środa, 13 maja 2026

Facebookowa empatia z kłami na wierzchu





Zalew durnych, (z kosmosu chyba wziętych, choć bardziej z pewnej niewymownej części ciała) opowieści AI i takich samych filmików, o tym jak to ludzie rozdają innym ludziom przeróżne dobra za DARMO, których (tych filmików) sztuczność i głupota aż bije po oczach i po inteligencji, pokazuje jak bardzo niektórzy ludzie są odklejeni od rzeczywistości.

„Pochylają się z empatia” nad wygenerowanymi obrazami roniąc facebookowe łzy, nad ludzkością. No, ok, jak chcą to mogą, każdy ma prawo nie rozumieć o co chodzi.

piątek, 8 maja 2026

„Straszliwe kłamstwo na temat..."


Lubię reportaże i czytam ich sporo. Wyszukuję je na LEGIMI, czy na Empik Go i delektuję się wieczorami czymś co przybliża mi świat i życie… Aż tu nagle trafiam na ścianę zrobioną z AI. Całe stosy (żeby nie powiedzieć tabuny, bo się mnożą) książek w stylu „Straszliwe kłamstwo na temat... (życia, srania, pogrzebów, seksu, wszystkiego, nie wiem tylko czy jest „Straszliwe kłamstwo na temat straszliwego kłamstwa”)

Jest ich tyle, że trudno się przez nie przebić. Autorem jest coś (bo to raczej nie ktoś, choć nie wiem) co nazywa się Kalafinia Poop, ale nie jest jedyna. Są inne podobne produkty.

niedziela, 3 maja 2026

Hype na majówkę z grilla.

 

Pamiętam kiedy jeszcze jako nastolatka dostałam piękny amerykański plakat. Był kolorowy, cudny, ekscytujący. Przedstawiał hamburgera. Były to wczesne lata siedemdziesiąte i w miasteczku wielkości Bolesławca takich cudów nie można było zdobyć (mówię i o hamburgerach i o plakatach). Wielu innych „drobiazgów” z tego co pamiętam też brakowało, ale mi tego brakowało szczególnie. Wpatrywałam się w tego hamburgera, „żarłam” go oczami, śniłam o nim, marzyłam, wyobrażałam sobie jego smak.

Przez lata.

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

"Zwłokomat", a obraza uczuć religijnych.



Pewna pani napisała do mnie ostatnio, że obrażam jej uczucia, zdecydowanie chyba religijne, choć nie doprecyzowała.

I była dość nawet grzeczna. Obyło się bez wyzwisk i słów niecenzuralnych.

Dostaję tyle dziwacznych tekstów religijnych, że szkoda gadać, bo nie dość, że są agresywne i używają szantażu emocjonalnego, w stylu „Jeżeli tego nie zrobisz, to Bóg…” (nawet nie próbujcie sobie wyobrażać co zrobi), że się nimi nie przejmuję. Są zapewne pisane przez „nikogo” do „nikogo” czyli przez bota do przypadkowego Facebooczanina, więc nie ruszają mnie.

Jednak ten był bardziej osobisty.

Obraziłam swoją książką (której autorka listu nie czytała,) uczucia religijne jakiejś osoby, której nie znam, nie chcę poznawać i oby jak najdłużej nie poznam. Cóż jednak uczucia religijne są łatwo obrażalne.

Ogólnie wszystkie inne chyba też, bo pani postanowiła mi uświadomić, że ludzie, którzy nie piszą o boskim porządku świata nie powinni pisać w ogóle, ale najbardziej to zniesmaczyła ją książka Zwłokomat, (jak zaznaczyłam nie czytała jej, po tytule doznała zniesmaczenia) bo zwłoki z paczkomatu są odrażające, ale nie tylko!

Jak można?!
Nie wolno wkładać zwłok do paczkomatu! To bezczeszczenie!

Takie książki sieją zgorszenie (zaznaczam nie ma tam seksu), i w ogóle jak mają się na przykład czuć dzieci?

Zainteresowało mnie to sianie zgorszenia, bo jak to tak, jak można siać zgorszenie bez seksu?!

(Szkoda, że nie pomyślała o staruszkach i matkach ciążowych)
Matka  (a jednak pomyślała) wyśle takie dziecko odebrać coś z paczkomatu, a biedne dziecko będzie się bało, że wyskoczą na nie zwłoki!

I w ogóle po co pisać o zwłokach? Tyle jest pięknych rzeczy na świecie.

O miłości by pani napisała - zarządziła.

No i „pani” czyli ja postanowiła napisać o miłości, ale że kocha zwłoki to właśnie siedzi nad kolejnym kryminałem...

Czy literatura w ogóle, nawet ta codzienna, popularna przez najmniejsze „l” świata może podlegać pod taką obrażalność?
Zdarzyło się wam już coś takiego?

niedziela, 15 marca 2026

Facebookowa kraina gwiazdek




Wiem, że moje rozumienie świata jest względne, dlatego może poproszę was o wytłumaczenie mi pewnej kwestii. Na portalach informacyjnych króluje mord, śmierć, groza, wypadki, tragedie oraz rak torebek włosowych, ale to wiadomo, trzeba tego jak najwięcej.

Widziałam już nowotwór paznokcia nogi lewej (straszny) oraz rzęs, makabra, a przecież są jeszcze szczepionki.

Tyle, że nie o to chodzi. Wszyscy muszą się bać. Bez tego nie ma portali informacyjnych i do tego ciach - sześć gwałtów, osiem poderżniętych gardeł. Dwa napady z bronią w ręku (bronią był widelec, ale jednak) do tego samobójstwa, cało, zwłoki, mord morderstwo.

Przed chwila sprawdzałam to jeszcze latał siekierą.

piątek, 13 marca 2026

Czy lubimy jak nas straszą?



W zasadzie jest piątek trzynastego. Pół świata zalicza wszelkie możliwe fobie, przed czarnym kotem, pechem, drabinami, połamanymi paznokciami i czym tam jeszcze, drugie pół przelewa jajka nad czym się da, odpukuje i odczynia.

Lęk jest wszędzie, ludzie się boja i to wcale nie niektórzy.

Boją się wszyscy.

Dlaczego?

Otóż media robią nam nie wodę, ale galaretę mózgu.

Po prostu straszą. A ludzie co?

Ha, i to jest dziwne, łykają, wszystkie te bzdury i boja się jeszcze bardziej. Logiczne byłoby omijanie niektórych tematów, ale po co? Może lubimy się bać?

Na jednym z portali, na dziesięć głównych wieści siedem było o raku. Jakiego kto miał, co czuł i czego nie czuł oraz dlaczego to ważne. Trzy pozostałe info były o łykaniu suplementów diety. Bo to się klika!

I nie, to nie był portal medyczny. Owszem polityka się pojawiła ale obocznie. Też w podobnym stylu.

Wojna. Atak, bomba, co nas czeka i dlaczego szczepionki są niebezpieczna.

Tak po prostu jest.

I tak pomyślałam, że skoro strach lek i w ogóle te klimaty robią aż taka robotę (a robią skoro jest ich aż tyle) to może użyć tego do promocji książek.

Tak, wiem, jestem monotematyczna. Książki.

Książki to moja dziedzina. No ale jak to zrobić?

Po prostu. Puścić hasło:

Nie czytajcie komedii kryminalnych, one powodują zmiany w mózgu”. Jestem pewna, że setki ludzi wejdą w temat, klikną i dowiedzą się, że poprawiają samopoczucie. No ale nagłówek liczy się najbardziej.

czwartek, 13 listopada 2025

Blokada jest dobra na wszystko?



- Słuchaj, weź natychmiast powysyłaj to do znajomych, oni trują ludzi! - napisała do mnie znajoma z FB, a więc osoba całkowicie mi nieznana.

Z jej wypowiedzi zrozumiałam, że moi znajomi trują ludzi, co bardzo mnie zmartwiło. Miałam ich za miłych i grzecznych, ale co tam, jednak rozmówczyni rozwiała moje wątpliwości.

- Moi znajomi trują ludzi?!

- Nie, oni! Oni! – odpowiedziała na moje zaszokowane pytanie.

Tego też nie zrozumiałam.

- Ale dokładnie kto?

- O ho, ho, moja droga, za co ty chcesz, żeby mnie też otruli?! Tego mi życzysz? Wystarczy, że udostępnisz to u siebie i wyślesz do znajomych. Nic więcej nie musisz wiedzieć.

Muszę, muszę, pomyślałam wściekła.
„To” to był filmik, na którym ktoś bliżej mi niezidentyfikowany, grobowym głosem na tle ponurej muzyki udowadniał, że naleśniki są trujące.

- Czy są z muchomorami? - zapytałam.

- Nie no co ty! One same są trujące. Bez niczego. Mają tam w sobie cząsteczki. I te cząsteczki mają atomy, i te atomy mogą się rozpadać i w tym momencie nie żyjesz. Oni to robią specjalnie. No co, nie wierzysz mi?

- A masz jakąś wiedzę naukową na ten temat?

- Oczywiście, że nie! - odpisała z dumą (tak m się wydaje) bo wstawiła emotkę.

- To ci nie wierze! - odpowiedziałam zgodnie z prawdą i logiką.

- Krowa! - odpowiedziała.

Zostałam zablokowana.

Po chwili dostałam bardzo podobną propozycje, choć bardziej był to rozkaz, chodziło o zgłoszenie TikToka na którym ktoś sprzedaje torebki.

- Ta malpa zarabia na tym krocie! – oświadczyła znajoma – Musimy to powstrzymać!

- Ja nie muszę – odpowiedziałam, bo było mi wszystko jedno kto ile, na czym i dlaczego zarabia. Sprzedaż torebek bywa legalna.

Zostałam zablokowana.

- Hej, kochana, puścisz mi to dalej – napisała do mnie osoba o twarzy kota i bez nazwiska w profilu.

Mało kto mówi do mnie „hej, kochana” bo nienawidzę takiego czegoś. No chyba, że kogoś znam, to mu głowy nie odgryzę, ale z ledwością się powstrzymuję.

Chciała, żeby puściła reklamę jej „gabinetu” leczniczego, to znaczy terapii mąka ziemniaczaną stosowaną doodbytniczo.

Odmówiłam.

Zostałam zablokowana.

Potem był pan z poleceniem, żebym natychmiast wysłała film, który mi przysłał do znajomym oraz udostępniła gdzie się da. Film był zabarwiony politycznie, więc odmówiłam.

Pan mnie tylko wywalił ze znajomych. Był kulturalny. Nie zablokował mnie.

I teraz ja mam takie pytanie. Rozumiem, że rzeczą nadrzędną na FB jest straszyć ludzi, truć ich i na nich zarabiać, ale czy ja koniecznie muszę być w to wciągana?

Czy moglibyście już mi nic nie wysyłać, a jakby to grzeczniej? Bez awantury, bez formy nakazowej, bo ja naprawdę NIE MUSZĘ niczego udostępniać.

I mam mózg.

Nie biorę udziału w propagowaniu strachu, nienawiści, durnych terapii, czy manifestów politycznych…

Ech…

To naprawdę zaczyna być wkurzające.