Dostałam wczoraj na Messengera prośbę o numer telefonu, bo jakaś pani wysłała mi kod, który ja mam jej odesłać, w jakimś bardzo mi nieznanym konkursie, bo nawet nie powiedziała w jakim. Kiedy odmówiłam zablokowała mnie.
Nie wiem co jej takiego zrobiłam, że musiałam potem płakać godzinami w poduszkę… ze śmiechu. Obraziła się na to, że nie dałam się oskubać?
Wiem, wiem, nie wolno obrażać ludzi, ale z tą obraza jakoś będę musiała żyć.
Dostałam też zaproszenie do znajomych od pewnej pani, która dosłownie w kilka chwil po tym jak je zaakceptowałam (10 sekund?) zaprosiła mnie do swojej grupy sprzedającej tapety i do kolejnej sprzedającej beton (chyba) zbrojony. Była grzeczna to trzeba przyznać. To w sumie rzadkość toteż odmówiłam jej równie grzecznie wyjaśniając, że nie interesuje mnie ta tematyka.
Obraziła się i zablokowała mnie. ONA MNIE...
Ale to co ostatnio to aż mnie uskrzydliło. Otóż napisała do mnie pewna pani, że lubiła moje książki z naciskiem na LUBIŁA, bo już nie lubi ze względu na Lucjana.
„Jak pani mogła napisać książkę o diable? Przecież to niedopuszczalne i jeszcze ten pani diabeł jest prawdziwy. I chodzi tak o sobie po ulicach. Chciałaby pani tego? Sił ciemności? Piekła i potępienia? Na ulicach?! Zrozumiałabym gdyby to było coś innego, jakieś QWERTY, ale nie diabeł!”
I, tak zablokowała mnie gdyż obraziłam ją i jej uczucia. Nie, wcale nie religijne jakby się mogło wydawać, ale duchowe.
Wszyscy mają teraz niezwykle delikatne uczucia.
Bo w tych trzech przypadkach zawsze to ja kogoś obrażałam, albo właściwie czyjeś uczucia komercyjne, marketingowe, a nawet duchowe o oskubalnych nie wspomnę. (Chodzi o to jak paskudnie czuje się człowiek pozbawiony możliwości oskubania bliźniego).
Pani przekreśliła wszystkie moje dwadzieścia pięć powieści z powodu diabła w tej ostatniej. A demony? Wampiry? A Zmor z jednej z moich powieści, nie dość, że facet to jeszcze morderczy i wyglądał „jak inkaski totem, który ma w okolicy przyrodzenia świecącą upiornym światłem twarz i kulę kłaków z zębami zamiast głowy”?
Czekam już tylko na obrazę uczuć ornitologicznych z powodu klnącej papugi i pewnego biednego pawia (jego poznacie już w maju).
Całe szczęście nie tykam kotów (literacko, głaskać lubię) bo kotoluby z obrazą uczuć „kotologicznych” by mnie pożarły ze szczętem. Psy też miewam dziwne (w książkach), ale psiarze więcej wybaczają.
Czy są jeszcze jakieś NIEOBRAŻALNE uczucia?
No i czy pisząc książki można znaleźć takie tematy, które są bezpieczne? Pytam w imieniu diabła Lucjana, bo ostatnio mówił, że chciałby wrócić…
Tak, wiem. To dziwne, tylko świry gadają z diabłami nawet jeżeli są TYLKO postaciami literackimi. Nie ma już dla mnie ratunku...






