środa, 16 września 2026

Skąd u mnie tylu znajomych?



Właśnie odrzuciłam sześćdziesiąt zaproszeń do znajomych. SZEŚĆDZIESIĄT!

Od wczoraj tyle ich się nazbierało.

Nie miały zdjęć, ani nawet kreatywnie pokazanych kotów, nie miałam z nimi wspólnych znajomych, nie miałam pomysłu skąd tego aż tyle, kto to, czego ode mnie chce (a czegoś chce na pewno) i dlaczego.

Rozumiem, że mnie jako autorkę książek, które ktoś czyta może spotkać coś takiego, że ktoś zupełnie mi nieznajomy chciałby być w moich znajomych bo coś mu się w moich książkach spodobało, ale sześćdziesiąt w jeden dzień?

Aż taka dobra nie jestem!

No i wydawało mi się, że boty nie czytają książek!

No, ale to jeszcze by przeszło, są i gorsze rzeczy, elektroniczne nawracanie na jakąś amerykańską duchowość, albo na modły nie z tej i nie z tamtej ziemi, jakieś litanie, jakieś święte obrazki, jakieś cuda wszelakie. DUCHOWOŚĆ BOTÓW mnie nie interesuje.

Nie, nie interesuje mnie czyjaś wiara NA POKAZ i wzajemności w tym pragnę. Moja osobista wiara nie jest na sprzedaż i nie zamierzam się z niej tłumaczyć.

NIKOMU.

Botom, nie botom, ale to MOJA PRYWATNA sprawa. Koniec, kropka.

Polityka to też nie dla mnie, nie zamierzam ziać nienawiścią, ani tego ziania popierać.

Nie posiadam też samochodu, to tak dla wszystkich, którzy chcą mnie do znajomych pod szuldem samochodowym, autonaprawa, albo wymiana opon odpada.

Nie mieszkam tam gdzie nie mieszkam, toteż wszelkie zaproszenia od lokalnych polityków (z innych miast) wywalam do kosza.

Nie zamierzam też wspierać, popierać, podnosić na duchu, od tego pisze książki.

Mam w domu lustro i metrykę urodzenia toteż ZAKOCHIWAĆ się albo internetowych „zakochań” nie zamierzam tolerować.

Amerykańskim generałom (choć są już przeżytkiem)  mówię nie! Lekarzom też! Szczególnie tym z Afganistanu.
Jestem w wieku, kiedy „HEJ” nie jest najlepszą opcją na rozpoczęcie rozmowy.

Nic nie jest, bo praktycznie nie mam czasu na gadki z obcymi, ze znajomymi też nie mam.

Jedyne co mnie na Facebooku interesuje to KSIĄŻKI, nie ma sensu mnie zaczepiać, żeby pogadać o ciuchach, szamponach, diecie, kosmetykach, polityce i pożyczkach.

Z takimi sprawami proszę iść gdzieś indziej.

No i ostatnia sprawa, nie pożyczam pieniędzy, nie daję blików i nie kupuje nic na FB.

Czasami raz na sto tat daję książki, ale to bardziej na konkursy, a i tak w połowie przypadków osoby wygrywające się nie zgłaszają.

Tak, że ten…

U was też taki napływ nowych zaproszeń?

Mnie pociesza tylko to, że rozwijają moja kreatywna wredotę i nadają się do książek. Czasami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz