Nie odzywałam się na temat wyższości jednej aktorki nad inną w sprawie, o której mówili wszyscy, nie odzywałam się na temat Książula, bo to też wiadomo każdy wie o co chodzi i każdy się wypowie, ale odzywam się w sprawie niesprawiedliwości internetowej.
Tak.
Otóż właśnie, to znaczy tak z pół godziny temu dostałam jakieś dziwne zaproszenie do akcji kup cztery pizze mrożone, dwie oddaj bezdomnym, jedną zjedz, jedną wsadź sobie na łeb i zrób filmik.
Stój z kamiennym pyskiem pod mrożoną pizzą czekając aż odmrozi ci się łeb, jako, że nigdzie nie wspomniano o jej upieczeniu i chyba dobrze, bo poparzenia są chyba gorsze.
Bezdomni pizze też maja jeść na twardo jako, że to jajko niespodzianka, znaczy HYPE na faceta, który oczywiście jest najlepszy, a oni przenośnych piekarników ze sobą nie noszą.
Zaproszeniem tym zdecydowanie się podekscytowałam
Poleciałam do najbliższej ŻABENCJI, rzuciłam się do lodówki na pizze mrożone, w których kopałam jak dzik, (choć to zakazane) walcząc zawzięcie z sąsiadką z dołu, sąsiadem z góry (miał przewagę "eeebaniutki" bo jestem marnej postury, a sąsiad BYK, waży chyba z pięćdziesiąt kilo), ale walkę wygrałam zaprawiwszy go lewym książkowym. Miałam to szczęście, że niosłam w reklamówce kilka swoich książek na wysyłkę do paczkomatu. Jak miło być pisarzem!
CZASAMI!
Dopadłam, jedną napoczęłam już w sklepie. Sąsiadka z dołu dostała w oko mrożonym ochłapem. Wypłynęło.
Niestety i u mnie nie obyło się bez strat. Dolna czwórka powiedziała zdecydowane NIE i wyprowadziła się z mojej szczęki w nieznane.
Oby się jakaś mysz sklepowa nią się nie zadławiła, bo ja nie chcę niszczyć świata.
Mrożone pizze sztuk dwie podrzuciłam dwóm potrzebującym czyli facetom w kryzysie bezalkoholowosci (ludzi w innych kryzysach nie było w pobliżu bo moje osiedle jest takim zadupiem, że politycy, nawet w czasie kampanii wyborczej tu nie zaglądają)
Uciekłam, bo zaczęli nimi we mnie ciskać.
Sąsiadka z dołu dostała w głowę. Właśnie wiozą ją do szpitala.
Dlaczego o tym piszę?
Bo to jest niesprawiedliwe.
Jeszcze dwa dni temu była awantura, że ludzie wciąż sobie polecają książki i to jest nie w porządku, bo to chamstwo tak polecać, nie każdemu się spodoba, nie wolno ludzi okłamywać, nie należy, bo to jest nieuczciwe.
Aha, czyli mrożona pizza na łbie jest w porządku i eleganitissima, a polecanie książki znajomej, albo i nieznajomej, ale jednak… nie. I zaraz, że wydawcy są nie teges, pisarze nie teges, a pizza na łbie jak najbardziej teges!
No jakby to powiedzieć ten świat coraz bardziej nadaje się dla ludzi w kryzysie bezrozumności.
Tylko jak się stąd wyprowadzić?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz