niedziela, 15 marca 2026

Facebookowa kraina gwiazdek




Wiem, że moje rozumienie świata jest względne, dlatego może poproszę was o wytłumaczenie mi pewnej kwestii. Na portalach informacyjnych króluje mord, śmierć, groza, wypadki, tragedie oraz rak torebek włosowych, ale to wiadomo, trzeba tego jak najwięcej.

Widziałam już nowotwór paznokcia nogi lewej (straszny) oraz rzęs, makabra, a przecież są jeszcze szczepionki.

Tyle, że nie o to chodzi. Wszyscy muszą się bać. Bez tego nie ma portali informacyjnych i do tego ciach - sześć gwałtów, osiem poderżniętych gardeł. Dwa napady z bronią w ręku (bronią był widelec, ale jednak) do tego samobójstwa, cało, zwłoki, mord morderstwo.

Przed chwila sprawdzałam to jeszcze latał siekierą.

piątek, 13 marca 2026

Czy lubimy jak nas straszą?



W zasadzie jest piątek trzynastego. Pół świata zalicza wszelkie możliwe fobie, przed czarnym kotem, pechem, drabinami, połamanymi paznokciami i czym tam jeszcze, drugie pół przelewa jajka nad czym się da, odpukuje i odczynia.

Lęk jest wszędzie, ludzie się boja i to wcale nie niektórzy.

Boją się wszyscy.

Dlaczego?

Otóż media robią nam nie wodę, ale galaretę mózgu.

Po prostu straszą. A ludzie co?

Ha, i to jest dziwne, łykają, wszystkie te bzdury i boja się jeszcze bardziej. Logiczne byłoby omijanie niektórych tematów, ale po co? Może lubimy się bać?

Na jednym z portali, na dziesięć głównych wieści siedem było o raku. Jakiego kto miał, co czuł i czego nie czuł oraz dlaczego to ważne. Trzy pozostałe info były o łykaniu suplementów diety. Bo to się klika!

I nie, to nie był portal medyczny. Owszem polityka się pojawiła ale obocznie. Też w podobnym stylu.

Wojna. Atak, bomba, co nas czeka i dlaczego szczepionki są niebezpieczna.

Tak po prostu jest.

I tak pomyślałam, że skoro strach lek i w ogóle te klimaty robią aż taka robotę (a robią skoro jest ich aż tyle) to może użyć tego do promocji książek.

Tak, wiem, jestem monotematyczna. Książki.

Książki to moja dziedzina. No ale jak to zrobić?

Po prostu. Puścić hasło:

Nie czytajcie komedii kryminalnych, one powodują zmiany w mózgu”. Jestem pewna, że setki ludzi wejdą w temat, klikną i dowiedzą się, że poprawiają samopoczucie. No ale nagłówek liczy się najbardziej.

czwartek, 13 listopada 2025

Blokada jest dobra na wszystko?



- Słuchaj, weź natychmiast powysyłaj to do znajomych, oni trują ludzi! - napisała do mnie znajoma z FB, a więc osoba całkowicie mi nieznana.

Z jej wypowiedzi zrozumiałam, że moi znajomi trują ludzi, co bardzo mnie zmartwiło. Miałam ich za miłych i grzecznych, ale co tam, jednak rozmówczyni rozwiała moje wątpliwości.

- Moi znajomi trują ludzi?!

- Nie, oni! Oni! – odpowiedziała na moje zaszokowane pytanie.

Tego też nie zrozumiałam.

- Ale dokładnie kto?

- O ho, ho, moja droga, za co ty chcesz, żeby mnie też otruli?! Tego mi życzysz? Wystarczy, że udostępnisz to u siebie i wyślesz do znajomych. Nic więcej nie musisz wiedzieć.

Muszę, muszę, pomyślałam wściekła.
„To” to był filmik, na którym ktoś bliżej mi niezidentyfikowany, grobowym głosem na tle ponurej muzyki udowadniał, że naleśniki są trujące.

- Czy są z muchomorami? - zapytałam.

- Nie no co ty! One same są trujące. Bez niczego. Mają tam w sobie cząsteczki. I te cząsteczki mają atomy, i te atomy mogą się rozpadać i w tym momencie nie żyjesz. Oni to robią specjalnie. No co, nie wierzysz mi?

- A masz jakąś wiedzę naukową na ten temat?

- Oczywiście, że nie! - odpisała z dumą (tak m się wydaje) bo wstawiła emotkę.

- To ci nie wierze! - odpowiedziałam zgodnie z prawdą i logiką.

- Krowa! - odpowiedziała.

Zostałam zablokowana.

Po chwili dostałam bardzo podobną propozycje, choć bardziej był to rozkaz, chodziło o zgłoszenie TikToka na którym ktoś sprzedaje torebki.

- Ta malpa zarabia na tym krocie! – oświadczyła znajoma – Musimy to powstrzymać!

- Ja nie muszę – odpowiedziałam, bo było mi wszystko jedno kto ile, na czym i dlaczego zarabia. Sprzedaż torebek bywa legalna.

Zostałam zablokowana.

- Hej, kochana, puścisz mi to dalej – napisała do mnie osoba o twarzy kota i bez nazwiska w profilu.

Mało kto mówi do mnie „hej, kochana” bo nienawidzę takiego czegoś. No chyba, że kogoś znam, to mu głowy nie odgryzę, ale z ledwością się powstrzymuję.

Chciała, żeby puściła reklamę jej „gabinetu” leczniczego, to znaczy terapii mąka ziemniaczaną stosowaną doodbytniczo.

Odmówiłam.

Zostałam zablokowana.

Potem był pan z poleceniem, żebym natychmiast wysłała film, który mi przysłał do znajomym oraz udostępniła gdzie się da. Film był zabarwiony politycznie, więc odmówiłam.

Pan mnie tylko wywalił ze znajomych. Był kulturalny. Nie zablokował mnie.

I teraz ja mam takie pytanie. Rozumiem, że rzeczą nadrzędną na FB jest straszyć ludzi, truć ich i na nich zarabiać, ale czy ja koniecznie muszę być w to wciągana?

Czy moglibyście już mi nic nie wysyłać, a jakby to grzeczniej? Bez awantury, bez formy nakazowej, bo ja naprawdę NIE MUSZĘ niczego udostępniać.

I mam mózg.

Nie biorę udziału w propagowaniu strachu, nienawiści, durnych terapii, czy manifestów politycznych…

Ech…

To naprawdę zaczyna być wkurzające.

sobota, 25 października 2025

Jak żyć panie śmieciarzu? Jak żyć?

Weszłam do kuchni i ledwie przecisnęłam się przez korytarzyk. Nie nie jestem zbieraczką, w każdym razie nie maniakalna, to tylko konieczność. Worek na plastiki po prawej, obok nieco wyżej oparty o mikrofalówkę, której spod niego nie widać (nie używam jej niestety, nie mam jak) worek na papier.

Pod stołem, (bo mikrofalówka stoi na stole), czarny worek na zmieszane, ten jest największy.

Obok niego bioodpady, tak wiem zielone od kapusty i liści, ale bez mięsa, ten stoi zawsze najdłużej i śmierdzi jeszcze bardziej, ale to nie wszystko, bo obok nieduży woreczek na puszki. To mój wkład w dobrosąsiedzkość. Kilku panów chętnie je zbiera.

czwartek, 21 sierpnia 2025

Czy potwór AI zastąpi pisarzy?


Wczoraj przeczytałam post, nawet już sama nie wiem czyj, bo jakoś na autora nie zwróciłam uwagi, ale na pewno był pisarzem. Otóż stwierdził on (mniej więcej) że z pewnością za jakieś dwa, trzy lata AI zacznie pisać książki i całkowicie zastąpi nas w tej naszej pisarskiej działalności choć będzie to wybiórcze, bo nie będzie umiał tworzyć (a właściwie odtwarzać) literatury wysokiej, za to literaturę popularną, gatunkową na pewno zagarnie dla siebie i żaden czytelnik nie będzie w stanie powiedzieć, czy książka jest pisana przez człowieka, czy przez AI.

Taka pisarska wersja „roboty zabiorą nam robotę”.

Nie wiem czy w to wierzyć, czy nie, ale po setkach bezmyślnych tekstów na FB produkowanych taśmowo, wywołujących emocje i żądanie aby udostępnić to dalej, może chyba spodziewać się najgorszego. 
Bezmyślne, często bez sensu całkowicie nieporadne literacko(i życiowo) są to (w tej chwili) jeszcze koszmarki, ale wkrótce mogą się poprawić)

niedziela, 17 sierpnia 2025

KSIĄŻKAC - to naprawdę potrafi boleć!




Książkac to zjawisko, które zna każdy chyba człowiek, namiętnie czytający książki. Jest nieco podobne do kaca poalkoholowego i często wiąże się z podobnym doświadczeniami. Zarwana noc, jedna czy kilka, szaleńcza ekscytacja, podniecenie, przedziwne przemyślenia, może nawet sny na jawie i we półśnie odbijające to co się dzieje z naszym ciałem, głowa, organizmem, a potem ciach i nic.

czwartek, 19 czerwca 2025

Poradnik hodowcy kotów akwariowych


Bombardują mnie ostatnio czynnie i biernie, bo wciąż się na nie „niby” przypadkiem natykam poradniki dotyczące pisania książek.

Trochę to mnie denerwuje, bo wygląda to tak, jakby algorytm Facebooka stwierdził, że skoro napisałam już i wydałam chyba ze 40 powieści (LC podaje, że 50, ale wlicza w to opowiadania w antologiach) to taki poradnik zdecydowanie mnie zainteresuje.

Nie wiem tylko czym mógłby mnie zainteresować poradnik napisany przez osobę, która nie wydała ani jednej książki?

To znaczy autorka twierdzi, że jedną wydała, i to jest ten właśnie poradnik. Wygląda jednak na to, że pomysł iż może napisać poradnik o czymś o czym nie ma zielonego pojęcia przyszedł jej zanim go wydała, więc tak czy tak to się zapętla.

I autorka twierdzi, że to nie jest poradnik a wsparcie, a wspierać może jak chce. No może, nikt jej nie broni. Pomyślałam, że przejrzę to wsparcie. Tak z ciekawości.

Nie należę do ludzi oceniających poradniki po okładce…

Pomyślałam wejdę na Legimi, le Empik Go poczytam.

GUZIK prawda. Nie ma tak dobrze! To wsparcie można uzyskać jednie kupując książkę… A cena? WOW, przerosła moje oczekiwania i możliwości! Jest to jednak coś GENIALNEGO. Otóż jest to GENIALNE wsparcie dla kieszeni autora.

Tylko czy „Poradnik piekarza” (może być też wsparcie) napisany przez nurka z alergią na mąkę, który w życiu nie widział pieca piekarniczego też tak dobrze by się sprzedawał? Jeżeli tak, to ja też napiszę poradnik hodowcy kotów akwariowych. Byłoby cudnie, ale mam wzgląd na te biedne koty, one by mogły tego nie przeżyć, a tego bym sobie nie darowała.

Zresztą to nie jedyny przypadek. Pewien autor (tym razem mężczyzna, żeby nie było, że się znęcam i nie stosuję tego czegoś z jajnikami) zrobił dokładnie to samo. Napisał książkę, jak napisać i wydać książkę nie mając w tej dziedzinie żadnych doświadczeń. Było bardzo w porządku, bo on też wcześniej nie miał żadnych w tej dziedzinie doświadczeń.

Jego książka zawiera podobno cenne wskazówki dla początkujących autorów, między innymi jakich błędów należy unikać.

Otóż błędów należy unikać o to wszystkich. A jeżeli dla przyszłego autora stwierdzenie że „nie spada się w dół” albo „nie cofa się do tyłu” jest odkryciem, to może lepiej niech nie zabiera się za pisanie książek i wróci do podstawówki.

A jednak uważam, że takie poradniki to doskonały pomysł na zarobek i wyciągniecie kasy od naiwniaków. Każdy ma prawo zarabiać jak chce! I każdy ma prawo kupować poradniki, więc nie ma o co kopii kruszyć.

Dodatkowo zamiast znikać, zaczęły się pojawiać jak grzyby po deszczu kolejnie wydawnictwa typu VanityPublishing z ta samą nieirygowanie przejrzystą misją wydarcia kasy od ludzi pod płaszczykiem spanienia marzeń o wydaniu własnej książki.

To już kasa o wiele większa nić kilkadziesiąt złotych za poradnik, idzie wręcz w tysiące więc trzeba uważać.

A przecież są poradniki o wiele bardziej wyrobionych autorów. Remigiusz Mróz (czy się go kocha czy nie) też napisał książkę o pisaniu, i Katarzyna Bonda, a nawet Stephen King.

Korzystanie z poradników to inna bajka, każdy decyduje sam, chce to niech czyta, ale jakby co to sięgajmy do sprawdzonych autorów bo inaczej możemy gorzko pożałować tych kilkudziesięciu złotych, które na ulicy nie leżą. A i Mroza i Bondę i Kinga dostaniemy w bibliotece.