środa, 30 września 2026

"Pan tu nie stał" czyli tabletki na chamstwo.



Czy bezczelność można kupić? Wyprodukować? A może wyhodować?

Czy istnieje szkoła bezczelności?

Bo gdyby istniała byłabym jej największą fanka i zachwyconą uczennicą?

Dlaczego?


Bo sobie z bezczelnością nie radzę. I to nie chodzi o zwykłą asertywność, z kulturalnymi ludźmi umiem się dogadać,  nawet jeżeli moja odpowiedź brzmi „nie”, albo jeżeli mam jakieś inne poglądy.

Tak jest i tyle, to mnie nie rusza, ale bezczelność?

No cóż.

Stoję w kolejce, ktoś BEZCZELNIE pakuje się przede mnie. Kulę się. Grzecznie twierdzę, że „pan tu nie stał”

I co?

I słyszę.

- Co panią obchodzi gdzie stałem?

- No ale..

- Stoję tu i będę stał! I niech się pani ode mnie odpierdoli.


Kulę się jeszcze bardziej. Zamieram.

Więcej nie wchodzę z typem w dyskusję.

Jestem zrozpaczona i zła. Wściekła. NA SIEBIE, bo nie umiałam się wykłócić o to coś mi się należy. I to jest najgorsze, wściekam się na siebie za to jak potraktował mnie jakiś troglodyta.

Zresztą zadowolony z siebie i zachwycony swoim pomysłem.

A przecież takich ludzi są setki.

Nie, nie wchodzę z nimi w interakcje, to oni sami widząc we mnie „cielę” atakują bez pardonu.

A nawet jak nie widzą, tak jak niektórzy telemarketerzy (współczuję im tej pracy) to też potrafią być wredni, a ja dukam przeprosiny.

Babka wjechała mi w tyłek wózkiem sklepowym? Przepraszam.

Facet wytrącił mi puszkę w sklepie? Przepraszam.

Nastolatek wepchał się w drzwi zanim wyszłam? Przepraszam


I tak ciągle i ciągle.

Ludzie! Ja potrzebuję choć odrobiny bezczelności, może być w tabletkach, macie?

Chętnie odkupię!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz