
ADA JOHNSON
KRONIKA STRASZNEGO DWORKU
Wydawnictwo ZYSK
Dziewuchy… Tego określenia użyła w swoich dwóch tytułach Ada Johnson. Takie to wieloznaczne, bo to i miłe i (czasami) niemiłe słowo.
Właśnie skończyłam czytać „Kronikę Strasznego Dworku czyli wakacje z dziewuchami” i muszę powiedzieć, że nie jest to książka, którą można przeczytać w jeden wieczór, a jeżeli już ktoś tego spróbuje to wiele straci, bo ta powieść to jednak coś innego niż powieści jakie ostatnio miałam okazję czytać. Ta powieść nie jest nieustanna pogonią za akcją,(choć bardzo dużo się tu dzieje) to raczej celebracja codzienności w każdym jej przejawie. To opowieść nie tyle o tym co się zdarzyło, ale jak się to stało, jak się to odbyło, jak…
Zresztą nie, to nawet nie tak. Ta powieść jest po prostu inna, literacko bardzo dobrze napisana, językowo dojrzała, czasami ładna, czasami piękna, czasami soczysta, jak to w życiu.
Opowieść wychodzi od całkiem dobrze przełamanego schematu, owszem dziewczyna dostaje dworek, ale nie jest porzuconą kobietą szukającą "tego jedynego", a dworek nie jest ruiną do remontu. I to właśnie jest inne i fajne.