piątek, 20 grudnia 2019

Pisarz jako odpad poprodukcyjny?

Prawdę powiedziawszy doszłam ostatnio do wniosku, że pisarz jest produktem ubocznym procesu pisarskiego, bo w wyniku tego procesu powstaje produkt podstawowy, czyli książka, i on, odpad, czyli pisarz. 

Można go, owszem czasem zagospodarować, ale w zasadzie za bardzo się nie liczy. 

I zawsze jest tak, jeżeli książka się wam spodoba to zaczynacie lubić pisarza, a nie odwrotnie. Za to jeżeli książka nie zrobi na was wrażenia, albo się nie spodoba od razu uważacie pisarza za nieudacznika.

- Co za debil pisze takie bzdury?! (Bohaterka się zaszczepiła na grypę i nie umarła w boleściach) 

- No nie! Jak ktoś może wydawać coś tak nudnego?! (W kryminale zabrakło wyjadania oczu i i gwałtu na jeżu) 

- Naucz się pisać tłumoku! Ona powinna była zakochać się Marku, a nie Jurku! (Marek jest przystojnym, psychopatycznym mordercą, a Jurek niestety normalnym facetem i to niezbyt seksi, ale co kogo to obchodzi?) 

- Trochę seksu dodaj! Bez seksu książka nie ma sensu (książka dla dzieci, ale .. jak wyżej) 

- Ja bym to lepiej napisała! To jakaś komedia! (Tak, to jest komedia, nie zauważyła napisu na okładce?)

Mało który czytelnik traktuje pisanie książek jako pracę, no bo co to takiego usiąść i napisać? Żaden problem! Większość czytelników nawet uważa, że pisarz powinien rozdawać książki za darmo. Poważnie. Ja się z taką postawą wiele razy spotkałam. 

Stąd tyle kradzieży w internecie. (tak, tak ja uważam nielegalne, „darmowe” pobieranie z gryzonia za kradzież). 

Teksty typu: 

- Zajmij się jakąś pracą, a nie będziesz tu porządnych ludzi od złodziei wyzywać! ( Czytaj: a może by tego pisarzynę do sądu o zniesławienie podać? Zarobiłoby się trochę grosza! I to uczciwie!) 

- I co z tego, że ludzie pobierają za darmo?! Powinnaś się cieszyć, że ktoś czyta twoje wypociny! (Czytaj: Ludzie bywają naprawdę niewdzięczni, poświęciłem swój czas na czytanie, rozumiecie, CZAS, a czas to pieniądz, a ten pisarzyna jeszcze chce, żeby mu płacić. I co z tego, że siedział nad książką pół roku? Jak nie ma co robić, jego sprawa!). 

O ile książka funkcjonuje jakoś w mediach i na rynku, ludzie pisarza traktują „jako, tako”, jeżeli nie za bardzo to nikt się nim nie interesuje. 

Pół biedy kiedy pisarz jest piękny/a, wygadany/a, elokwentny/a, młody/a, przystojny/a lub zjawiskowo urodziwy/a. 

Jeżeli nie jest - biada mu (lub oczywiście jej, a nawet bardziej). I nie ma co nawet wspominać o tym, że pisarz musi jeść, ludzie się oburzą: 

Nie musi!
Jeszcze czego?! 
Pańskie zachcianki nie ma co?! 
Jeść? I może jeszcze codziennie?! 
I co jeszcze? 

Z drugiej strony kiedyś były czasy, kiedy pisarz prawie w ogóle nie istniał (i prawie nie musiał się pokazywać) pisarstwo było idealne dla introwertyków, bo biedny introwertyczny pisarz mógł siedzieć (jak jakaś jesieniara, bo jesieniarz chyba nie istnieje, gdzież by tam, facet pod kocykiem z herbatką zamiast piwa błeee...) i pisać zamiast się produkować. 

I piękne i kuszące. 

Teraz pewnie się zastanawiacie dlaczego o tym piszę? 

Otóż wczoraj na pewnej grupie zobaczyłam taki dialog: 

- A ta (tu wstaw nazwisko, ja go nie podam, zresztą pasuje do wielu) to kto? 

- A, to taka kretynka, co książki pisze. 

- Ale, że, jak, normalne książki? Dużo trupów? 

- Nie, wcale. 

- A wampiry są? 

- Nie. 

- Seks? 

- Zero. 

- Romans? 

- Tak ciut ciut, ale mało. 

- No i potem się dziwić, że nikt jej nie czyta! 

- No właśnie, ja też nie czytałam! 

Tę pisarkę akurat czytają i to bardzo, ale nie o to chodzi, a raczej o (prawie) mickiewiczowskie „kto nie dotknął książki ni razu ten… nie powinien odzywać na tematy z książkami związane!” 


9 komentarzy:

  1. Sama prawda!!!��

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa perspektywa zawodu pisarza :]

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zawsze mądrze i rzeczowo :) Tak już jest, że nie liczy się talent i ciężka praca, tylko to, kogo znasz...

    OdpowiedzUsuń
  4. Interesujące spojrzenie na zawód pisarza! Jako że żadne wydawnictwo od 1,5 miesiąca się nie odezwało w sprawie mojej fantasy, to raczej te problemy ominą mnie szerokim łukiem... Autorki książek dla dzieci chyba są odrobinę bardziej pobłażliwie traktowane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, no... Swoje musisz odczekać, jeszcze byś była zarazem młoda, piękna i do tego sławna i bogata... W końcu coś z tego wyjdzie, a ja tylko się wyzłośliwiam :)

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń