niedziela, 27 stycznia 2019

Nie mierzcie mnie swoją miarą....

Jakiś czas temu pewien market w Polsce, (ale nie tylko), zrobił ciekawą promocję, a właściwie ułatwienie, w związku z którym, ktoś, kto kupił jakiś towar ( nietrwały) np. żywność, mógł wrócić z opakowaniem i dostać zwrot pieniędzy o ile to coś co kupił, nie przypadło mu do gustu ( mimo że to zjadł). 

Jak to się skończyło ( w Polsce) wszyscy wiemy, przedsiębiorcza zachłanność klientów pokonała wszelkie granice i ludzie wychodzili ze sklepu z luksusowymi towarami spożywczymi, wypakowywali je do bagażników, zabierali opakowania i wkraczali dumnie do sklepu z oświadczeniem:

- Nie smakowało mi! - uzyskiwali zwrot pieniędzy. W ten sposób mieli i towar i pieniądze, bo nikt nie widział na parkingu ludzi pożerających zamrożone tusze rybne, czy suchy makaron wprost z pudełek. 

I nikt nie miał prawa z nimi dyskutować, bo… de gustibus non est disputandum, a poza tym ci, którzy zajmowali się tą promocją liczyli na… ludzką uczciwość. W żadnym innym kraju nie mieli z tą uczciwością problemów, u nas jednak tak, albo, co też możliwe, nie był to wcale brak uczciwości ale niedopracowane przepisy. Nigdzie nie było napisane, że tak nie wolno. 

I o to właśnie chodzi. Widzę ostatnio kilka reklam, w których używa się formułki w rodzaju, „jeżeli po dwóch tygodniach stosowania nie będziesz zadowolony zwracamy pieniądze”. 

I jestem na milion procent pewna, że gdyby nie chodziło o zgrzewkę jogurtu, a o coś nieco droższego już mielibyśmy na pęczki niezadowolonych klientów żądających zwrotu pieniędzy, a może i odszkodowania za straty moralne i gastryczne. 

Bo jak zmierzyć zadowolenie? Zachwyt… Olśnienie? Są to raczej niemierzalne odczucia, w każdym razie nie są mierzalne obiektywnie. 

Dlatego tak bardzo nie lubię ludzi, którzy „mierzą wszystkich swoją miarą”. 

A dotyczy to także preferencji literackich. Ludzie usiłują wszystkich na siłę szufladkować. Choćby tak : Jeżeli Zosia czyta romanse, a Kasia erotyki, to co to mówi o Zosi i Kasi? Nic, tylko, tyle że Zosia czyta romanse, a Kasia erotyki, a wcale nie to, że Zosi potrzeba chłopa, a Kasia to mitomanka. 

Spotkałam się ostatnio w pewnej grupie ze stwierdzeniem: 

- Ta książka była aż tak zła, że autorka powinna mi zwrócić pieniądze i dopłacić za to, że ją przeczytałam. 

I widzicie jak reklamy psują ludzi? 

Jeszcze trochę to pisarz będzie stał w ogonku do czytelnika wołając, „moja, przeczytaj moją, daję dwieście”, a czytelnik zniesmaczony będzie fukał, że za dwieście to on woli w spokoju serial obejrzeć, a nie oczy sobie psuć, ale za czterysta to kto wie… 

Do czego zmierzam? Do oceniania oceniania. Tak, nie pomyliłam się wpisując te dwa słowa obok siebie, chodzi mi o ocenianie oceniania. 

Są czytelnicy, którzy tę czy inną książkę oceniają dobrze, i tacy, którzy tę samą pozycję oceniają źle i robi się z tego wielkie halo. Ludzie bez zahamowania częstują się wzajemnie niewybrednymi epitetami, przy których „niedouk” to jak głaskanie po główce. 

I w tym kłopot bo… Jako, że odczucia czytelnicze są niemierzalne, to nie mamy prawa ich oceniać. 

Podoba się, na zdrowie, nie podoba się trudno. 

Jak to się ma do tego o czym pisałam na początku? 

A tak, że teksty w stylu: „co za kretynka, ona czyta romanse”, „debilka, jej się podoba Nora Roberts”, „ale obciach, niemożliwe, fantasy jest dla gimbazy” (rym niezamierzony), wcale nie świadczą o czytających dane książki czy gatunki, ale o tych, którzy się na ten temat wypowiadają. I to nie świadczą dobrze. 

Bo wszystko musi być teraz pod linijkę, wszystko i wszyscy! Nie wypada jeść mięsa i glutenu, nie wypada się leczyć inaczej niż naturalnie, nie wypada mieć nadwagi i zmarszczek, nie wypada być po sześćdziesiątce, to chociaż pozwólcie ludziom czytać to co sprawia im przyjemność. Wszyscy nie możemy być doskonali! To byłoby nudne!

I zapewniam, ja będę czytać to co lubię i to co mi się podoba, a nie to co wypada, albo to co podoba się innym!


16 komentarzy:

  1. Świetny tekst! Idealnie punkt! I można go śmiało odnieść do wszystkich kategorii gustu jak moda, preferencje, upodobania, styl życia. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się całkowicie... Bo jakoś tak robociejemy, stajemy się coraz bardziej jednakowi, a szkoda!

      Usuń
  2. Zawsze trafiasz w sedno, Iwonka. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dziś mam ponury dzień, ale się odponurzę :) Dzięki kochana! <3

      Usuń
  3. Jak zwykle w punkt. Parafrazując "Czytaj i daj czytać innym."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo już przekonanie, że TYLKO to co podoba się mnie ma PRAWO podobać się innym jest przegięciem graniczącym z megalomanią :)

      Usuń
  4. Dodam, że odnoszę wrażenie że teraz wolno wszystkim wszystko...Każdy się zna na wszystkim. I to dotyczy każdej dziedziny życia. A przecież w tak wielu dziedzinach warto mieć własne zdanie. Owszem wysłuchać opinii, ale zdanie mieć własne. I brać pod uwagę i szanować, że ktoś może mieć inne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlatego recenzje są subiektywne i od czytelnika zależy co z nich weźmie, a co odrzuci. Poza tym warto wiedzieć też co o cyzmś mówią inni, często można poszerzyć w ten sposób swoje horyzonty - zdania możesz przecież nie zmienić, ale może spojrzysz na daną sprawę w nowym świetle.
    Ja mam rzeczy pod linijkę w nosie. Nie czytam erotyków, bo nie lubię, ale często sięgam po młodzieżówki czy fantastykę (i z tego powodu zdarza mi się usłyszeć), a równie często zdarza mi się sięgać po mechanikę kwantową czy książki popularnonaukowe (wtedy słyszę, że się wywyższam). Taki świat, nie dogodzisz, więc bądź sobą. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mam tak samo, od młodzieżówek nawet książek dla dzieci po non fiction włącznie z popularnonaukowymi z rożnych dziedzin, ale romansów i erotyki nie za bardzo, choć sama trzy erotyki czy cztery przetłumaczyłam.

      Usuń
  6. Świetnie napisane :-)
    Ostatnio czytam głównie literaturę dziecięcą i młodzieżową.
    Jedna znajoma zapytała z przekąsem: "Buba, a ty czytasz coś dla dorosłych?"

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie to ujęłaś ;)
    Ja czytam naprawdę wiele gatunków, młodzieżówki, dziecięce, romanse, obyczajówki nawet kryminały ;) Nie mówię, że literatura poważna mi przeszkadza bo mam z nią styczność na studiach i chyba na razie tylko tam bo w wielu przypadkach nie przypada mi kompletnie do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobry tekst! Bo heheszki heheszkami, ale niektórzy ludzie potrafią dogryźć tylko po to, by pokazać swoją niechęć do autora lub jakiegoś gatunku (czy ujawnić swój brak kultury osobistej). I to nie tylko w sferze książkowej. Ile to razy wyśmiewano kogoś, bo słucha Justina Biebera czy One Direction? Ile razy wytykano palcami kogoś, bo ma duży tatuaż na ręce czy nodze? Wszędzie znajdziemy ten słynny hejt, od którego włos jeży się na głowie. A najlepsze jest to, że ci, co szerzą nienawiść, najgłośniej krzyczą o pokój i zgodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tacy ludzie lubią się dowartościować cudzym kosztem... Niestety!

      Usuń
  9. Coś w tym jest. Zdarza się mnie oceniać jako nieczułą, bo nie lubię typowo kobiecej romantycznej miłości nawet w literaturze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem tu, aby poświadczyć, co ten wielki rzucający zaklęcie zrobił dla mnie. Nigdy nie wierzę w rzucanie zaklęć, dopóki nie miałem ochoty tego spróbować. Ja i mój mąż mieliśmy wiele problemów z życiem razem, on nie zawsze będzie mnie uszczęśliwiał, ponieważ zakochał się w innej kobiecie poza naszym małżeństwem Starałem się, żeby mój mąż opuścił tę kobietę, ale im więcej z nim rozmawiam Im bardziej mnie zasmuca, tym moje małżeństwo popadło w rozwód, ponieważ nie zwraca na mnie uwagi. Tak więc z całym tym bólem i niepokojem, postanowiłem skontaktować się z tym rzucającym zaklęcia, aby sprawdzić, czy wszystko może się między mną a mężem wytrenować. ten czar DR PEACE powiedział mi, że mój mąż jest naprawdę w wielkim bałaganie, że był czarującą magią, więc powiedział mi, że zrobi wszystko jak zwykle. kontynuował i rzucił zaklęcie dla mnie, po 3 dniach rzucił zaklęcie na mojego męża, który całkowicie się zmienił, przyszedł przepraszając mnie i mówiąc, jak mnie potraktował, że nie wiedział, co robi, ja i mój mąż wracamy Naprawdę dziękuję DR PEACE za przywrócenie mojego męża do siebie, chcę, żeby wszyscy skontaktowali się z nim dla tych, którzy mają jakiekolwiek problemy w związku z problemami związanymi z małżeństwem i związkami, rozwiąże to dla ciebie. Jego adres e-mail jest tutaj: doctorpeacetemple@gmail.com
    WhatsApp: +2348059073851
    Viber: +2348059073851

    OdpowiedzUsuń