piątek, 18 października 2019

Listy do A - jak oswoić złego pana?

ANNA SAKOWICZ

LISTY DO A.
Mieszka z nami Alzheimer

Wydawnictwo PORADNIA K

Powiedzenie, że jest to książka dla dzieci to duże niedomówienie, bo właściwie jej czytelnik nie ma wieku, ma tylko historię, codzienne zmaganie z utratą, chorobą, odchodzeniem, ale… 

Może być dzieckiem. I to bycie dzieckiem utrudnia wiele spraw, bo dzieci i rozumieją i rozumują inaczej, jednak nie wtykałabym tej książki „miedzy bajki”, czy literaturę dziecięcą. 

To raczej świat, który odchodzi opowiedziany prostym, ale nie uproszczonym językiem. A ten język i punkt widzenia pozwala o wiele bardziej zrozumieć. 

środa, 16 października 2019

Nie oceniaj książki po okładce, a tekstu po ortografach?

Właśnie, przyjrzawszy się pewnej awanturze odniosłam wrażenie, że przedszkolejemy. Przdszkolniemy? No w każdym razie zachowujemy się jak gówniarzeria w piaskownicy, a nie dorośli ludzie świadomi swoich czynów i tego, że agresja nie popłaca. 

Jakaś pani wstawiła swój tekst do oceny na którąś ze stron. Jasne. Ma prawo, ja bym się nie odważyła, ale podziwiam taką (czasami samobójczą) odwagę u innych. Czy tekst był dobry nie wiem, gdyż nie zdążyłam go przeczytać i nie wiem, czy miałabym w ogóle ochotę, ale nie o to chodzi. 

Pani ta dostała kilka uwag. 

Żubr POMPIK - i pompikowa rodzinka!

TOMASZ SAMOJLIK
ŻUBR POMPIK
WYPRAWY
ŻUBRZA GÓRA

wydawnictwo MEDIA RODZINA

Żubr Pompik ma siostrę Polinkę, mamę Poradę (która zawsze dobrze doradzi) i tatę Pomruka, który choć imię ma „mrukowate” wcale mrukiem nie jest

Przygody Pompika, i całej żubrzej rodziny zaczęły się już jakiś czas temu z serią czterech książeczek dotyczących pór roku, potem weszły z wielkim przytupem i wspaniałym pomysłem z „wyprawami” po parkach narodowych. 

niedziela, 13 października 2019

Małe Licho w wielu odsłonach!

 MARTA KISIEL MAŁECKA

MAŁE LICHO I ANIOŁ Z KAMIENIA

Wydawnictwo WILGA

Dwie książki (dwa tomy) z małym Lichem w tytule to bardzo specyficzna literatura bo, mimo iż powieści skierowane są do młodego (nawet bardzo) czytelnika, to są też doskonałą lekturą dla dorosłych. I to bardzo mądrą lekturą, a jeżeli ktoś pomyśli, że „mądre” znaczy „nudne”, (co czasami w książkach dla dzieci miewa miejsce) to nie tym razem! 

Autorka, lub jak ona sama o sobie pisze AŁTORKA umieszcza swoje opowieści w świecie zbudowanym wokół swojej pierwszej powieści "Dożywocie". I tak, o ile „Małe Licho i tajemnica Niebożątka” (pisałam o tej książce TUTAJ) odnoszą się bezpośrednio do tego właśnie wyżej wzmiankowanego „Dożywocia” i powieści „Siła Niższa”, to „Małe Licho i anioł z kamienia” odnoszą się także i do „Oczu Urocznych” 

sobota, 12 października 2019

W sumie po co nam rodzice? Wymordujmy ich!


Właśnie zostałam pokonana przez pewną reklamę telewizyjną tym razem. Czy była głupia? Otóż nie, ona była NIEBEZPIECZNA

Oto opis. Siedzi sobie zagrypiony ojciec, albo zaziębiony, (lek ma pomagać przy grypie) szalik, tona chusteczek, gorączka, katar. No dobra faceci czasami przesadzają, ale jednak czasami też zdarza im się chorować. Podchodzi do niego nastolatka, taka młodsza i z wrzaskiem rzuca się na niego, że… 

- Mieliśmy iść, OBIECAŁEŚ! Obiecałeś! Obiecałeś! 

I co robi tatunio? 

Wypija jakiś cudowny lek (chyba w saszetce) i natychmiast zwlókłszy się z kanapy boleści (bo nie był w łożu przecież) prowadzi latorośl na…. Imprezę taneczną (klimaty klubowe, ale co ja tam wiem, może była szkolna) .

Wszyscy podrygują, tańcują, wigibują się i jest o.k. Tatuś (ten obraz nie jest już z reklamy, ale z mojej wyobraźni) zdycha gdzieś w kącie, zaraża tłumy, albo schodzi śmiertelnie. 

wtorek, 8 października 2019

Fałszywy pieśniarz (ten od szamanki i umarlaków)!


MARTYNA RADUCHOWSKA

FAŁSZYWY PIEŚNIARZ
Wydawnictwo UROBUROS

"Fałszywy pieśniarz" to kontynuacja „Szamanki od umarlaków” i „Demona luster” i główną bohaterką jest tu Ida, sławna, szanowana, ale odtrącona przez rodziców (ze względu na niechęć do przysporzenia im magicznie uzdolnionych wnucząt, choć nie tylko) szamanka od umarlaków. 

Jej losy, cudnie rozpoczęte w książce o tym właśnie tytule, oscylują od lekkiej grozy, po grozę prawdziwą, gęstą i mrocznie krwawą, a ona sama coraz bardziej wchodzi w „duszne i duchowe” zależności i klimaty. 

niedziela, 6 października 2019

Szeptacz burz - dobre, młodzieżowe fantasy

CHRISTINA DIAZ GONZALEZ

SZEPTACZ BURZ

Wydawnictwo WILGA


„Upadek Bestii. Spirit Animals” to druga seria liczącej sobie siedem tomów powieści (sagi?) „Spirit animals” i jedną z ciekawostek obu tych serii jest to, że mimo iż temat jest jakby jeden i bohaterowie ci sami (mniej więcej ci sami) to jednak każdy tom pisany jest przez innego autora. 

„Szeptacz burz” to już siódmy tom cyklu „Upadek Bestii” i trzeba powiedzieć, że obie serie cieszą się wielkim powodzeniem. 

sobota, 5 października 2019

Pobieżna klasyfikacja hejtu.

Hejt istnieje i ma się całkiem dobrze, wszyscy (niestety) doskonale sobie zdajemy z tego sprawę. Hejterzy atakują wszystkich, nie patrząc właściwie po co, jak i dlaczego… Robią to dla sportu i dla zasady. Trzeba sobie powiedzieć, że słowo hejt pochodzi od angielskiego HATE czyli po prostu „nienawiść” (a nie wszyscy o tym pamiętają), ale czy każdy hejt jest taki sam? Otóż nie. Pozwoliłam sobie tu przeprowadzić pobieżną klasyfikację tego zjawiska, choć oczywiście tematu nie wyczerpałam. 

Hejt obronny – najczęstszy i nadużywany, to walenie na oślep inwektywami w każdego, kto jest choć odrobinę lepszy, mądrzejszy, bardziej znany czy bogatszy. Objawia się potokami jadu, niewybrednych i najczęściej bezsensownych tekstów w stylu: Napisałaś książkę, i tak jesteś głupia, ja przynajmniej mam hemoroidy! 

środa, 2 października 2019

Facebook - trybunał od hejtu?

Facebook - trybunał najwyższy.
Zawsze mnie zastanawiała ludzka zawiść.
(tekst ma już 5 lat, ale nic jakoś się nie zmieniło)

Weźmy na przykład pewną dziewczynę, (nie, nie jest mną, ani żadną znaną wam osobą, jest każdym). A więc, zaczynamy!

Dziewczyna  jest prosto po studniach, pracuje jak szalona, odniosła sukces, NIE usiłuje być prorokiem we własnym kraju, ani nawet mieście, ale mieszkać gdzieś musi. Niechby była pisarką. Właśnie coś tam wydała i to nie za własne (nawet na to jej nie stać) pieniądze. Chodzi z głową w chmurach, bo rozpierająca ją radość spowodowała efekt balonu z helem, broń Boże nie wody sodowej. 
Właściwie nikomu nie wadzi, z naciskiem na "właściwie".

wtorek, 1 października 2019

JEZIORO CISZY - fascynująca groza.

 ANNE BISHOP
JEZIORO CISZY

INITIUM

Jezioro Ciszy” to niezwykła powieść fantasy z wątkiem (i sporym) zacięciem kryminalnym, która jest szóstym już tomem serii INNI. Kim są INNI? To okrutne (czy aby na pewno?), mityczne stworzenia, istoty rządzące na Ziemi. Początek wydaje się dość zwyczajny. Vicki DeVine postać niewątpliwie ludzka, po rozwodzie przenosi się do zrujnowanego ośrodka nad Jeziorem Ciszy. Nie zdaje sobie sprawy, że miejsce to (a właściwie może nie samo miejsce, ale najbliższa okolica) jest opanowane? Zajęte? W każdym razie zasiedlone przez zupełnie nieludzkie (w każdym sensie) istoty. 

poniedziałek, 30 września 2019

Co wolno blogerowi i czy jeszcze w ogóle cokolwiek wolno?



Ostatnio na jednej z bardzo fajnych stron książkowych, na której udostępniane są sympatyczne filmiki dotyczące książek pojawił się zarzut, że jest wtórna i że twórczyni tych filmików pomysł ukradła od kogoś innego. Nie odnoszę się tu do tej konkretnej sprawy, bo nie o tę sprawę chodzi. Chodzi o sam fakt. 

Że hejt, jest „dobry” na wszystko to wiemy nie od dziś, ale tu to naprawdę ktoś przegina. Że niby ktoś opatentował robienie filmików o książkach? Powaga? I że, co? Nie wolno już takich nagrywać? 

Czy chodzi o książki? Że o książkach nie wolno, bo ktoś wcześniej na to wpadł? 

niedziela, 29 września 2019

Szczęście dla zuchwałych - zabawa, romans, prawdziwe życie.

PETRA HULSMANN

SZCZĘŚCIE DLA ZUCHWAŁYCH

INITIUM


Dwie siostry, zresztą bardzo zżyte ze sobą i kochające się, oraz ojciec, który jak to się mówi „obie córki kocha tak samo”, ale jakoś w praniu mu to nie wychodzi, w życiu by się nie przyznał, że jest inaczej, zresztą czy jest? Może to raczej kwestia nie tyle miłości co oczekiwań? 

Za dużych, za małych, a może w ogóle jakichkolwiek oczekiwań? 

sobota, 28 września 2019

Dziewczyny sprawiedliwe.

 ANNA HERBICH
DZIEWCZYNY SPRAWIEDLIWE. Polki, które ratowały Żydów

Wydawnictwo ZNAK HORYZONT

Stosunek Polaków do Żydów stał się ostatnio tematem nieco kontrowersyjnym. Nie dlatego, że takim jest, ale dlatego, że dotyczy spraw, o których trudno mówić i do których (czasami) wstyd się przyznać. 

W tej opowieści mamy do czynienia z bohaterami, właściwie bohaterkami często wbrew wszystkiemu, a nawet mimo woli. Mimo strachu, głodu i tego co dookoła. 

niedziela, 22 września 2019

Pod naszym niebem

SYLWIA KUBIK

POD NASZYM NIEBEM

Wydawnictwo eSPe

Powieść obyczajowa to taki wór bez dna, w którym można znaleźć wszystko, od trocin po perły, od książek literalnie o niczym, po książki z jakimś cennym, przemyślanym przesłaniem. Od naciąganych historii miłosnych, to całkiem dobre, a nawet wartościowe teksty. 

piątek, 13 września 2019

Jezioro ciszy - fascynująca zapowiedź

Jezioro Ciszy

Fragment

Przedsprzedaż

W ramach ugody rozwodowej Vicki DeVine przejmuje stary ośrodek nad Jeziorem Ciszy w miasteczku, które nie jest kontrolowane przez ludzi. Miejsca takie jak Sprężynowo nie są oddzielone od terenów Innych − dominujących drapieżników, które rządzą większością lądu i wszystkimi akwenami na świecie. A kiedy nie ma granic, nigdy nie wiadomo, co cię obserwuje…
Vicki ma nadzieję na rozpoczęcie nowego życia, jednak gdy Aggie Wrona – jej zmiennokształtna lokatorka – znajduje martwego człowieka, zaczynają się problemy. Śledczy chcą zrzucić na Vicki winę za śmierć mężczyzny, chociaż dowody jednoznacznie wskazują na to, że zabiła go siła inna niż ludzka. Czy Vicki i jej przyjaciele znajdą odpowiedzi na nawarstwiające się pytania? Jedno jest pewne − aby przeżyć, będą musieli poświęcić wszystko, co mają.
Na terytorium kontrolowanym przez Innych – wampiry, zmiennokształtnych i jeszcze bardziej śmiercionośne istoty paranormalne – ludzkie prawa nie obowiązują. I ludzie nigdy, przenigdy nie powinni o tym zapominać…

czwartek, 12 września 2019

Szczęście - zapowiedź ciekawa!

Trzeba przyznać, że coraz więcej książek wydawnictwa INITIUM jest naprawdę ciekawych.

I trzeba powiedzieć też, że ta książka naprawdę mnie kusi, Niedługo będę wiec czytać!
A was zapraszam na 

Fragment

i

Przedsprzedaż

Szczęście nie rośnie na drzewach – czasem trzeba o nie zawalczyć. Zabawna i wzruszająca opowieść o kobiecie, która odważyła się być szczęśliwa.
Stoisz po szyję w wodzie? Głowa do góry! Imprezy, wolność, beztroska − dla Marie nie ma nic ważniejszego. Wszystko zmienia się, kiedy jej siostra Christine zapada na ciężką chorobę i prosi, by na czas terapii zaopiekować się jej dziećmi. Jakby tego było mało, Marie ma przejąć jej posadę w rodzinnej stoczni jachtowej. Zupełnie nie ma ochoty na nowe wyzwanie, a tym bardziej na nowego szefa, sztywnego nudziarza o imieniu Daniel. Podczas gdy jedna katastrofa goni drugą, a życie staje się chaosem, Marie powoli zaczyna pojmować, że są na świecie rzeczy, o które warto walczyć. I że pewne sytuacje – na przykład nowa miłość − dopadają człowieka wtedy, gdy się tego najmniej spodziewa.

piątek, 6 września 2019

Zbrodnia po irlandzku

 ALEKSANDRA RUMIN

ZBRODNIA PO IRLANDZKU

INITIUM

Aleksandra Rumin zachwyciła mnie poprzednią powieścią, więc i ta wydała mi się warta przeczytania i… Początkowo trochę poczułam się zawiedziona, nic się nie kleiło, wszystko było jakieś przerysowane, dziwne, niedopracowane. No, cóż pomyślałam, że może po prostu z drugą książką się pospieszyła, a potem drugie „no cóż”, nie miałam racji! 

Aleksandra Rumin napisała powieść aluzyjną w każdym calu. Do innych powieści i do trendów, do romansów, do filmów… Tylu zgryźliwych i złośliwych, ale inteligentnych odniesień dawno nie czytałam! 

piątek, 30 sierpnia 2019

Bezmózgi spam... seksualny.

Od jakiegoś czasu w spamie jednego z moich kont pocztowych (nie, nie na FB) ląduje ogrom bardzo dziwnych wiadomości, zatytułowanych mniej więcej tak: „Jakieś Nazwisko - Cześć”, albo „Inne Nazwisko - Ważna wiadomość”. Kolejne „Nieznane nazwisko - Prywatna wiadomość”. 

Wszystkie są od „napalonych” nastolatek, nimfomanek, „cycusznic”, oszalałych seksem i takie inne podniecające, no wiecie… 

No i oczywiście wszystkie są do facetów podkreślam DO FACETÓW. 

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Niedaleko pada trup od denata DRAGON




W zasadzie się z tym zgadzam. To wstyd! Wstyd okropny! Jak to autor miałby się sam promować? Obrzydliwość! Powinien czekać, aż ktoś to zrobi za niego z dobrej woli, albo zapłacić komuś, wtedy będzie dobrze, no bo jak to? Mówić o sobie dobrze? 

Koszmar. 

Nie wypada! 

No ale to nie do końca mi się podoba. 

"Było to jakiś czas temu, jeszcze przed nastaniem ery wszechwiedzącego internetu. To były czasy kiedy prawie kiedy każdy uczony z zachwytem wyczekiwał tego genialnego wynalazku licząc na to, że stanie się dla ludzi powszechnym dostępem do wiedzy. 

Uczeni dwoili się i troili wynajdując coraz to nowe sposoby na ułatwienie ludzkiego życia, opracowywali witaminy, szczepionki, a nawet leki. 

niedziela, 25 sierpnia 2019

MILION, Lublin, zbrodnia...Nazywam się Milion.

KARINA KRAWCZYK
NAZYWAM SIĘ MILION

DLACZEMU

Lublin, miasto, które znam, choć trudno by powiedzieć, że kocham, ale jednak odcisnęło na mnie swoje piętno. Polska wschodnia, rok 2018, koszmar upałów, ale i dopalacze, przecież wszyscy to pamiętamy, zresztą, ta powieść skonstruowana jest tak, żeby jej tkanka zrastała się z historią współczesną, z wydarzeniami, które naprawdę miały miejsce, z historią i z kulturą. 

Jej tekst usiany jest, wręcz przepełniony aluzjami do kultury, poezji, muzyki, do człowieka jako istoty związanej z historią głębiej niż sobie sam z tego zdaje sprawę.

wtorek, 20 sierpnia 2019

Facebook - makijaż na życiorysie?


Ogólnie mam kilka tysięcy znajomych i cały czas na tych znajomych narzekam, potem dostaję pouczenia od innych znajomych i nieznajomych (z zachwytem patrzę na te tłumy samozwańczych „wychowawców i nauczycieli”, którzy wszystkie rozumy pojedli, popili, a nawet dawno już jak tego wymaga biologia wydalili). 

Zalecają żeby nie brać byle kogo, żeby wywalać, wyrzucać, i w ogóle się cenić. Jak to tak? Żeby tak pisarka brała każdego? Takiego powiedzmy Kazimierza (no fuuuj, jak ktoś może mieć na imię Kazimierz??? Powinna pani uważać na takich ludzi!), Adama – (boszszsz czy w ogóle nie można już przejść, przez ulicę, żeby gdzieś nie było odniesienia do religii? Jak pani nie uważa, to pani problem!) Czy Armagedoniusza? (Mniam, jakie słodkie imię! Chciałabym, chciała, ale pani jako pisarka powinna być ostrożniejsza!) Zośkę i Puśkę Uśkę? No niby dziwne, ale ja z tych znajomych czerpię niezaprzeczalną wenę twórczą! 

Bawią mnie, zaskakują, a nawet dają tematy do przemyśleń. 

Jakich? Przedziwnych! Poważnie! 

wtorek, 13 sierpnia 2019

PANACEUM


AGNIESZKA SUDOMIR
PANACEUM

LITERATE

Ta powieść to dla mnie co najmniej dwie niewiadome naraz bo z autorką się jeszcze nie zetknęłam, choć o niej słyszałam, a Łodzi nie znam zupełnie, choć oczywiście wiele słyszałam o tym mieście i czytałam. 

Do tego środowisko… Medyczne sfery wyższe. Ona „Ucieleśnienie marzeń małych i dużych chłopców” (s.32) on, „Przeciętnej urody, nieco krępy i odrobinę niższy od swojej dziewczyny prawnik” (s.33).

niedziela, 11 sierpnia 2019

Nauka pisania? Pisania powieści?

Kocham ludzi, którzy uczą pisać. 

Poważnie. 

Niektórych. 

Kocham ich, ale jak to się mówi… SPRAWDZAM. 

No i tak, jeżeli ktoś jest polonistą, dziennikarzem, albo pisarzem, to tak. Każdy z tych ludzi może mnie czegoś nauczyć. 

Lubię się uczyć! 

sobota, 3 sierpnia 2019

To nie ma nic wspólnego z seksem.



Człowiek czasami nawet nie wie co w nim siedzi, taka na przykład ja! Przeżyłam szok, który sama sobie zafundowałam za pomocą  faceta z pewnego sklepu nie, to nie ma nic wspólnego z seksem

Zawsze wydawałam się sobie osobą szczególnie inteligentną (dobra, nie jestem w tym odosobniona, więc na macie się co na mnie złościć, KAŻDY siebie samego uważa za inteligentnego), uważałam się też za osobę tolerancyjną, rozsądną, a przede wszystkim walczącą ze stereotypami. A tu szok. 

środa, 31 lipca 2019

#ksiązkowelove - opowiadania, które warto przeczytać!

Czy myślicie, że w obecnej sytuacji na rynku książki warto wydawać DARMOWE e-booki i dzielić się nimi z czytelnikami? (Mówię o naprawdę darmowych, nie kradzionych). Warto? Opłaca się? 

Coś to daje? 

Otóż moim zdaniem tak. Daje poważne podejście do warsztatu. Umiejętność zmieszczenia się w formie, w temacie, w jakimś ogólniejszym założeniu i sprawdzenie, czy to zadziała, czy pomysł się sprzeda, czy komuś się spodoba. 

Tym przydługim wstępem chciałam podzielić się z wami przy okazji opinią, recenzją zbioru opowiadań, który dostałam do przeczytania od jednej z autorek, Kingi Kosiek

niedziela, 28 lipca 2019

Proszę znajdźcie mi tytuł tego serialu... o sraczce.



Wykończona upałem i nie tylko, postanowiłam pooglądać sobie telewizję, czego nie robię często, a już w niedzielę zupełnie nie ma po co, bo najnowsze co można zobaczyć to „Gliniarz i prokurator” z 87 roku na jednym z 700 kanałów za które płacę. Do niedawna miałam jeszcze drzewo przed oknem i było bardzo ciekawe, ale już go nie ma. 

Toteż wpatrzyłam się w telewizornię i co widzę? 

Okryłam całkiem nową sagę! 

Tylko tytuł mi umknął! Może wy wiecie co to? 

Saga jest długa jak przewód pokarmowy i zawiera mniej więcej to samo co jego ostatni odcinek
Ale do rzeczy!

Zaczyna się od tego od tego, że jakiś facet nie trawi fryzur (w pewnym sensie to rozumiem, włosy są ciężkostrawne), i wtedy żona (chyba – na pielęgniarkę za stara i ma za mały biust)) daje mu coś na te fryzury (znaczy na ich trawienie) i idą do kina, żeby tam spokojnie trawić, musi to być doświadczenie bolesne, bo facet płacze

No, o.k, kwestia „lubię mężczyzn, którzy maja odwagę płakać” trochę się ostatnio przewartościowała, ale żeby z powodu trawienia??? 

Inny, tym razem młody (tamten był z tych do wzięcia, ale po sześćdziesiątce) chwali się, że działa szybko i skutecznie, jak lek na rozwolnienie

Jest chyba ratownikiem. Nie lubię takich… Facet, który kojarzy się ze sraczką, i chce się z nią kojarzyć, boli... 

Potem widać kobietę, która wsiada do windy. Ktoś dzwoni na jej pager, okazuje się, że to sraczka zawiadamia ją, że zaraz pojawi się w windzie. Uwielbiam to! Ona na to myk tabletkę...To taki przestarzały sposób komunikacji, ale sraczka i tak zadała sobie wiele trudy, żeby uprzedzić, o swoim pojawianiu się. 

Po chwili widać motyle w brzuchu i na ścianie. 

Ktoś opowiada, że to lekarstwo, które działa bardzo dyskretnie. W sumie dyskrecja gwarantowana, skoro nawet sam zainteresowany nie zauważył, że osrał ścianę. 

I teraz moje pytanie, jaki tytuł ma ten serial??? 

Bo to było najciekawsze co ostatnio widziałam w telewizji. Nie wiem, czy chcę powtórzyć, ale dalsze odcinki… może???

sobota, 27 lipca 2019

Inygo, New Age? Thriller z przesłaniem?


MICHAŁ JAN CHMIELEWSKI

INDYGO

LITERATE

Indygo kolor błękitnego fioletu, mówi się, że to kolor aury, albo pewien aspekt filozofii New Age. Nie jestem zwolenniczką tej filozofii, ale też zdaję sobie sprawę, że człowiek to coś więcej niż zlepek wysoko funkcjonujących komórek. 

Są ludzie o niesamowitej wrażliwości, którzy widzą, słyszą i czują więcej. 

Tak samo jak są ludzie, którzy czują tak mało, że dla nich zabicie drugiego człowieka to ledwie odrobina ekscytacji, niezła zabawa… Kropelka adrenaliny. 

W Baskin Zachodnim giną dzieci.

piątek, 26 lipca 2019

Okruchy lustra - teatralnie.

 AGNIESZKA PYZEL

OKRUCHY LUSTRA

MUZA


Życie w pewnym sensie jest teatrem, jest nim po prostu dlatego, że jakoś zawsze się kreujemy, ukrywamy coś, coś innego uwydatniamy. Teatr za to jest życiem. Nie, nie żartuję. Środowisko aktorskie rządzi się innymi prawami i inaczej działa niż każde inne środowisko, i każde inne miejsce pracy, bo w teatrze realność miesza się z nierealnością. 

sobota, 20 lipca 2019

A mnie kusi lobotomia jak czytam niektóre recenzje książkowe...


„Kobieta w literaturze” to temat niemalże maturalny, ale czytając ostatnio kilka recenzji doświadczyłam strasznie dziwnych emocji. Otóż wygląda na to, że jakieś trzydzieści lat temu powinnam była popełnić samobójstwo. Gdyż? 

No cóż, cycki opadły, osiągnęłam wiek klimakteryczny, (a nawet nieco ponad), tyłek ( nomen omen) do dupy… a mózg? 

To kobiety mają mózgi?! I może jeszcze każda po jednym? 
(No fakt... nie każda)

Otóż zauważyłam, że kobiety kobietami są tylko wtedy, kiedy są młode (szczególnie dla innych kobiet). 

piątek, 19 lipca 2019

POWSTAŃCY

MAGDA ŁUCYAN
POWSTAŃCY
Ostatni świadkowie walczącej Warszawy

ZNAK HORYZONT


Powstanie warszawskie budzi emocje i to nie zawsze te dobre. Nie każdy do tego zrywu podchodzi tak samo. Jedni gloryfikują śmierć, odwagę i poświecenie inni zastanawiają się, czy ten poryw serc, który doprowadził do śmierci tak wielu wartościowych, młodych, nieuzbrojonych (albo niedozbrojonych) przecież ludzi i z góry, (jak teraz wiadomo) skazany na krwawe niepowodzenie, był w tym momencie sensowny. 

sobota, 13 lipca 2019

Zanim się obudzę - mądra, potrzebna, dobra.


 AGNIESZKA BEDNARSKA

ZANIM SIĘ OBUDZĘ

Media Rodzina.


Antoin de Saint Exupéry napisał gdzieś, już nie pamiętam gdzie, że wraz ze śmiercią każdego człowieka umierają nieodgadnione ogrody jego duszy. 

To oczywiście nie zawsze są ogrody piękne i zadbane, czasami to pustynie nienawiści, ale nadal są ogrodami duszy. 

piątek, 12 lipca 2019

"Okradalność" - nowy wyznacznik wielkości autora.

Okradalność” - takie słowo ostatnio pojawiło się w słowniku niektórych ludzi i część z nich, tę okradalność, czyli to, że ktoś okrada autora z napisanych przez niego książek traktuje jako coś pozytywnego, cennego, a nawet, co dziwne, jako swoisty wymiernik literackiego statusu. 

Jakkolwiek to brzmi, to jednak brzmi źle, bo nigdy jeszcze nie było tak, że kradzież uważana była za czynnik pozytywny. 

Przetłumaczę to na język polski: 

„Skoro go okradają na gryzoniu, to znaczy, że jest dobry, powinien się cieszyć” 

czwartek, 11 lipca 2019

Samobójstwo za pomocą reklamy? You can do it!

Samobójstwo można popełnić na wiele sposobów, ale żeby ktoś usiłował popełnić samobójstwo za pomocą reklamy to „wyższa szkoła”, naprawdę, wyższa, droższa i niestety bardzo dziwna. 

Widziałam ostatnio w telewizji (wielokrotnie) DWA samobóje reklamowe jednej firmy i powiem szczerze, że jak pomyślę, że ktoś ich twórcom zapłacił, (a wierzę, że zapłacił bardzo dobrze) to myśl o tym, że ludzie bywają dziwni jest dla mnie jedynym pocieszeniem. 

Reklama pierwsza. 

wtorek, 9 lipca 2019

Bajkoszmar - jak internet wpływa na zdrowie psychiczne ( moje oczywiście)


Głębia ostatnich facbookowych doniesień bywa aż tak dotkliwa, że Rów Mariański to ledwie zmarszczka na rzeczywistości. 

To powoduje u mnie natychmiastową chęć sprawdzenia po raz dwudziesty siódmy tego samego, czyli wszelkich tekstów udostępnianych w stylu: "dziewięć lat nieszczęścia jeżeli zignorujesz"  albo „Jeżeli tego nie udostępnisz, nie masz serca”. Serce mam! Ostatnio powiedział mi to kardiolog, i to niestety odrobinę za duże, no, ale choć on może powiedzieć o mnie, że mam WIELKIE serce… 

poniedziałek, 8 lipca 2019

Miłość na GIGANCIE - albo Maniek, gdzie TY do cholery polazłeś?



ANITA SCHAMACH

MIŁOŚĆ NA GIGANCIE

Prószyński

Wczoraj w nocy przeczytałam tę książkę. Dlaczego w nocy? Bo oddałam dość ważną pracę ( tak tak, wiem co to jest deadline) i padłam… o godzinie 21 padłam i zasnęłam, a obudziwszy się o 2.40 w sumie prawie wyspana, nie bardzo wiedziałam co z sobą zrobić. Kawa? Nie o tej porze, komputer… Aż taka zdesperowana nie jestem, więzłam więc książkę i przeczytałam, ja tak właśnie mam. 

I co… 

niedziela, 30 czerwca 2019

Pierwszy glina? Na pewno?


ANDRZEJ W. SAWICKI

PIERWSZY GLINA

LITERATE

Książkę,a właściwie dwie części ( dwa tomy?) książki, które zostały wydane w jednej publikacji przeczytałam z dużym zaciekawieniem, jako, że okres napoleoński jest dla mnie okresem ciekawym, kultura francuska i język nie są mi obce, a Księstwo Warszawskie zawsze mnie ciekawiło, choć w odróżnianiu od wielu jestem (abo byłam bonapartystką). Niestety nie jestem historykiem co trochę jednak utrudnia sprawę. 

piątek, 28 czerwca 2019

W szczękach paczkomatotwora - straszliwa i krwawa historia pewnej książki.


Kilka dni temu Marcin Pałasz, ten sławny, od książek o Elfie wysłał mi książkę. Cudnie się złożyło. Aby jednak pobudzić moje wypalone w tym upale komórki do działania wysłał ją paczkomatem. 

To co się działo potem opisuję tutaj ... 

Jestem ofiarą, ale także produktem jakże bardzo „pedagogicznego” podejścia do dzieci, które objawiało się kiedyś mocno zaakcentowanym wyrażeniem „Wstyd! Co sobie ludzie pomyślą!” i do teraz podlegam dyktatowi tego pedagogicznego koszmarka, choć właściwie zdaję sobie sprawę, że wchodząc do Tesco ( gdzie jest paczkomat) ludzie myślą raczej o cenie kiełbasy na grilla czy ilości piwa do lodówki, a nie o tym co za wygibasy wyczynia ta dziwna kobieta przy wejściu. 

Jestem też nieuleczalną katastrofistką, która potrafi sobie wyobrazić wszelkie możliwe ( i niestety niemożliwe też) katastrofy związane z daną sytuacją. Wyobrażał sobie ktoś, że pożera go paczkomat? A może rękę urwaną przez jego drzwiczki? Wybuch panelu sterujące? Jeżeli nie, to nie znacie życia! 

Ja wyobrażam sobie to wszystko, plus dodaję jeszcze kilka pomniejszych katastrof. 

Na przykład to, że woda zmyje drogę i nie dostanę się gdzie trzeba, albo że na przykład szafka z książką będzie za wysoko, żebym mogła dosięgnąć... 

Mimo to poszłam dzielnie do tego stwora i zaczęłam odbierać paczkę. 

Myślicie, że wszystkie guziczki i cudeńka pominę? Otóż nie. To było tak ( Dialog z córką) 

- Daj ten telefon, daj, co robisz, aał, nie w oko! Odłóż tę bagietkę!

- Przestań, nie dam. Ja to zrobię. 

- To naciśnij… Nie tu! Nie tu, po lewej! Przestań, to czerwone, to u dołu! 
Nie tu, to pomidor! ( własnie z zakupami wyszłyśmy ze sklepu)

- Nie, zaraz, wpisz to tu. Nie, nie tu, tam, ale tu. O! Ten numer...

- Nie, ten, nie te! To jest numerek do lekarza na za pięć lat,  ten drugi... 

I nagle szczęk ( jak w szczękach) coś się otworzyło i zamierzało zeżreć mi głowę... 

Gdyż…. 

Cóż, jeszcze dwadzieścia lat temu byłam osobą w miarę wysoką, miałam 158 centymetrów wzrostu. Teraz jednak wysoka już nie jestem, choć nadal mam 158 centymetrów, a to dlaczego? 

Dlatego, że wszyscy dookoła mnie wyrośli na ponad dwa metry! Po co? Zupełnie nie rozumiem. 

Doszło do tego, że jako nauczycielka sięgałam swoim uczniom do łokcia! 

„Wstyd, co sobie ludzie pomyślą” pomyślałam nie raz i nie dwa. Najgorsze jest jednak to, że wszystko jest teraz robione dla wielkoludów. 

Paczkomaty też. 

I dzięki Bogu, że córka przerosła mnie o kilka centymetrów bo wydobyła paczkę z czeluści potwora. 

I oto mamy!!!
O książce napiszę nieco później, jak ochłonę.

środa, 26 czerwca 2019

Plagiat, plagiatowi plagiatem


Od jakiegoś czasu mam problem z plagiatem, nie żeby ktoś mnie okradał w ten sposób z moich tekstów, jak na razie nic o tym nie wiem, ale wiadomo nikt nie biega i nie chwali się czymś takim. Tylko ogólnie jakoś się dużo o tym mówi, a nawet krzyczy.

Znam kawał, o tym, że korzystanie , przy pisaniu „z jednej książki to plagiat, z dwóch to kompilacja za z trzech to magisterka”. 

No bo wiecie, w sumie jak ktoś ukradnie cały akapit słowo w słowo, przecinek w przecinek to jest to BEZSPRZECZNIE plagiat, jeżeli poprzestawia przecinki i trochę pozmienia, to już niekoniecznie tylko plagiat, czasami też koszmarek językowy. 

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Prawdziwa historia uwiedzionego dziecka

MARGAUX FRAGOSO
ZABAWA W MIŁOŚĆ
Prawdziwa historia uwiedzionego dziecka

PRÓSZYŃSKI i SKA

- Kochanie, tylko pamiętaj, nie rozmawiaj z obcymi! 
- Dobrze mamo, a z panią ze sklepiku? 
- Z nią możesz. 
- Ale ona jest obca. 
- No tak, ale to co innego. Z obcymi, takimi z ulicy. 
- A z listonoszem? 
- Z listonoszem możesz, on nie jest obcy. 
- Ale jest z ulicy... 
- i nie wolno, żeby ktoś cię dotykał. 
- Dobrze mamo, a pan od wf? 
- A on cię dotyka?! 
- No, raz podtrzymał mnie jak robiłam przewrót. 
- To się nie liczy... 
- A co się liczy? 
- A wujek Tadek? On może mnie dotykać? 
- Wujek to wujek, może. To znaczy oczywiście, ale nie w taki sposób. 
- A w jaki? 
- No nie może cię całować! 
- A na imieniny? 

niedziela, 23 czerwca 2019

Ruth, która za dużo pamięta..



CHRISTINA SCHWARZ

TONĄCA RUTH

Recenzję tej książki, tę recenzję wstawiłam na portalu Biblionetka w 2007 roku, a dziś pomyślałam, że warto ją przybliżyć, mimo upływu czasu.

"Tonąca Ruth" to opowieść o tajemnicy. O jednej z takich, jakich wiele, takich, które pewnego dnia burzą rodzinny spokój, pojawiają się nieproszone i zostają. Zostają, podskórnie przeczuwane to przez jednych, to przez innych, ukrywane często za straszną cenę. 

Takie tajemnice krzywdzą wszystkich, najbardziej niewinnych… A co, jeśli na drodze tajemnicy stanie trzyletnie dziecko? Dziecko, które twierdzi uparcie, że się utopiło? 

Każdy, kto się styka z tajemnicą, próbuje ją rozwikłać na własny sposób, ale to tylko komplikuje wszystko, bo niewiedza podpowiada czasem dziwne rozwiązania. 

Miasteczko Nagawakee nad jeziorem o tej samej nazwie, gdzieś na północy niedaleko wielkich jezior. Jezioro jest pokryte lodem, po którym czasem dla rozrywki, a czasem z konieczności ludzie przechodzą na wyspę. Zima, mieszkańcy miasteczka jakoś sobie z nią radzą. Na farmie nieopodal jeziora gospodarzy Matylda wraz z maleńką córeczką, Ruth. Jej mąż, który pojechał na ochotnika walczyć do Europy, został ranny we Francji. Stracił wzrok. W czasie I wojny światowej wszak używa się gazów bojowych... Na farmę wraca starsza siostra Matyldy, Amanda, zwolniona ze szpitala, gdzie pracowała jako pielęgniarka. Zauważono u niej dziwne objawy chorobowe… 

Tu zaczyna się historia… Choć właściwie nie. Może zaczyna się wraz z narodzeniem Matyldy? Dwadzieścia lat wcześniej? Dużo na to wskazuje… A może tak naprawdę zaczyna się w dniu, kiedy znika Matylda? Kiedy tonie wraz z córeczką… To też możliwe, ale Ruth, która twierdzi, że się utopiła, przecież żyje… 

Książkę czyta się jednym tchem, mimo że jej narracja jest nieco udziwniona, bo oprócz narratora, który pojawia się rzadko, ale się pojawia, narracja prowadzona jest w pierwszej osobie… a właściwie w kilku pierwszych osobach. Nieco to denerwujące, ale po chwili można się do tego przyzwyczaić. 

Intryga wciąga i do samego końca trzyma w napięciu. Książki po prostu nie da się odłożyć na potem. No i te analogie… Mimo oczywistych różnic, książka przypomina „Księcia przypływów” Pata Conroya, „Malowany dom” Grishama i „Klub Perskich Pikli” Sandry Dallas, choć nie opowiada o południu ani o przyjaźni, ani o życiu farmera, jednak coś w niej jest. Jakby autorka z każdej z tych książek wzięła odrobinę… odrobinę panującego w nich ducha. Różni się jednak od nich na tyle, na ile powinna. Nie jest ściągnięta, i nie sądzę, żeby była wzorowana na tych książkach, ale posiada jakiś nieuchwytny klimat, który sprawia, że można je ze sobą połączyć. 

Ta książka spodobała mi się bardzo i z chęcią poleciłabym ją innym czytelnikom, takim, którzy lubią nieszablonowe, niejednoznaczne postacie, takim, którzy nie cenią zbyt dużej ilości opisów (bo ich nie ma), w końcu takim, których interesuje zwykłe ludzkie życie… 

A teraz chyba powinnam się do czegoś przyznać. Przeczytałam tę książkę i przeczytała ją moja mama. Jak często, zgodziłyśmy się, że jest świetna (posiadamy podobne zamiłowania literackie) i jak rzadko, od razu się o nią pokłóciłyśmy. O książkę, i o jej główną bohaterkę, Amandę… Każda z nas odebrała ją inaczej. Do rękoczynów nie doszło, ale było blisko. Stanęło na tym, że ja Amandzie właściwie współczuję, ale uważam, że miała wiele innych możliwości, niż te, które wybrała. Moja mama zaś jest na Amandę wściekła i uważa, że to paskudna, egoistyczna kobieta, która za dobro odpłaciła złem i zmarnowała życie sobie i innym… 

Ciekawe, co powiedzieliby inni czytelnicy? Tylko, uwaga, ta książka wzbudza skrajne emocje!

wtorek, 18 czerwca 2019

Królestwo popiołów, czy to naprawdę koniec?


SARA J.MAAS

KRÓLESTWO POPIOŁÓW

UROBUROS

„Królestwo Popiołów”, a mówię to u obu tomach, to znaczy właściwie o ostatniej wydanej w dwóch tomach części fantastycznej fantastycznej serii. Nie, to nie pomyłka ( tak właśnie chciałam napisać), "fantastycznej fantastycznej" serii! Bo ta seria jest fantastyczna, bo jak wiadomo dotyczy fantasy i FANTASTYCZNA bo to coś niesamowitego, okrutnego, pięknego i szalonego zarazem. 

Podziwiam tłumacza, bo zderzenie z wyobraźnią językową autorki i przełożenie na polski język, o wiele przecież w wielu aspektach uboższy ( tak, wiem, nie we wszystkich, ale w fantasy trochę jednak tak). 

Ta książka wchodzi w człowieka, niektóre, szczególnie początkowe opisy, choćby tortur stawiały mi włosy na głowie, tak, że powtarzałam sobie, że to tylko bajka, ale nie, to było wcale nie bajkowe i nie bajeczne, a mocne i okrutne jak świat. 

Tak, świat przedstawiony w tej serii jest piękny, ale jest w nim też zło. Tyle, że to zło nie jest czyste, ma różne oblicza, można powiedzieć, że autorka tak wszystko (i wszystkich opisała), że miłość do nich (a można ich pokochać i znienawidzić, co daje powieści ogrom głębi) lub niechęć to nie są proste sprawy, bo autorka żongluje zdarzeniami, ukrytymi motywami, nie do końca wyjaśnionymi (to znaczy nie od razu wyjaśnionymi) motywami działania, tak, że czytelnik wielokrotnie musi mierzyć się z szokiem, zmuszającym do… zmiany zdania, zapatrywań, sympatii. 

I ta straszna wojna, te niesamowite sceny, ta miłość… 

Nie, nie jest ckliwa, w żadnym razie, jest i wielka i mała i zdradliwa, małżeńska, albo prawie, synowska… To ogromna paleta uczuć, którą autorka operuje tak, że nie można się oderwać, ale o treści pisać nie będę, bo bardzo łatwo przemycić jakąś informację, która zepsuje czytelnikowi przyjemność czytania i zachwyt zaskoczenia. 

Sposób pisania, to znaczy podział akcji na fragmenty i przeskakiwanie pomiędzy nimi w czasami bardzo istotnych momentach, to zabieg iście filmowy i bardzo mocno trzyma w napięciu. 

A sceny bitewne to majstersztyk. 

Trzeba powiedzieć, że Królestwo popiołów Sarah J. Mass to niesamowity finał całej serii. 

Mimo, że książka polecana jest raczej ludziom młodym to jednak robi wrażenie na czytelniku w każdym wieku, bo jest po prostu dobra. 

Ta powieść potrafi wzruszyć, poruszyć, oburzyć, rozwścieczyć i zaskoczyć. 

I tego właśnie oczekuje się od dobrej powieści, nie ważne jaki jest jej gatunek. To koniec, a co się z tym wiąże pożegnanie z wieloma fascynującymi bohaterami, ze światem, ale… 
No właśnie autorka nie powiedziała jeszcze w tej kwestii ostatniego słowa, co ucieszy bardzo wielu czytelników i wielu zaskoczy, bo nie wyjaśniła przecież jeszcze ostatecznie losów wszystkich bohaterów. 

Miłośnikom fantasy bardzo polecam. Czy innym czytelnikom nie? Cóż, trzeba kochać fantasy, żeby w to wejść, ale zawsze warto spróbować!

poniedziałek, 17 czerwca 2019

To nie deszcz to ludzie.


TO NIE DESZCZ TO LUDZIE HALINA BIRENBAUM 
w rozmowie z 
MONIKĄ TUTAK- GOLL

Wydawnictwo AGORA


Bardzo trudny i piękny w swoim tragizmie wywiad, rozmowa o holokauście, ale zupełnie inna niż te, które czytałam dotychczas. To raczej opowieść o człowieku w całej tej nienormalnej normalności, która stała się udziałem ludzi, Żydów, społeczeństwa. 

I o tym w jaki sposób to co nienormalne powoli rozgaszcza się i zastępuje wszystko inne, trwoga, śmierć, obóz… wszystkie te potworności… 

Halina Birenbaum opisuje je z pozycji człowieka sprzed wydarzeń, czyli niedoświadczonej, naiwnej, szczęśliwej dwunastolatki ze spolonizowanej żydowskiej rodziny, która nie wierzy, że coś takiego jest możliwe, ale też z pozycji kobiety, która to wszystko przeszła i dla której odzyskana normalność jest bardzo krucha. 

niedziela, 16 czerwca 2019

Gdzie diabeł mówi... "Cześć kochanie".

 KARINA BONOWICZ

GDZIE DIABEŁ MÓWI DOBRANOC

INITIUM


Książka, nawet fantasy, dla młodzieży to tekst wymagający tak pod względem treści, bo młodzież to czytelnik żądny akcji, jak i języka, bo trzeba umieć pisać dla młodzieży. Język takiej powieści musi być adekwatny do języka jakim posługuje się odbiorca, młody, ale nie „przefajnowany” i w takim właśnie stylu napisana jest ta książka. 

Mamy tu więc młodą czarownicę (nieświadomą swoich mocy), nowe środowisko, (wieś gdzie musi zamieszkać po śmierci rodziców), grupę dziwnych nastolatków i magię. 

sobota, 15 czerwca 2019

Książkę w tydzień? Napisać??? NIEMOŻLIWE!


Wczoraj w nocy w tym piekielnym upale musiałam spać przy zamkniętym oknie. To wina któregoś z sąsiadów (a mam ich akustycznie bardzo wielu), który zdecydował, że będzie o pierwszej w nocy tłukł kotlety. Zupełnie nie rozumiem po co tłuc kotlety o pierwszej w nocy i po co do tego tak straszliwie wrzeszczeć? 

Rano okazało się, że jednak to nie kotlety, a chiński masażer do pośladków, który wyrwał się facetowi spod kontroli, babka z drugiej klatki mówi, że to ten co chodzi teraz z obandażowaną głową i będzie musiał malować ściany, bo krew nie za dobrze wygląda w salonie. 

Ale ja nie o tym, ja o pisaniu książek. Otóż zobaczyłam ostatnio kilka zachęt internetowych w stylu. „Napisz książkę w dwa tygodnie”, „Dwadzieścia dni do bestsellera”, „ Poświęć kilka dni napisz dobrą książkę” i postanowiłam się temu przyjrzeć. 

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Do trollinki z dobrego serca.

Od jakiegoś czasu przyglądam się kilku paniom (tak, tak, paniom), które uwielbiają wywoływać awantury na Facebooku. Wiem, rozumiem, upał, nuda, ludzie na plaży, a człowiek sam w pracy, albo w domu... Nic tak nie bawi jak szaleństwo gorącej awantury… Wyzwiska padają gęsto, co chwilę ktoś dostaje białej gorączki, pada ban za banem. TO DOPIERO JEST zabawa… 

Można się ubawić, uśmiać… No i SATYSFAKCJA GWARANTOWANA

Niestety prawda jest taka, że coraz trudniej się robi takie rzeczy… 

Tak, tak, ta sztuka ginie! Kto teraz potrafi rozgrzać atmosferę do czerwoności, wkurzyć pół grupy i na dodatek wyjść z tego bez szwanku? 

Dlatego z dobrego serca udzielę kilku porad, . 

Kochana TROLLINKO 

Jeżeli chcesz kogoś zdenerwować to: 

piątek, 7 czerwca 2019

Robale i czytelnicy? To nie jest dobry duet!




Jako, że łasa jestem na pochwalne recenzje moich książek ( tak, tak, to okropne, ale jestem! Przyznaję się bez bicia – zresztą pokażcie mi autora, który nie jest), a one czasami się zdarzają i chciałabym je oczywiście przeczytać, a nie jestem jakimś duchem, żeby wiedzieć co jak i gdzie… założyłam sobie ( tak to się mówi?) ALERT GOOGLE 

Dostaję powiadomienia jak gdzieś coś się pojawi i zawiera moje nazwisko. Jako, że Iwon Banach wiele jest na świecie (imię już jakby mniej popularne, ale nazwisko…) dostaję przeróżne dziwne powiadomienia, ale… Niestety i takie, które co prawda dotyczą mnie, ale wcale nie mam ich ochoty czytać, no ale wiadomo, żeby sprawdzić. Trzeba zobaczyć co to jest.