sobota, 25 sierpnia 2018

Polski autor MUSI mieć klasę... Autopromocja ZAKAZANA!


Jeszcze niedawno nieuświadomioną będąc, miotałam się po Facebooku bez celu i sensu, a teraz już odrobinę bardziej doświadczona i świadoma ogromu zagrożeń pytam kiedy KIEDY rząd wprowadzi do szkół przedmiot w stylu „Przysposobienie do życia na Facebooku”, albo choć wyda okólnik, zatytułowany „Konsekwencje finansowe i seksualne nieuświadomienia fejsboocznego”. 

A może choć kilka plakatów w stylu: 



Bardzo by się to przydało, bo Facebook to dżungla!A gdzie tam dżungla, to LABIRYNT, gdzie się nie obejrzeć tam ściana… 

No, w sumie można się poobijać, ale są przecież też PORTALE…. Do rzeczywistości wirtualnej, które nie raz, nie dwa potrafią wciągnąć, potarmosić i wypluć nieświadomego użytkownika i jeszcze namieszać mu w resztkach mózgu, jeżeli takowy posiada. 

Są też GRUPY różne. Wielbicieli kotów, dobrego jedzenia, gotowania, sado maso, oraz książek. O tych ostatnich chcę tu coś napisać. Nie o książkach, a o grupach… To grupy czytelnicze. 

W kilku z nich jestem, kilka opuściłam z jękiem, hukiem, czasem też z bólem głowy. I o tych właśnie chcę teraz opowiedzieć. 

Otóż każda z grup ma admina. Jak ja kocham adminów!!! Normalnie do stópek im się ścielę, zwłaszcza kiedy zniżają swoją niezaprzeczalną boskość do poziomu intelektualnego takiej miernoty jak ja. 

- Za dyskusje z adminem grozi wydalenie z grupy – dowiedziałam się, kiedy zapytałam, czy określenie „siwa szantrapo”, którym mnie uraczono jest czy nie jest wyzwiskiem. 

Każda z grup ma też regulamin, mniej lub bardziej logiczny, ale zawsze to coś. I tak oprócz zawsze koniecznych choć nie zawsze respektowanych wezwań do tolerancji i używania języka polskiego, jest to: 

Zakaz autopromocji. 

Wstawiam post z recenzją książki polskiego pisarza. 

Admin wpada w szał, bo tu nie ma miejsca na chamską autopromocję. Linków do recenzji się nie wstawia. Preferowane są teksty w stylu: „ale zaje..sta super bajerancka książka” i tak, zgadliście, to jest DOPUSZCZALNA, ba nawet preferowana forma wypowiedzi na jednej z grup. 

Na innej, czytam, że  „zabranie się wstawiania linków do recenzji na swoim blogu, posty mają być pisane własnoręcznie"… Znaczy, że ja na blogu nogami piszę? 

I co ma zrobić taki biedny polski autor? Napisał książkę i chce ją pokazać, ale NIE MOŻE! Zakaz autopromocji. Ja jeżeli zrobię recenzję też NIE MOGĘ jej wstawić, bo to autopromocja. 

Pochwalić się, że wydałam książkę? W życiu! Przecież to wstyd, tak się ludziom narzucać! Nie wolno, polski autor ma mieć klasę… 

Powiedzieć komuś, że moja znajoma ( i to wirtualna) wydała dobrą książkę? W życiu, Toż to TWA Tak, tak, Towarzystwo Wzajemnej Adoracji)! Owszem, gdyby była Amerykanką, to o.k, ale polski autor ma mieć klasę… 

Polski autor ma cicho siedzieć na swoim fanpejczyku skrobać post na tydzień, broń Boże nie o sobie ( przecież to autopromocja) i liczyć, że jakimś cudem ktoś spoza rodziny przeczyta jego książkę. 

Zachęcać do kupna… nie wypada. Zresztą na grupach zakaz sprzedawania. Polski autor musi mieć klasę… 

No i tak się zastanawiam, a co z kasą? 

Polski autor musi mieć klasę, ale kasy to już nie musi? 

14 komentarzy:

  1. W punkt jak zwykle. Mnie irytuje zawsze tekst "dobra ksika sprzeda si sama". Czyli co? Zapuka do drzwi? Sama? Niestety jeli nie jeste Mrozem Bond czy Michalak i twoje wydawnictwo nie wydaje milionow na promocj czyli wieszanie plakatow z Twoja twarza na palacu kultury... to Cie nie ma. i nir ma prawa byc. a bron boze jak jeszcze sama wydajesz i sprzedajesz swoje ksiazki. idz pisac a nie sprzedawac! a jak sie SAME nie sprzedaja to znaczy ze zle piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się w 100%. Jak autopromocją można nazwać to, że pisze recenzje na swoim blogu i ją prezentuje na grupach? Autoprezentacja mojego blogu no ok. Tak ale recenzja którą wrzucę bezpośrednio do posta tez jest autopromocją, bo ja sam ją napisałem, tak jak na blogu. Źle uważam? Po za tym, dla adminowi grupy zależy na jak największej jej popularności, więc skoro autor bloga wrzuca swoją recenzję (zwykle cześć z nich jest bezpośrednio w poście), która ma 2 tysiące wyswietleń to nie pracuje na popularność grupy ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasami admin jest adminem nie dla moderowania czy tworzenia czegokolwiek, ale dla "sławy i chwały" bynajmniej nie Iwaszkiewicza. No albo dla władzy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. dobry post. celny jak zawsze. ludzie maja dziwne pojecie o swiecie. (dlaczego w komentarzu nie da sie uzyc polskich znakow?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie działa? A pojęcie dziwne... bo ludzie lubią utrudniać innym ludziom życie :)

      Usuń
  5. A ja się pytam,po co zaprasza się POLSKICH autorów do grup promujących książki i czytanie ogółem, jeżeli nie wolno mu pokazać innym swojego dzieła? Jak ktoś ma sięgnąć po książkę, jeżeli nie wie nawet o jej istnieniu? A chyba o to chodzi w tych grupach aby promować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam autor ma być CZYTELNIKIEM, nie AUTOREM, ale to bzdura, bądź człowiekiem, nie kobietą? Czy jedno od drugiego da się oddzielić?

      Usuń
    2. No właśnie. Przecież powszechnie wiadomo, że autor sięgnie po książkę drugiego autora, aby chociażby przekonać się jak pisze.

      Usuń
    3. Jasne! Lubię czytać innych autorów, (polskich szczególnie) to trochę dla mnie sprawdzian. Jak ona pisze? czy jest taka genialna jak mówią? jest się czego od niej nauczyć? Często jest!

      Usuń
  6. Napisane w sam punkt. Sama jestem tylko czytelnikiem ale opuscilam z hukiem wszystkie grupy bo nie dało się wytrzymać. Teraz czytam to co chce. I mam prawo mieć swoje zdanie co na grupach jest niedozwolone

    OdpowiedzUsuń
  7. I dlatego zostałam na jednej tylko grupie, gdzie w zasadzie większość postów to recenzje i opisy książek, gdzie się pokazuje, co nowego w książkach piszczy. Czytam tam, raczej nie pisuję, czasem w konkursie zagłosuję, ale czytam bez przykrości.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam bardzo mieszane uczucia czytając tę notkę... Nie chodzi o to, że autor nie powinien promować swoich dzieł, ważne jest jednak jak się to robi. Wiele z facebookowych grup jest dla mnie żenujących, ale dołączając do każdej społeczności powinno się respektować obowiązujące w nich zasady. To, że ktoś tworzy grupę dla czytelników, to nie znaczy, że chce, żeby był to słup reklamowy dla nieznanych szerzej autorów. Jestem redaktorem na jednym z portali pisarskich. To miejsce, stworzone po to, by pracować nad fragmentami swojej twórczości i rozmawiać o literaturze. Mimo to wiele osób zakłada konta tylko po to, by podrzucić reklamę swojej książki. Często udają, że niby to zachwycony czytelnik napisał (co w większości przypadków od razu wychodzi na jaw). Takie treści od razu usuwamy. Oczywiście, gdy autor oficjalnie zapyta, możemy zaproponować mu możliwości współpracy (np. wykupienia reklamy, albo zorganizowania konkursu, gdzie kilka egzemplarzy zostanie przekazanych jako nagrody), a o książkach stałych użytkowników portalu sami informujemy. Jeżeli gdzieś w grupie na FB jest informacja, że autoreklama jest niemile widziana, uważam, że powinno się to uszanować. Próby obejścia regulaminu poprzez wklejanie pseudorecenzji własnych książek uważam za żenujące. W moich oczach takie zachowanie od razu dyskwalifikuje autora. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Całkowicie się zgadzam, ale mój tekst dotyczył "normalnych" zachowań, a nie zalewu reklam, pseudo recenzji i tak dalej. Rozumiem obiekcje, jednak czasami rozszerza się pojecie autoreklamy do nieskończoności, a przy tym, w pewnym sensie "wylewa dziecko z kąpielą". W żadnym razie nie namawiam do naruszania regulaminów, raczej do tworzenia ich z rozmysłem, tak, aby dać szansę ( rozsądnej i uczciwej ) autoreklamie.

    OdpowiedzUsuń