poniedziałek, 21 stycznia 2019

Poradnik pisania czegokolwiek - ROMANS


Zachęcona kilkoma poczytnymi poradnikami internetowymi, które wyrastają z internetowej gleby jak mlecze po deszczu i ja postanowiłam takowy napisać, a żeby za bardzo się nie wyróżniać i utrzymać w trendzie, zdecydowałam się napisać poradnik pisania romansów gdyż na ich pisaniu zupełnie się nie znam. 

Z przykrością muszę was zawiadomić, że pisanie na fejsie różni się nieco od pisania książek. 

Popatrzcie na ten kawałek.

Ludziom 👥👥wydaje się, że wielka miłość,🕵️‍♂️🕵️‍♂️ to coś czego trzeba szukać 👁👁i wciąż się o to starać, sto💯, dwieście razy. Ale przychodzi🧐 moment, kiedy nie masz już🔦🔋 powera. Tracisz nadzieje, myślisz, 🧠🧠że wszyscy faceci 👨‍🎓 kłamią 🤥🤥 albo są chorzy😷😷 psychicznie. 

Wiem, że to potworne, ale wydawcy nie chcą wklejać emotikonek do książek, więc niestety nie będzie można ich używać, co gorsza redaktorzy też ich nie lubią, sama nie wiem dlaczego, to może mieć coś wspólnego z załamaniem nerwowym, które często pojawia się po przeczytaniu takiego tekstu - bywają słabi jak mimozy. 

A więc do dzieła! 

Najpierw trzeba znaleźć jakieś romantyczne miejsce, ale niech to nie będzie Toskania, bo już każdy o niej pisał. Więc co? Cokolwiek co znajduje się na mapie i w Wikipedii, i na litość boską sprawdzajcie co tam rośnie, bo jak jedna napisała, o magnoliach na Spitsbergenie, to wydawcę trzeba było reanimować. 

Bohaterowie. Tu mamy niewielki wybór. Otóż, jest tak, albo on jest biedny, a ona bogata, albo on bogaty ona biedna. W pierwszym przypadku na końcu dajemy mu spadek, albo wzorem Dynastii okazuje się ósmym dzieckiem ósmego dziecka zaginionego potomka ( tu macie dowolność) w każdym razie dziedziczy. W drugim przypadku dajemy jej dobre serce, sporą płodność i talenty kulinarne, kobiecie to wystarczy! 

No i oczywiście każdy musi mieć traumę ( nie, dobrze piszę, traumę nie trumnę!) to znaczy jakiś wewnętrzny ból istnienia. Na przykład on nienawidzi blondynek, bo jego niania, blondynka upuściła go na podłogę kiedy był noworodkiem, a ona nienawidzi facetów, bo ( nie, nie żadnego LGBT) bo jej ojciec zmuszał ją do picia… tranu! 

Co jeszcze jest ważne? 

Kot jest ważny, ale mocno już się przejadł, wszyscy piszą o kotach, opisują ich futerko, łapki, ogonki i kupki, tak więc lepiej wybrać sobie inne zwierzątko, nie radzę szczurka czy chomika, łysy ogon, czy wypchane poliki nie przysporzą nam czytelników, lepiej wybrać taką na przykład ikebanę, jest całkiem oryginalna, jeżeli ktoś nie wie jakie kupki robi ikebana może sprawdzić w Wikipedii.  Dla zaintrygowanych i pewnej pani przyszłej - ewentualnej pisarki - iguana i ikebana nie robią takich samych kupek.

Musi być też jakiś dom. Modne ostatnio rozpadające się dworki i wiejskie chaty po babci to całkiem dobry pomysł, ale ludzie już mają ich dosyć, za to nikt jeszcze nie pisał o popegeerowskim mieszkanku odziedziczonym po ciotce… Warto się skusić. 

Bohaterowie mogą mieć drobne wady, jednak mimo umiejscowienia akcji alkoholizm nie będzie tu pasował. Lepszy będzie weganizm, albo psychopatyczna zazdrość, bywa naprawdę urocza zwłaszcza w książkach. 

Akcja nie jest w romansach przesadnie ważna, trzeba tylko opisać bardzo dużo westchnień ( uwaga, sapanie nie jest westchnieniem) i zdania typu „ Lidia sapnęła z rozrzewnieniem”, „ Olaf zipał z rozczuleniem” nie są wskazane. Niezbyt często należy też używać słowa „wychrypiał” - to sugeruje przedawkowanie viagry. 

Co do zakończenia, to oczywiście, żyli długo i szczęśliwie, ale takie zakończenie książki odbiera autorowi możliwość kontynuacji losów bohaterów, a czasami takie kontynuacje są intratne. 

Dlatego też, tuż przed ślubem ( to ważne, przed, nie po) powinna się pojawić była żona, ojciec z butelką tranu, niania, pogotowie z powodu nagłej śpiączki jednego z bohaterów, albo bójka dwóch niedoszłych jeszcze teściowych. Uwaga, to nie kryminał ( o kryminałach napiszę później) nie powinno być zbyt dużo krwi i żadnych siekier! 

No to jak? Zaczynacie pisać?


13 komentarzy:

  1. Ale zapomniałaś o jednym, Iwonka! On zabójczo przystojny, a ona piękna, jak zorza poranna! :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację!!!!! O jejku.... To w kolejnym odcinku dodam!

      Usuń
  2. No moja fantazja mnie już poniosła...wyobraziłam sobie tego ojca z butelką tranu...Toż to jednak w stronę kryminału poszło,przynajmniej w mojej wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo chciałbym zobaczyć kupkę ikebany.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję. Poczucie niemocy i wypalenia po wydaniu ostatniej powieści minęło mi było, jak ręką odjął. Już chyba wiem, w którą pójdę stronę w następnej książce. A ikebana z tranem kusi, oj kusi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan, jako profesjonalista w tym zakresie, nie powinien tego czytać... Wcale, a wcale. W końcu uprzedzałam, że się nie znam, a ikebana z tranem... czy ja wiem, od biedy może być jadalna :)

      Usuń
  5. Zaintrygował mnie ten tekst i już czekam na ciąg dalszy... Może dzięki temu wreszcie napiszę porządny romans ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to tekst dla starych wyjadaczy, ani dla profesjonalistów, wszak zaznaczyłam, że się nie znam :) To raczej dla aspirujących romansom przyszłych pisarzy :)

      Usuń
    2. zapomniałam dodać "ku" ...aspirującym ku romansom...

      Usuń