NAZYWAM SIĘ MILION
DLACZEMU
Lublin, miasto, które znam, choć trudno by powiedzieć, że kocham, ale jednak odcisnęło na mnie swoje piętno. Polska wschodnia, rok 2018, koszmar upałów, ale i dopalacze, przecież wszyscy to pamiętamy, zresztą, ta powieść skonstruowana jest tak, żeby jej tkanka zrastała się z historią współczesną, z wydarzeniami, które naprawdę miały miejsce, z historią i z kulturą.
Jej tekst usiany jest, wręcz przepełniony aluzjami do kultury, poezji, muzyki, do człowieka jako istoty związanej z historią głębiej niż sobie sam z tego zdaje sprawę.