sobota, 2 marca 2019

Pisarz - nie idźcie tą drogą!


Jutro dzień pisarza więc i ja o pisarzach coś chciałabym napisać, bo połowie ludzi na świecie wydaje się, że „być pisarzem” to takie romantyczne i, że w ogóle, super, mega i fajosko. No to wam co nieco wyjaśnię. 

Pisanie książek to w dużej części wklepywanie literek z klawiatury w komputer. Siedzi sobie taki pisarz, siedzi, klepie te literki, siedzenie mu przyrasta do krzesła, kręgosłup go rwie, wątroba siada ( plotka głosi, że pisarz musi absolutnie być pijącą osobą, inaczej nie poradzi sobie z pisaniem – i nie ma że boli, ma chlać i już!). No i ten pisarz właśnie morduje jakąś ciotkę ( w książce) i z drżeniem serca zaklina rzeczywistość, żeby mu jego własna nie zeszła, bo jak przyjdzie policja i sprawdzi historię przeglądarki, to już po pierwszych kilku stronach wsadzą go na dwadzieścia pięć lat do więzienia jak nic.

Pisarz ( pisarka też) dzieci miewa, czasami nawet sympatyczne, ale te dzieci żądają obiadu,kolacji, śniadania, odrabiania zadań domowych i prania. Kiedy on jednak pisze zagłębiony w szaleństwie weny tam, w odmętach kuchennych przestrzeni, to znaczy w garnku, właśnie dopalają się gołąbki. ( doświadczenie własne – przedwczoraj).Ktoś wzywa straż pożarną ( u mnie aż tak źle nie było - balkonu brak) i wywlekają delikwenta z płonącego mieszkania przez balkon, a on martwi się, że mu taki świetnie rozpisany pomysł szlag trafił. Jeszcze gorzej jest kiedy na zielono zakwita pranie zamknięte w pralce od trzech tygodni. W lodówce panoszy się jakaś obca cywilizacja i żąda serów pleśniowych na pożarcie. 

Kot pod łóżkiem założył magazyn zdechłych myszy na ciężkie czasy i chce się podzielić z dziećmi tymi smakołykami ( z dziećmi pisarza, nie własnymi) Dzieci krzyczą tylko trochę. 

Ludzie na ulicy pisarza nawet nie ignorują, oni przed nim uciekają, jedni z powodu błędnego wzroku i tego, że wciąż coś do siebie mamrocze ( ewentualnie ma dziwne skarpetki) drudzy, bo się boją, że ich opisze. 

Przyjaźń niestety odpada, bo, pisarz lubi gadać o książkach, a kto teraz ma czas na książki? Chyba tylko inny autor, a co z takiej przyjaźni wynika? Stres! Porównywarka wen, „WydawnictWEO” – czyli rankingi wydawnictw i dyktatura znaków do napisania. 

Podobno jeden pisarz niesiony na noszach do karetki (osłabł z głodu nie jedząc od kilku tygodni) jęczał w malignie” „jeszcze tylko 50 000 ze spacjami”. 

Dodatkowo w internecie każdy pisarzowi wytyka, że pisze do doopy. To logiczne, ludzie lubią się znęcać na biednymi wrażliwcami. 

„Ja bym to napisał lepiej” – słyszy od co drugiego internauty i nawet nie może mu nawtykać, bo przecież autorowi nie wypada. Odpowiada mu więc z zachętą, by spróbował napisać, a ten, że nie ma mowy! 

- Nikt mnie nie wyda bo nie mam znajomości” - i tak autor pokrętnie dowiaduje się, że wcale nie ma talentu. Wydano go jako nieudacznika i to po znajomości. Nic to, że nie zna nawet sprzątaczki w wydawnictwie, nic to! To trauma, która wraz z poprzednimi bardzo szkodzi na wątrobę, ale to nie wszystko! 

Nie wolno mu się złościć na gryzoniowe kradzieże, ma się wziąć do porządnej roboty „kurffa, (…) nie wyrzekać ile to traci jak ktoś książkę pobierze” ( cytat) 

I co zostaje z tej romantycznej otoczki pisarza, chmurnego, wrażliwego twórcy? Człowieka niosącego kaganek oświaty i pochodnię kultury? No cóż, swąd po spalonych gołąbkach i chichot internetów, oraz problemy z wątrobą, sercem i zdrowiem psychicznym. Zaprawdę powiadam wam nie idźcie tą drogą!
Nie narażajcie swoich męży, żonów, dziecięciów ( i kogo tam jeszcze), na ten los straszliwy i smutny.
No, chyba i mnie dopadło...



5 komentarzy:

  1. Ze mną się przyjaźnij. Ja nie będę uciekała przed Twoimi pisarskimi objawami. Dobrze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak najbardziej, ale geografia trochę przeszkadza :) ja bym tak mniej zdalnie chciała, a tu kilometry mówią się sprzeciwiają :)

      Usuń
  2. Ha ha ha. Jak czytam ten opis to wiem że to pisarz z powołaniem. Tylko jego książki warto czytać

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja myślałam że to ja mam tylko takiego pierdolnika. Sama czasami się zastanawiam jakim cudem mój pies jeszcze żyje, nie zarosłam, nie zabiłam rodziny, kotów, czy siebie. Dodajcie do tego aspołeczność i wieczne myślenie o książce. Jestem na tyle wredną osobą że z chęcią bym napisała takiemu internałtowi aby napisał własną książkę i wtedy porozmawiamy. Chociaż ja tak zrobiłam z artykułem na temat tarota, i gościu zmył się szybciej niż mydło z cycków. Znam kilku pisarzy i ich opowiadania jak żyją piszcząc książek i wiem że należę do tej nacji w 100%. Najważniejsze aby robić to co się kocha i do czego ma się talent. Jednak również jedno z najważniejszych rzeczy w pisaniu jest wytrwałość w tym co się tworzy. W pisaniu nie ma taryfy ulgowej, dni wolnych, depresji czy braku weny. Jeśli chce się osiągnąć cel jakim jest książka to trzeba pisać nawet kosztem własnej zrytej psyche i innych. :)
    Pozdrawiam,
    Krakowska Wiedźma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa, pisanie jest cudne, ale wymaga poświęceń! I nie tylko od piszącego, ale i od jego rodziny.

      Usuń