Wczoraj wieczorem grzebiąc się w jednej z platform czytelniczych (legalnych) w poszukiwaniu czegoś do czytania wpadłam na książkę jednego z bardziej znanych i poczytnych pisarzy. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie opinia pod tą książką. Nie podam tytułu, ani nazwiska autora, bo nie o jednostkową opinię tu chodzi, ale o całokształt.
Opinia, która uderzyła we mnie jak grom z jasnego nieba (tudzież wszystkie inne gromy) była zaskakująca.
A brzmiała ona.
„Książka średnia, widać, że napisana, żeby zarobić pieniądze”
I nagle dotarło do mnie, że osoba pisząca tę opinię naprawdę niewiele wie o świecie i wcale nie o pisarski świat chodzi.
Jak coś jest zrobione „dla zarobienia pieniędzy” musi być dobre, bo inaczej nikt tego nie kupi, pisanie dla idei jest skazane na porażkę, ideą się człowiek nie naje toteż ideowcy wymarli lata temu.
Z głodu, choć i gruźlica też się do tego przyczyniła.
Ludzie! Czytelnicy kochani!
Książki pisze się po to żeby zarobić pieniądze! TO JEST PRACA!
Pisarze też muszą jeść!
Pokutująca w Internecie opinia, że autor żywi się weną jest naprawdę błędna. Autor za każdą książkę dostaje pieniądze, (niestety nie tyle co na okładce), dostaje czasami złotówkę, czasami nawet mniej, ale czasami też więcej. Często pozwala mu to na kupienie chleba, masła, a nawet salcesonu, choć ludzie uważają, że pisarzom salcesonu jeść nie wolno, ani kaszanki, ani nawet wędzonych uszu! Autor powinien jeść szynkę (parmeńską de preference z truflami bo to eleganckie), a kiełbasę tylko w sytuacjach ogniskowych i z niechęcią, żeby podkreślić, że jest wielki, ale z ludem się brata, kiedy mus.
Trzeba przyznać, że słyszałam o pisarzach, którzy lubią być okradani, bo uważają, że to dobrze o nich świadczy.
Ja jednak wtedy czuję taki dysonans, jeden pisarz chwali się, że sprzedał cały nakład powieści i zarobi za to może z pół najniższej krajowej, (o ile nie jest wielki i bardzo znany) a więc bez luksusów, ale ktoś to kupił i zagłosował portfelem, że książka jest dobra, a drugi chwali się, że na gryzoniu ukradziono mu już kilka tysięcy plików i TO DOPIERO jest wielkość.
Mnie to przeraża.
Nie lubię być okradana i naprawdę lubię, kiedy ludzie kupują moje książki.
A jak wy?
Kochani znajomi pisarze, piszecie dla pieniędzy, czy tylko dla idei?





