poniedziałek, 29 czerwca 2026

Internet to stan ciągłego zagrożenia.



Wczoraj w nocy dowiedziałam się, że kuchenka gazowa chce mnie zabić z powodu upału, co o tyle mnie zdziwiło,  że powiadomiono mnie o tym późną nocą i to przez alert RCB. 

UWAGA STRZEŻ SIĘ!

Nie wpadam w panikę, kuchenkę mam od zarania dziejów, upały też jakieś bywały, żyję. Może jakoś się uda. Potem dowiedziałam się, że woda nie nawadnia, że sól jest lekarstwem na wszystko, że nie wolno jeść makaronu, glutenu, glutaminianu sodu oraz krwawego avocado.

Teraz czekam na zabójcze zamiary sprzętów gospodarstwa domowego, na szczęście nie mam termomixa, bo to podobno terminator w świecie AGD.
Przyczaja się nocą, włącza i robi kotlety z gipsu z rozmarynem i nutką lawendy, po czym rzuca nimi we właścicieli.

Ale to tylko sprzęt, jest jeszcze

DIETA niemiej mordercza.

Surowe owoce sklejają jelita, mąka jest trucizną, bo każdy kto ją kiedykolwiek jadł lub zje, niechybnie umrze.

Kawa zabija, chleb zabija, wódkę można pić, bo jest dla ludzi, ocet też, bo pomaga się odchudzać, ale broń boże owsianka z owocami.
Najzdrowsze mięso to wołowina  wagyu, ledwie 1099 za kilogram a durni Polacy nie chcą jej jeść!

Oddychanie zabija.

Wszyscy umrzemy.

A zapomniałam. Najgorsze co można pić to NIE alkohol, cola czy energetyki, ale… napoje dietetyczne.

Dobra, nie znam się, postanowiłam przestać jeść, pić i oddychać, ale co mi to da? Może zaoszczędzę na 10 deko wołowinki?
A nie, bo czerwone mięso zabija!

Ale, ale musze pracować!
Książka się sama nie napisze…

Choć jak widzę to też nie jest bezpieczne wyjście.

Książki są groźne! Ludzie opamiętajcie się!


Romanse, romantyzują małżeństwo, a małżeństwo wcale nie jest takie cacy, to patriarchat w białych rękawiczkach.

Komedie romantyczne? - Nie wolno żartować z uczuć!

Kryminały? - Wstydzilibyście zarabiać na cudzej śmierci!

Komedie kryminalne? - Jak można śmiać się z tragedii?!

Erotyki? - Porno się ogląda, a nie czyta!

Fantasy? - Nie, no ludzie, czas dorosnąć, a nie bajki czytać!

Komedia funeralna? -  Jaj ze zwłok sobie robić nie należy!

Powieść w środowisku kościelnym? Zakonnym? - Wstyd! Nie wolno! Zakaz! Polak tak nie robi!

Powieść historyczna - po co? Sienkiewicz dla pokrzepienia wystarczy, resztę można pominąć.

CZYTANIE ZABIJA!


I tak dalej.

I nagle widzę, że wszędzie jest zagrożenie, śmierć oraz nieodpowiednie zachowanie.
Czy myśmy przypadkiem nie oddali Internetu we władanie frustratów?

A wy w stosunku do swoich powieści jakie mieliście zarzuty?

niedziela, 24 maja 2026

Post nieco przeterminowany...


Udostępnianie starych postów nie ma sensu w ogóle, ale czasami ma go jeszcze mniej. Wczoraj zobaczyłam post z wychudłym koniem i podpisem „Jutro Zosia idzie na rzeź pomocy, udostępniajcie”.

Problem był taki, że post był sprzed 5 lat i ta sprawa została już jakoś zakończona, albo dobrze, albo źle, ale jednak definitywnie.

Pomyślałam, że może te kilka osób, które udostępniły wiadomość w sumie niezbyt miłą po prostu się zagapiło, tak jak niektórzy z nas przy sprawdzaniu daty ważności soli himalajskiej, albo fasoli mung. Nieopatrznie więc zwróciłam im uwagę, że post jest nieco przeterminowany.

Po czym okazało się, że jestem:

„Łachudrą bez serca, biedny koń cierpi, a ja się czepiam głupot” – fakt, ale mam na swoje usprawiedliwienie to, że daty bywają ważne, zwłaszcza w takich sytuacjach, a pomoc wstecznie nie działa.

„łachudrę bez serca” jeszcze bym znosiła mam mózg i dystans do swoich wad, niestety dalej było tylko gorzej.

- "Wynocha z mojej ściany, mam prawo publikować co chcę” – tu się zgodziłam z prawie całą stanowczością, ma prawo, ale wyjaśniłam, że lepiej by było, żeby posty były aktualne, to pomoc by mogłaby być skuteczna.

Przecież po to się publikuje, żeby pomagać, a tym bardzie kiedy się udostępnia takie przykre wieści.

- Skąd wiesz, że nie będzie? No skąd, ha? Jak śmiesz coś takiego sugerować? Ha? Nie jesteś jasnowidzką. NIE WIESZ.

Otóż fakt, jasnowidzką nie jestem, ale WIEM! Wiem na sto procent.

- Minęło pięć lat. Pomoc nie działa wstecz wstecz, w czasie, przeciecz to niemożliwe.

Pani się zagotowała i rzuciła w mnie argumentem nie do odparcia.

- Bóg wszystko może!

W takiej sytuacji znikam, bo jeżeli już dochodzi do czegoś takiego, to w chwile potem lecą łzy i groźby karalne, oraz jeszcze gorsze wyzwiska, a dewotów się boję, bo tacy ludzie potrafią z bogiem (celowo małą literą, bo chodzi o każdego domniemanego boga) na ustach wbić ci nóż w plecy.

I nie ma znaczenia, że śmiecą, spamują, generują bezsensowny ruch w sieci, liczy się tylko „ja” , skoro „ja mogę areszta ma się zamknąć”.

Moja ściana i wolno mi.

I nikt nie pomyśli jakie to bezsensowne, bo gdzieś tam ktoś naprawdę potrzebuje pomocy, ale zmęczeni tego typu głupotami ludzie nawet nie przeczytajają, bo?

Bo już mają dosyć.

Mają prawo.

środa, 13 maja 2026

Facebookowa empatia z kłami na wierzchu





Zalew durnych, (z kosmosu chyba wziętych, choć bardziej z pewnej niewymownej części ciała) opowieści AI i takich samych filmików, o tym jak to ludzie rozdają innym ludziom przeróżne dobra za DARMO, których (tych filmików) sztuczność i głupota aż bije po oczach i po inteligencji, pokazuje jak bardzo niektórzy ludzie są odklejeni od rzeczywistości.

„Pochylają się z empatia” nad wygenerowanymi obrazami roniąc facebookowe łzy, nad ludzkością. No, ok, jak chcą to mogą, każdy ma prawo nie rozumieć o co chodzi.

piątek, 8 maja 2026

„Straszliwe kłamstwo na temat..."


Lubię reportaże i czytam ich sporo. Wyszukuję je na LEGIMI, czy na Empik Go i delektuję się wieczorami czymś co przybliża mi świat i życie… Aż tu nagle trafiam na ścianę zrobioną z AI. Całe stosy (żeby nie powiedzieć tabuny, bo się mnożą) książek w stylu „Straszliwe kłamstwo na temat... (życia, srania, pogrzebów, seksu, wszystkiego, nie wiem tylko czy jest „Straszliwe kłamstwo na temat straszliwego kłamstwa”)

Jest ich tyle, że trudno się przez nie przebić. Autorem jest coś (bo to raczej nie ktoś, choć nie wiem) co nazywa się Kalafinia Poop, ale nie jest jedyna. Są inne podobne produkty.

niedziela, 3 maja 2026

Hype na majówkę z grilla.

 

Pamiętam kiedy jeszcze jako nastolatka dostałam piękny amerykański plakat. Był kolorowy, cudny, ekscytujący. Przedstawiał hamburgera. Były to wczesne lata siedemdziesiąte i w miasteczku wielkości Bolesławca takich cudów nie można było zdobyć (mówię i o hamburgerach i o plakatach). Wielu innych „drobiazgów” z tego co pamiętam też brakowało, ale mi tego brakowało szczególnie. Wpatrywałam się w tego hamburgera, „żarłam” go oczami, śniłam o nim, marzyłam, wyobrażałam sobie jego smak.

Przez lata.

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

"Zwłokomat", a obraza uczuć religijnych.



Pewna pani napisała do mnie ostatnio, że obrażam jej uczucia, zdecydowanie chyba religijne, choć nie doprecyzowała.

I była dość nawet grzeczna. Obyło się bez wyzwisk i słów niecenzuralnych.

Dostaję tyle dziwacznych tekstów religijnych, że szkoda gadać, bo nie dość, że są agresywne i używają szantażu emocjonalnego, w stylu „Jeżeli tego nie zrobisz, to Bóg…” (nawet nie próbujcie sobie wyobrażać co zrobi), że się nimi nie przejmuję. Są zapewne pisane przez „nikogo” do „nikogo” czyli przez bota do przypadkowego Facebooczanina, więc nie ruszają mnie.

Jednak ten był bardziej osobisty.

Obraziłam swoją książką (której autorka listu nie czytała,) uczucia religijne jakiejś osoby, której nie znam, nie chcę poznawać i oby jak najdłużej nie poznam. Cóż jednak uczucia religijne są łatwo obrażalne.

Ogólnie wszystkie inne chyba też, bo pani postanowiła mi uświadomić, że ludzie, którzy nie piszą o boskim porządku świata nie powinni pisać w ogóle, ale najbardziej to zniesmaczyła ją książka Zwłokomat, (jak zaznaczyłam nie czytała jej, po tytule doznała zniesmaczenia) bo zwłoki z paczkomatu są odrażające, ale nie tylko!

Jak można?!
Nie wolno wkładać zwłok do paczkomatu! To bezczeszczenie!

Takie książki sieją zgorszenie (zaznaczam nie ma tam seksu), i w ogóle jak mają się na przykład czuć dzieci?

Zainteresowało mnie to sianie zgorszenia, bo jak to tak, jak można siać zgorszenie bez seksu?!

(Szkoda, że nie pomyślała o staruszkach i matkach ciążowych)
Matka  (a jednak pomyślała) wyśle takie dziecko odebrać coś z paczkomatu, a biedne dziecko będzie się bało, że wyskoczą na nie zwłoki!

I w ogóle po co pisać o zwłokach? Tyle jest pięknych rzeczy na świecie.

O miłości by pani napisała - zarządziła.

No i „pani” czyli ja postanowiła napisać o miłości, ale że kocha zwłoki to właśnie siedzi nad kolejnym kryminałem...

Czy literatura w ogóle, nawet ta codzienna, popularna przez najmniejsze „l” świata może podlegać pod taką obrażalność?
Zdarzyło się wam już coś takiego?

niedziela, 15 marca 2026

Facebookowa kraina gwiazdek




Wiem, że moje rozumienie świata jest względne, dlatego może poproszę was o wytłumaczenie mi pewnej kwestii. Na portalach informacyjnych króluje mord, śmierć, groza, wypadki, tragedie oraz rak torebek włosowych, ale to wiadomo, trzeba tego jak najwięcej.

Widziałam już nowotwór paznokcia nogi lewej (straszny) oraz rzęs, makabra, a przecież są jeszcze szczepionki.

Tyle, że nie o to chodzi. Wszyscy muszą się bać. Bez tego nie ma portali informacyjnych i do tego ciach - sześć gwałtów, osiem poderżniętych gardeł. Dwa napady z bronią w ręku (bronią był widelec, ale jednak) do tego samobójstwa, cało, zwłoki, mord morderstwo.

Przed chwila sprawdzałam to jeszcze latał siekierą.