poniedziałek, 26 października 2026

O książkach z lękiem... NIEJAKIM , hmmm


Zastanawiam się na czym (dla mnie i u mnie) polega dobre życie i dobry dom. Polityki, patosu i patriotycznej przesady u mnie nie znajdziecie.

Podróże niestety niemożliwe. Muzyka tak sobie.

Cała reszta pewnie zależy od człowieka, ale tak sobie myślę, że u mnie są to trzy podstawowe rzeczy. Dobre jedzenie, dobre picie i czytanie! Też dobre. Reszta jakoś mniej jest dla mnie ważna, owszem istnieje, ale nie jest priorytetem.

A jedzenie owszem, lubię jeść to co lubię jeść, to na co w danej chwili mam ochotę, nie patrząc na to, że gdzieś w przestrzeni lodówki dogorywa jakiś por, czy pierożek, że jakieś coś obrasta wiecznością i jadem kiełbasianym, kiedy ja właśnie rzucam się na coś nowego.

I wszyscy w domu tak mamy, bo jedzenie to wielka przyjemność, do tego dochodzi picie i o ile każdy pije co chce (czasami nawet z procentami) to ja najbardziej lubię kawę i wodę mineralną. Procenty gdzieś wieczorem pod dobrą książkę, może czasem, bo jednak inaczej się pije wieczorem, a inaczej rano, wierzcie mi próbowałam, nie polecam.

I do tego to ostatnie, ale chyba najważniejsze, czyli czytanie. Bez tego nie byłabym w stanie funkcjonować, i dlatego ostatnie dyskusje o jednolitej cenie książki trochę mnie przestraszyły. Jako osoba pisząca co prawda stoję okrakiem na tej barykadzie, i wiem, że fajnie byłoby zarabiać ciut więcej niż złotówkę od sprzedanego egzemplarza książki, ale martwi mnie ta część dotycząca platform streamingowych.

O całej reszcie nie wypowiem się, bo uczciwie nie mam wiedzy na ten temat, będę więc tylko głosem codziennego pożeracza książek.

Czytam na LEGIMI i EMPIK GO.

Z gryzoni NIE KRADNĘ.

Nie dźwigam kilogramów książek z bibliotek (tak się składa, że nie mogę), nie kupuję coraz to nowych, bo przy tym ile czytam zbankrutowałabym na bank, albo padła pod zawalonym stosem tych do przeczytania i tych po przeczytaniu.

Miejsca coraz mniej. Stalagmity  z książek się rozrastają i grożą zawaleniem.
A tu takie coś....

Zapowiedź, że platformy mogą nie mieć szans na nowości przez rok od wydania książki to dla mnie horror.

To gryzoniowych kradzieży nie ukróci, a może nawet sprawi, że będzie ich więcej, a kradzieżowych platform coraz więcej.

I coraz mi smutniej, bo dla osób takich jak ja te platformy to dostęp do książek, do wszystkiego, to ułatwienie życia i naprawdę fajna sprawa.

Jak to wejdzie w życie będzie ciężko.
Co ja będę czytać?
Chyba się popłaczę. Albo powieszę... A wy co o tym sadzicie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz