Nie twierdzę, że rozumiem Internet, ba, jestem jak najdalsza o tego, bo albo Internet jest kobietą i nie da się go zrozumieć, albo za zrozumienie go ktoś dostanie Nobla i na sto procent nie będę to ja, a mimo to po tych kilkunastu latach w sieci zaczęłam zauważać pewne zależności, które coraz częściej rzucają się ludziom w oczy, choćby te pytania retoryczne w nagłówkach, na które odpowiedź ZAWSZE jest jedna. NIE! A pytania są durne jak mało co. Na przykład:
„Czy świat skończy się w niedzielę?” „Czy arbuz jest trujący”, „Czy paragony z Biedronki zabijają”…
No, ale o ile pytania już są „obcykane”, to idźmy dalej. Internet to właściwie nagłówki, clickbajty też, które zapowiadają seks „Dlaczego Anna Iksińska myła się we wtorek?” (bo myje się codziennie) , katastrofy „znany wróż kupił masło, to co zobaczył przeraża” (cena) , wyznania „Ewa Igrekowska. Wyznaje, że go kocha” (swojego kota) i poprzerywane milczenie.
Tak to ostatnie najbardziej mi się podoba, bo teraz co drugi człowiek „przerywa milczenie”, niektórzy dwa razy dziennie.
Ostatnio „Ekspedientka Biedronki przerywa milczenie”. (mówi, że woli płatności kartą).
Są też inne cuda, zdjęcie od czapy, nagłówek od czapy teść … tak, to samo. Zdjęcie, kobieta płacze, nagłówek „nigdy nie rób tego w łazience, to może cię zabić”, tekst, nie czytaj książek w łazience, bo zbierają się na nich zarazki.
Czy zauważyliście, że to wszystko to ściema, która bardzo ociera się o kłamstwo?
Niektóre żerują na najniższych instynktach tańcując wręcz na trumnach.
„Rozpacz w domu Iksickich, pożegnali ukochanego członka rodziny” (chomika)
Ale to jest coś tak normalnego (JUŻ NORMALNEGO NIESTETY), że nie ma o czym mówić.
Pojawiły się inne debilizmy.
To paranaukowe pomysły leczniczo zdrowotne.
Każdy się z tym spotkał.
Na przykład ktoś twierdzi, że banany są trujące po siedemnastej. Po szesnastej nie należy myć nóg. Do południa nie pije się kawy, bo powoduje martwicę włosów. Wody nie należy pić na czczo! Wodę należy pić tylko gorącą. Zielone warzywa są czerwone nocą. Herbata z cytryną zabija. Herbata bez cytryny jest trująca.
I tak dalej…
Ja kolekcjonuję pomysły tego typu do książek, niech się Internet na coś przyda.
Czytanie romansów szkodzi rodzinie.
Porządne kobiety nie czytują kryminałów, bo tam są przekleństwa.
Książki obyczajowe to instruktaż do zdrad małżeńskich.
Horrory mogą spowodować choroby psychiczne.
Fantasy to bajki, dorośli nie czytają bajek.
Erotyki powinny być zakazane dla kobiet zamężnych bo są forma zdrady.
O komediach nic nie zmalałam, a szkoda, ale i tak uważam że jest całkiem nieźle.
Trafiliście już na coś takiego?






