Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FILIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FILIA. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 listopada 2022

Góra kłopotów

MAREK STELAR
GÓRA KŁOPOTÓW
Filia



Jako, że używam Legimi mam szansę poczyta c czasem książki, na które inaczej mogłabym nie trafić.

Do takich w właśnie należy „Góra kłopotów”, autora nie znam, nigdy nie czytałam żadnej z jego książek, a te postanowiłam przeczytać, bo miała być lekka i komediowa.

środa, 27 marca 2019

Biuro M - doskonała zabawa.

MAGDALENA WITKIEWICZ
ALEK ROGOZIŃSKI

BIURO M

FILIA


Kiedy ktoś sięga po komedię, jakąkolwiek, romantyczną, czy kryminalną, powinien się nastawić na pewne cechy, które właśnie taką literaturę cechują. Przerysowanie, zbiegi okoliczności, żart sytuacyjny, gagi, czy pewna doza przyjemnego i potraktowanego z przymrużeniem oka nieprawdopodobieństwa, choć tu , sama się nieraz przekonałam, życie bywa o wiele bardziej twórcze i zaskakujące niż jakikolwiek autor. 

czwartek, 14 marca 2019

Cymanowski młyn - jedwabista groza.


MAGDALENA WITKIEWICZ
STEFAN DARDA

CYMANOWSKI MŁYN

Wydawnictwo FILIA

Cymanowski młyn to powieść zaskakująca i gdybym miała określić ją tylko jednym zdaniem, to napisałabym, że to jest „jedwabista groza”! Przekonacie się, że to określenie bardzo tu pasuje. Autorzy Magda Witkiewicz i Stefan Darda ( czytałam niektóre wcześniejsze książki tych autorów ) w tej książce nieco się literacko „odmienili”, można powiedzieć, że Magda Witkiewicz „spoważniała”, a Darda trochę „złagodniał”, ale chodzi tu raczej o formę niż o treść, co wcale nie zaszkodziło powieści, która jest, wierzcie mi poruszająca. 

Jak to możliwe, że fakt iż autor taki jak Stefan Darda „złagodniał” mogło przysłużyć się horrorowi? Otóż w tej powieści groza jest bardzo intuicyjna i podskórna, choć krwawa też bywa, ale w dość zawiły sposób. Tu zaczynamy się bać bezwiednie i zanim zauważymy, że coś się dzieje, jesteśmy w pułapce domysłów i prawdziwych lęków. Groza jest tu o wiele mniej uchwytna, niż w Domu na Wyrębach Stefana dardy, co nie zmienia faktu, że jest wszechobecna. 

sobota, 20 stycznia 2018

Zła królowa, a może hmm... Krullowa?

Alek Rogoziński

LUSTERECZKO POWIEDZ PRZECIE

wydawnictwo
FILIA


Koleżanka zadała mi wczoraj dziwaczne wręcz pytanie „Po co właściwie recenzować książki Alka Rogozińskiego, skoro i tak wiadomo, że są dobre?” Nie bardzo wiedziałam, jak jej odpowiedzieć. Może chodzi o dzielenie się przyjemnością czytania? Może o to, że są tacy, którzy jeszcze nie znają tego autora? Tacy, którzy się wahają? Nie wiedzą czy warto?

Inna sprawa, że ja w ogóle nie lubię pisać o książkach, które mi się nie spodobały. Po nudnej lekturze miałabym jeszcze zmuszać się do recenzowania, czegoś co i tak mnie umęczyło? No way!

Nie wszyscy kochają Rogozińskiego (de gustibus…et cetera), ale też żadna ustawa tego nie nakazuje. Nie wszyscy lubią jego książki, nie muszą, sami na tym tracą, bo te powieści są świetnym antidotum na stres i zmęczenie. Poprawiają humor i pozwalają się odrobinę „wyluzować”

Alek Rogoziński pisze książki lekkie, łatwe i przyjemnie, choć łatwe tylko pozornie. Perypetie jego bohaterów są zabawne, a oni sami nie prowadzą tasiemcowych rozważań filozoficznych, ani nie zastanawiają się nad naturą wszechświata. Oni po prostu żyją, bardzo to życie sobie komplikując przy okazji. Miłość jest u niego zwyczajna, nie łzawa, przyjaźń czasami bolesna, ale trwała, a zemsta, co zrozumiałe, najlepiej smakuje podlana krwią.

Róża Krull to osoba z charakterkiem, zresztą wszystkie kobiety Rogozińskiego takie są, (wiem czytałam prawie wszystkie jego książki). Joanna z „Ukochanego z piekła rodem”, Kasia z „Jak cie zabić kochanie” to też kobiety nietuzinkowe. 
 
Róża jest na dodatek pisarką, co jeszcze bardziej komplikuje sprawę bo oprócz charakteru ma wyobraźnię. Ma też pomysły. Rożne pomysły, najczęściej niebezpieczne.
W powieści „Lustereczko powiedz przecie” Róża będąc świadkiem samobójstwa jednego z uczestników konkursu Mister Polonia chce poznać środowisko kandydatów do tego tytułu.
Intryga kryminalna rozwija się ciekawie i jest zabawna mimo trupów, ale najzabawniejsze jest właśnie tło. 

Grupa mężczyzn przewrażliwionych na punkcie własnej, czasami niezaprzeczalnej urody, tę urodę udoskonalających wszelkimi sposobami i oszalałych na punkcie korektorów, bronzerów, wszelkich poprawiaczy urody to środowisko i zabawne i odrobinę przerażające. Wiem, wiem, to wszystko jest przerysowane, ale inteligentnie i delikatnie.

Wielu autorów opisywało już podobne środowiska, ale były to środowiska kobiece. Jedynie Alek Rogoziński pokusił się o „zabawę” kosztem męskiego świata i męskiego image'u. Nie poszedł na łatwiznę, przekręcił wszystko, odczarował stereotypy, w których wszyscy zazwyczaj żartują damskiego zamiłowania do kosmetyków i męskich inklinacji motoryzacyjnych.

W powieści „Lustereczko powiedz przecie” spotkamy cały wachlarz zabawnych postaci.

Jest tu Mario – mistrz makijażu (pokochałam go i znienawidziłam jednocześnie i w tak zwanej „godzinie wilka” zastanawiam się co by powiedział na moje odrosty)...
Jest gospodyni Róży Cecylia urocza dewotka i specjalistka od wszystkich świętych, Pepe, czy Maria Tycjan, restauratorka o nieokiełznanym apetycie na sławę.

Jest też coś czego nie spotkamy u innych autorów. W książkach Rogozińskiego fikcja przetykana jest aluzjami do rzeczywistych wydarzeń i ludzi istniejących naprawdę w realnym życiu, a czasami to „realne życie” przenika do powieści pod postacią bohaterów, tak rzeczywistych jak to tylko możliwe jak choćby Rafał Maślak ( cały czas się zastanawiam jak on jako człowiek ma się do bohatera literackiego stworzonego przez autora).

Bardzo ciekawą sprawą jest u autora zabawa słowem. Wiele jest tu żartów słownych i „podtekstów”, świetnych „bon motów” i zaskakujących trafnością powiedzonek. 

Przy tej książce naprawdę można nieźle się ubawić.
A na „kopciuszka” czekam z ogromną niecierpliwością!