORSKIE
(tom VI)
PAPIEROWY KSIĘŻYC

Fantasy to taki gatunek literacki, który sam z siebie jest bardzo podzielony pod względem tematyki, miejsca, czy ewentualnego czasu, jak i pod wieloma innymi względami. 

Ja na przykład dzielę fantasy według podejścia autora do świata. A dokładniej według tego jak on sam podchodzi do świata, który stworzył. ( nie do książek, ale właśnie do świata) podział jest tylko mój, ale mnie bardzo pomaga. Uważam, że istnieją autorzy, którzy ze śmiertelną wręcz powagą podchodzą do światów, które tworzą, upychając w nich mroczne istoty, gotowe przegryźć każdemu gardło, piękne księżniczki możliwe, że uwięzione w wieżach i mocarnych królów na bardzo ponurych tronach, i magię. 

Magia jest konieczna. 

poniedziałek, 13 maja 2019

o DARMOSZE autorskiej po trosze...

Jak wiadomo, to co za darmo jest czasami niestety najdroższe i każdy się o tym przekonał nie raz. 

Czasami okazuje się, że jakaś darmowa lokówka do włosów łonowych, albo próbka kremu przeciwzmarszczkowego do podłóg sprawia, że stajecie się przerażonymi właścicielami zestawu kołder do pieczenia ryżu, albo odkurzacza na do ślimaków ogrodowych lub cudnych ściereczek do kurzu za jedyne 8 000 złotych. Dlaczego przerażonym? Bo przecież nikt niczego miał nie kupować miało być za darmo i do tego pięknie. 

piątek, 10 maja 2019

Gdzie śpiewają diabły - ten śpiew nosimy w sobie.


MAGDALENA KUBASIEWICZ

GDZIE ŚPIEWAJĄ DIABŁY
Wydawnictwo UROBUROS


Opowieść. Czymże człowiek byłby bez opowieści? Tej snutej przy ognisku i tej snutej we własnej głowie, opowieści którą jest życie, ale i tej która to życie usprawiedliwia, tak, właśnie usprawiedliwia. Opowieści o wolności, miłości i cierpieniu, a może w innej kolejności, ale cierpienie i miłość będzie zawsze… 
Wolność to luksus na który nie każdy może sobie pozwolić. 

środa, 8 maja 2019

Rok, w którym nauczyłam się kłamać - cudnie trudna.

LAUREN WOLK
ROK W KTÓRYM NAUCZYŁAM SIĘ KŁAMAĆ

Wydawnictwo 
DWIE SIOSTRY

"Rok w którym nauczyłam się kłamać" to powieść po dziecinnemu gorzka, a taka gorycz jest najtrudniejsza. Światy rozpadają się ludziom w każdym wieku, także i dzieciom, ale dzieci same nie umieją ich poskładać, muszą zdać się na pomoc i osąd świata dorosłych. 

A światem dorosłych rządzą zupełnie inne prawa. 

Mówi się, że ta książka podobna jest do powieści Harper Lee „Zabić Drozda” i jest, ale nie w taki sposób jakby można się tego spodziewać, choć tematyka ponadczasowa i wszechobecna. 

wtorek, 7 maja 2019

"Znamię bestii" i inne cuda o czipowaniu ludzi...

Przeczytałam wczoraj o czipach wszczepianych ludziom w dłonie gdzieś w odległej ( i oczywiście dzikiej) Australii. Artykuł kusił wielkimi nagłówkami w stylu „znamię bestii”, „szatańskie oznaczanie ludzi”, „ludzie jak bydło”. 

Miałyby to być takie czipy, które ułatwiałyby płacenie bezgotówkowe i jeszcze kilka innych czynności. Oczywiście pojawiło się oburzenie, jako że w Polsce wszystko sprowadza się do szatana, więc i te czipy też.

niedziela, 5 maja 2019

Pułapki myślenia - moc wiedzy i wiedza mocy!

 DANIEL KAHNEMAN
PUŁAPKI MYŚLENIA

Wydawnictwo
MEDIA RODZINA

Zawsze zastanawiało mnie myślenie, ale trochę od drugiej strony, nie to „co” się myśli, ale „jak” się myśli. Nie, nie chodzi o czysto techniczną pracę mózgu, ale jej aspekt psychologiczny. 

Wszyscy wiemy, że reklamy w zasadzie są , albo przynajmniej bywają głupie, doskonale zdajemy sobie sprawę, że to co i jak mówią nijak się ma do prawdy, ba często jest sprytnie podanym kłamstwem, ale to działa. DLACZEGO?

piątek, 3 maja 2019

Romans, zdrada, seks pozamałżeński, czy to nadal zakazane?


CATHERINE HAKIM

NOWE REGUŁY

Wydawnictw CZARNA OWCA

Kiedy człowiek przypadkiem w koszu na książki w jakimś sklepie trafia na książkę wydawnictwa Czarna Owca, to po prostu nie ma szans jej nie kupić, ale jeżeli ta książka to „Nowe Reguły” Catherine Hakim – książka o portalach randkowych, romansach pozamałżeńskich i sile erotyki, oraz wszechobecnym i wszechmocnym oddziaływaniu seksu i na dodatek nie kosztuje nawet siedmiu złotych, to każdy by się na nią rzucił jak mniemam i jak i ja uczyniłam, po czym zagłębiłam się w cudowny, cudownie prosty, poparty badaniami opis naszych zwyczajów godowych i seksualnych w odniesieniu do partnerów pozamałżeńskich. Brzmi ciekawie? 

środa, 1 maja 2019

Wieści i wieścidła!

Co w życiu pisarza jest najważniejsze? Jeżeli ktoś sądzi, że to jest napisanie książki to myli się bardzo. Wiecie ile książek leży w szufladach? Ile zawala twarde dyski i zżera miejsce na pędrakach? 

Stosy! Gigastosy wirtualnych kartek, które szeleszcząc ( wirtualnie) po nocach doprowadzają do szału tych, którzy je napisali! 

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Ciąg dalszy afery, czyli sam się prosisz aby cię okradli!

Pisałam ostatnio o panience wyłudzającej książki ( i inne fanty) na nieistniejące licytacje i prowadzącej także jakieś licytacje dla „różnych chorych osób”. Wszystko byłoby ładnie cudnie, gdyby nie to, że ta panienka sprawiła, iż wiele osób poczuło się oszukanych. Te osoby zaczęły się zastanawiać czy można wyciągnąć jakieś konsekwencje prawne z zaistniałych faktów. 

niedziela, 28 kwietnia 2019

Polscy Bogowie Wojny... Historia w ciekawym wydaniu.


POLSCY BOGOWIE WOJNY

Wydawnictwo
ZNAK

Nie wierzę w sprawiedliwe wojny, nie lubię wojen, boję się ich i dałabym wszystko, żeby ich nie było, ale to czego ja chcę nie ma tu znaczenia, wojna jest wpisana w ludzką historię i czy się chce czy się nie chce ona istniała, istnieje i będzie istnieć. 

A kim są bogowie wojny? 

czwartek, 25 kwietnia 2019

Jak zarobić na idiotach? Przepraszam na ludziach o dobrym sercu? Oto przepis.

Własnie wczoraj w sieć poszła wieść o pewnej panience, która w dość nachalny sposób zdobywała fanty dla potrzebujących. Na różne licytacje dobroczynne dla maleńkich chorych dzieci z serduszkami do wymiany, młodych rodziców z rakiem, dla siebie samej spędzającej całe dnie w szpitalach, a wiadomo, żyć jakoś trzeba… 

Litość lała się strumieniami. 

A fanty były różne, mnie poproszono o książkę, którą dosłownie kilka dni temu wydałam. 

Książka tu, książka tam, ( a podobno Polacy nie czytają) i byłoby nawet cudnie, gdyby nie to, że owa pani te fanty zostawiała dla siebie.

wtorek, 23 kwietnia 2019

O tym jak jedna (wygadana) parówka uratowała moją wiarę w ludzi.

Miałam nie pisać o świętach bo są ( albo bywają wykańczające) i wcale nie z powodu duchowości zredukowanej do koszyczka, czy majonezu wypływającego uszami. 

Nie chodzi też o horror oślepiających gifów, czy nieśmiertelną, a śmiertelnie nudną (a czasami i trującą) sałatkę jarzynową, ale o ludzi, których spotyka się po długim czasie niewidzenia. 

Znacie to okropne uczucie? 

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Atak na Vanity Publishing bo to wróg, czy może sposób na dowalenie?

Jest ostatnio ( a może właściwie od zawsze) duża nagonka na Vanity Publishing i nie zamierzam się w nią wtrącać, czy stawać ani po jednej ani po drugiej stronie. 

Chcę tylko zwrócić uwagę na pewną praktykę, która… hmmm… jest dziwaczna. 

Wiele osób twierdzi, że ważne jest by piętnować nie autorów, a jedynie firmy, które wydają książki za pieniądze autora. 

piątek, 12 kwietnia 2019

Rosja w reportażu



ANNA WOJTACHA

ZABIJEMY ALBO POKOCHAMY
ZNAK LITERANOVA

„Zabijemy albo pokochamy” – te słowa to fragment wypowiedzi jednego z bohaterów książki. To również jej tytuł, a w pewnym sensie także określenie naszego własnego stosunku do Rosjan i do Rosji. Są pośród nas tacy, w których gotuje się nienawiść, są tacy, którzy Rosję i Rosjan kochają. Dlaczego? Bo Rosjanie to naród bardzo nam bliski, mamy podobne wady, zalety, podobne podejście do życia, podobne zapatrywania i poglądy – różni nas właściwie jedynie polityka. 

środa, 10 kwietnia 2019

Egzemplarze autorskie, nowa książka, demon i seks bez romansu!

Wczoraj mailowo dowiedziałam się, że idzie do mnie paczka od wydawnictw LUCKY.
To mogło być tylko jedno.
Tylko to na co czekałam od dawna.
Coś co rozświetla twarz najbardziej nawet ponurego autora horrorów.

Właśnie z szaleństwem w oczach odebrałam od kuriera paczkę w której były moje własne książki. MOJE WŁASNE inaczej, że nie własne bo kupione, ale własne bo przeze mnie napisane.

wtorek, 9 kwietnia 2019

Kiedy virtual zamienia się w real.

Wiecie co jest najgorsze kiedy virtual zamienia się w real?
PANIKA.
A już panika w moim wydaniu jest po prostu nie do ogarnięcia!

Zaczęło się od tego, że miały przyjechać i miałyśmy się spotkać w rynku. Tak? Wszystko jasne? No nie do końca! Po pierwsze żadnej z nich w życiu na oczy nie widziałam, ( poza facefotkami – ale wiecie jak jest, nie zawsze są aktualne) po drugie nie wiedziałam kto ma przyjechać ( zapomniałam zapytać) po trzecie ile osób?

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Zniewolone dzieciństwo i potwory...


ALICE MILLER
ZNIEWOLONE DZIECIŃSTWO

MEDIA RODZINA

Książki Alice Miller czytam ilekroć na nie trafię bo interesuję się psychologią i pedagogiką, bo są po prostu ciekawie napisane, i dotykają trudnych i ważnych dla mnie tematów. 

Próbują odpowiedzieć na naprawdę nurtujące mnie pytania. 

Ile razy widzę w telewizji informacje o zakatowaniu niemowlątka, albo noworodka, bo „był złośliwy i specjalnie wrzeszczał”, albo tylko dlatego, że płakał i zastanawiam się jakim cudem jakiś idiota wpadł na pomysł, że biciem można uspokoić malucha czy kogokolwiek innego ( zakładam, że miał ochotę go uspokoić na chwilę, a nie na wieki wieków i zakatować). 

piątek, 5 kwietnia 2019

Polowanie na naiwniaczki? Mowy nie ma!

Drogie panie ( panowie też), wy, którzy zapraszacie mnie do polubienia swoich dziwnych stron trzynaście sekund po tym jak zaakceptuję zaproszenie do grona znajomych, nie łudźcie się! Nie znajdziecie we mnie bogatej „biednej grubaski” która ważąc o trzy deko za dużo zakupi u was suszoną marchew w cenie złota i płatki cebuli w cenie diamentów. Nie tylko mnie na to nie stać, ale też mam mózg! 

czwartek, 4 kwietnia 2019

Widmo z Głogowego Wzgórza - elegancja w formie i treści.

EDWARD FENTON
WIDMO Z GŁOGOWEGO WZGÓRZA

Wydawnictwo DWIE SIOSTRY


Uwielbiam wracać do książek, które czytałam w dzieciństwie. Takie powroty są pełne niespodzianek, nie zawsze miłych, bo człowiek się zmienia, jego podejście do życia też a co za tym idzie także i spojrzenie na literaturę dziecięca, czy młodzieżową. Tak książki też się starzeją, ale na szczęście nie wszystkie. 

wtorek, 2 kwietnia 2019

Jesteś za stara na pisanie książek?


Wczoraj przeżyłam przygodę życia (dodam, że makabryczną) i nie wiem czy to był Prima Aprilis, czy na poważnie, bo jakoś wyjaśnień nie dostałam, a i cała rozmowa żartobliwa nie była.

Po jakiejś dyskusji na jednaj z grup, w której ludzie rozmawiali o wydawnictwach, nagle dostałam na priv taką wiadomość: 

- Dałaby sobie pani już spokój! 

sobota, 30 marca 2019

"Oczy uroczne" mnie zauroczyły!

MARTA KISIEL
OCZY UROCZNE

UROBUROS



Tak jak Terry Pratchett stworzył swój dyskowy świat po to żeby ( między innymi) pokazywać nasz własny w nieco krzywym i prześmiewczym zwierciadle tak Marta Kisiel do tych samych celów używa świata, który już istnieje, ale odświeża jego obraz starannie i z pietyzmem, jakby zmywała z niego mgłę zapomnienia tak, że nagle możemy zauważyć wszystko to co od zarania dziejów nam towarzyszyło, tylko trochę wyblakło w zderzeniu z elektroniczną rzeczywistością. 

Mam nadzieję, że autorka wybaczy mi to porównanie. 

środa, 27 marca 2019

Biuro M - doskonała zabawa.

MAGDALENA WITKIEWICZ
ALEK ROGOZIŃSKI

BIURO M

FILIA


Kiedy ktoś sięga po komedię, jakąkolwiek, romantyczną, czy kryminalną, powinien się nastawić na pewne cechy, które właśnie taką literaturę cechują. Przerysowanie, zbiegi okoliczności, żart sytuacyjny, gagi, czy pewna doza przyjemnego i potraktowanego z przymrużeniem oka nieprawdopodobieństwa, choć tu , sama się nieraz przekonałam, życie bywa o wiele bardziej twórcze i zaskakujące niż jakikolwiek autor. 

niedziela, 24 marca 2019

Mia i Biały lew - album filmowy


 GILLES DE MAISTRE

 MIA I BIAŁY LEW

MEDIA RODZINA



O książce, a właściwie nawet książeczce, „Mia i biały lew” pisałam już TUTAJ, a teraz mam okazję pokazać wam coś więcej. Ponieważ książka związana jest z filmem i to jak twierdzą wszyscy opartym na faktach, to ważnym elementem wszelkich publikacji z tym filmem związanych są oczywiście zdjęcia. Piękne, filmowe, cudnie zrobione i pokazujące niektóre sceny z filmu. 

czwartek, 21 marca 2019

Grypa bojowa.

Jestem nienormalna i wiem o tym, ale żeby aż tak? Normalnie coś mnie otumaniło. 

A zaczęło się od tych cholernych niewypałów w centrum miasta, niby mojego bloku nie ewakuowano, ale ja wyobraźnię mam niestety bardzo przewrotną. I co? To proste wyobraziłam sobie że to cholerstwo jednak wybucha, walą się wieżowce, fala uderzeniowa wywala okna. 

Spuściłam żaluzje i czekałam na katastrofalne rezultaty, potem wyobraziłam sobie fałszywych policjantów pukających do ludzi, żeby ich okraść ewentualnie zamordować, głupie? Jasne, ale powiedzcie to mojej wyobraźni? 

wtorek, 19 marca 2019

"Inna Kobieta - inne spojrzenie.


KAROLINA GŁOGOWSKA
KATARZYNA TROSZCZYŃSKA

INNA KOBIETA
W.A.B

„Inna kobieta” to książka, która burzy pewien utarty schemat na temat powieści obyczajowej. Otóż aż trudno nazwać ją powieścią obyczajową, choć w pewnym sensie nią jest. Ba, porusza temat jak najbardziej w takich powieściach poruszany. Małżeństwo, jakaś ona, jakiś romans… 

Jakieś rozstanie.