niedziela, 24 maja 2026

Post nieco przeterminowany...


Udostępnianie starych postów nie ma sensu w ogóle, ale czasami ma go jeszcze mniej. Wczoraj zobaczyłam post z wychudłym koniem i podpisem „Jutro Zosia idzie na rzeź pomocy, udostępniajcie”.

Problem był taki, że post był sprzed 5 lat i ta sprawa została już jakoś zakończona, albo dobrze, albo źle, ale jednak definitywnie.

Pomyślałam, że może te kilka osób, które udostępniły wiadomość w sumie niezbyt miłą po prostu się zagapiło, tak jak niektórzy z nas przy sprawdzaniu daty ważności soli himalajskiej, albo fasoli mung. Nieopatrznie więc zwróciłam im uwagę, że post jest nieco przeterminowany.

Po czym okazało się, że jestem:

„Łachudrą bez serca, biedny koń cierpi, a ja się czepiam głupot” – fakt, ale mam na swoje usprawiedliwienie to, że daty bywają ważne, zwłaszcza w takich sytuacjach, a pomoc wstecznie nie działa.

„łachudrę bez serca” jeszcze bym znosiła mam mózg i dystans do swoich wad, niestety dalej było tylko gorzej.

- "Wynocha z mojej ściany, mam prawo publikować co chcę” – tu się zgodziłam z prawie całą stanowczością, ma prawo, ale wyjaśniłam, że lepiej by było, żeby posty były aktualne, to pomoc by mogłaby być skuteczna.

Przecież po to się publikuje, żeby pomagać, a tym bardzie kiedy się udostępnia takie przykre wieści.

- Skąd wiesz, że nie będzie? No skąd, ha? Jak śmiesz coś takiego sugerować? Ha? Nie jesteś jasnowidzką. NIE WIESZ.

Otóż fakt, jasnowidzką nie jestem, ale WIEM! Wiem na sto procent.

- Minęło pięć lat. Pomoc nie działa wstecz wstecz, w czasie, przeciecz to niemożliwe.

Pani się zagotowała i rzuciła w mnie argumentem nie do odparcia.

- Bóg wszystko może!

W takiej sytuacji znikam, bo jeżeli już dochodzi do czegoś takiego, to w chwile potem lecą łzy i groźby karalne, oraz jeszcze gorsze wyzwiska, a dewotów się boję, bo tacy ludzie potrafią z bogiem (celowo małą literą, bo chodzi o każdego domniemanego boga) na ustach wbić ci nóż w plecy.

I nie ma znaczenia, że śmiecą, spamują, generują bezsensowny ruch w sieci, liczy się tylko „ja” , skoro „ja mogę areszta ma się zamknąć”.

Moja ściana i wolno mi.

I nikt nie pomyśli jakie to bezsensowne, bo gdzieś tam ktoś naprawdę potrzebuje pomocy, ale zmęczeni tego typu głupotami ludzie nawet nie przeczytajają, bo?

Bo już mają dosyć.

Mają prawo.

środa, 13 maja 2026

Facebookowa empatia z kłami na wierzchu





Zalew durnych, (z kosmosu chyba wziętych, choć bardziej z pewnej niewymownej części ciała) opowieści AI i takich samych filmików, o tym jak to ludzie rozdają innym ludziom przeróżne dobra za DARMO, których (tych filmików) sztuczność i głupota aż bije po oczach i po inteligencji, pokazuje jak bardzo niektórzy ludzie są odklejeni od rzeczywistości.

„Pochylają się z empatia” nad wygenerowanymi obrazami roniąc facebookowe łzy, nad ludzkością. No, ok, jak chcą to mogą, każdy ma prawo nie rozumieć o co chodzi.

piątek, 8 maja 2026

„Straszliwe kłamstwo na temat..."


Lubię reportaże i czytam ich sporo. Wyszukuję je na LEGIMI, czy na Empik Go i delektuję się wieczorami czymś co przybliża mi świat i życie… Aż tu nagle trafiam na ścianę zrobioną z AI. Całe stosy (żeby nie powiedzieć tabuny, bo się mnożą) książek w stylu „Straszliwe kłamstwo na temat... (życia, srania, pogrzebów, seksu, wszystkiego, nie wiem tylko czy jest „Straszliwe kłamstwo na temat straszliwego kłamstwa”)

Jest ich tyle, że trudno się przez nie przebić. Autorem jest coś (bo to raczej nie ktoś, choć nie wiem) co nazywa się Kalafinia Poop, ale nie jest jedyna. Są inne podobne produkty.

niedziela, 3 maja 2026

Hype na majówkę z grilla.

 

Pamiętam kiedy jeszcze jako nastolatka dostałam piękny amerykański plakat. Był kolorowy, cudny, ekscytujący. Przedstawiał hamburgera. Były to wczesne lata siedemdziesiąte i w miasteczku wielkości Bolesławca takich cudów nie można było zdobyć (mówię i o hamburgerach i o plakatach). Wielu innych „drobiazgów” z tego co pamiętam też brakowało, ale mi tego brakowało szczególnie. Wpatrywałam się w tego hamburgera, „żarłam” go oczami, śniłam o nim, marzyłam, wyobrażałam sobie jego smak.

Przez lata.

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

"Zwłokomat", a obraza uczuć religijnych.



Pewna pani napisała do mnie ostatnio, że obrażam jej uczucia, zdecydowanie chyba religijne, choć nie doprecyzowała.

I była dość nawet grzeczna. Obyło się bez wyzwisk i słów niecenzuralnych.

Dostaję tyle dziwacznych tekstów religijnych, że szkoda gadać, bo nie dość, że są agresywne i używają szantażu emocjonalnego, w stylu „Jeżeli tego nie zrobisz, to Bóg…” (nawet nie próbujcie sobie wyobrażać co zrobi), że się nimi nie przejmuję. Są zapewne pisane przez „nikogo” do „nikogo” czyli przez bota do przypadkowego Facebooczanina, więc nie ruszają mnie.

Jednak ten był bardziej osobisty.

Obraziłam swoją książką (której autorka listu nie czytała,) uczucia religijne jakiejś osoby, której nie znam, nie chcę poznawać i oby jak najdłużej nie poznam. Cóż jednak uczucia religijne są łatwo obrażalne.

Ogólnie wszystkie inne chyba też, bo pani postanowiła mi uświadomić, że ludzie, którzy nie piszą o boskim porządku świata nie powinni pisać w ogóle, ale najbardziej to zniesmaczyła ją książka Zwłokomat, (jak zaznaczyłam nie czytała jej, po tytule doznała zniesmaczenia) bo zwłoki z paczkomatu są odrażające, ale nie tylko!

Jak można?!
Nie wolno wkładać zwłok do paczkomatu! To bezczeszczenie!

Takie książki sieją zgorszenie (zaznaczam nie ma tam seksu), i w ogóle jak mają się na przykład czuć dzieci?

Zainteresowało mnie to sianie zgorszenia, bo jak to tak, jak można siać zgorszenie bez seksu?!

(Szkoda, że nie pomyślała o staruszkach i matkach ciążowych)
Matka  (a jednak pomyślała) wyśle takie dziecko odebrać coś z paczkomatu, a biedne dziecko będzie się bało, że wyskoczą na nie zwłoki!

I w ogóle po co pisać o zwłokach? Tyle jest pięknych rzeczy na świecie.

O miłości by pani napisała - zarządziła.

No i „pani” czyli ja postanowiła napisać o miłości, ale że kocha zwłoki to właśnie siedzi nad kolejnym kryminałem...

Czy literatura w ogóle, nawet ta codzienna, popularna przez najmniejsze „l” świata może podlegać pod taką obrażalność?
Zdarzyło się wam już coś takiego?

niedziela, 15 marca 2026

Facebookowa kraina gwiazdek




Wiem, że moje rozumienie świata jest względne, dlatego może poproszę was o wytłumaczenie mi pewnej kwestii. Na portalach informacyjnych króluje mord, śmierć, groza, wypadki, tragedie oraz rak torebek włosowych, ale to wiadomo, trzeba tego jak najwięcej.

Widziałam już nowotwór paznokcia nogi lewej (straszny) oraz rzęs, makabra, a przecież są jeszcze szczepionki.

Tyle, że nie o to chodzi. Wszyscy muszą się bać. Bez tego nie ma portali informacyjnych i do tego ciach - sześć gwałtów, osiem poderżniętych gardeł. Dwa napady z bronią w ręku (bronią był widelec, ale jednak) do tego samobójstwa, cało, zwłoki, mord morderstwo.

Przed chwila sprawdzałam to jeszcze latał siekierą.

piątek, 13 marca 2026

Czy lubimy jak nas straszą?



W zasadzie jest piątek trzynastego. Pół świata zalicza wszelkie możliwe fobie, przed czarnym kotem, pechem, drabinami, połamanymi paznokciami i czym tam jeszcze, drugie pół przelewa jajka nad czym się da, odpukuje i odczynia.

Lęk jest wszędzie, ludzie się boja i to wcale nie niektórzy.

Boją się wszyscy.

Dlaczego?

Otóż media robią nam nie wodę, ale galaretę mózgu.

Po prostu straszą. A ludzie co?

Ha, i to jest dziwne, łykają, wszystkie te bzdury i boja się jeszcze bardziej. Logiczne byłoby omijanie niektórych tematów, ale po co? Może lubimy się bać?

Na jednym z portali, na dziesięć głównych wieści siedem było o raku. Jakiego kto miał, co czuł i czego nie czuł oraz dlaczego to ważne. Trzy pozostałe info były o łykaniu suplementów diety. Bo to się klika!

I nie, to nie był portal medyczny. Owszem polityka się pojawiła ale obocznie. Też w podobnym stylu.

Wojna. Atak, bomba, co nas czeka i dlaczego szczepionki są niebezpieczna.

Tak po prostu jest.

I tak pomyślałam, że skoro strach lek i w ogóle te klimaty robią aż taka robotę (a robią skoro jest ich aż tyle) to może użyć tego do promocji książek.

Tak, wiem, jestem monotematyczna. Książki.

Książki to moja dziedzina. No ale jak to zrobić?

Po prostu. Puścić hasło:

Nie czytajcie komedii kryminalnych, one powodują zmiany w mózgu”. Jestem pewna, że setki ludzi wejdą w temat, klikną i dowiedzą się, że poprawiają samopoczucie. No ale nagłówek liczy się najbardziej.