Weszłam dzisiaj na najbardziej stresogenny portal informacyjny i czytam : „Wynajdują nowe objawy, o których godzinami czytają w sieci. Lęk o zdrowie, czy nawet życie sprawia, że starają się być w ciągłym kontakcie z lekarzami.”
No i dostałam internetowej wścieklizny.
Czy to nie przypadkiem ten sam portal od kilku lat zamieszcza artykuły w stylu „zobaczyła to na paznokciu i zmarła” albo „jeżeli masz ten objaw biegiem do lekarza”? Potem okazuje się, że na paznokciu zobaczyła odprysk lakieru, a zmarła trzynaście lat później z powodu wypadku samochodowego, objaw, o którym mowa w „artykule” (jak zwał tak zwał) było to łzawienie prawego oka w trakcie oglądania Titanica.
I oni się dziwią, że produkują hipochondryków?






