poniedziałek, 5 lutego 2018

Potworna, straszna, przerażająca...

Tomasz Sekielski

Smak Suszy

 

 

Potworna, straszna, przerażająca... Nie, nie książka jako dzieło literackie. Książka jako przepowiednia, wizja, albo jako obraz świata. Przeraziła mnie tematyka i to o czym pisze autor. Czytając „ Smak suszy” cały czas wmawiałam sobie, że to niemożliwe, nieprawdopodobne, a jednak...

 

Moje tłumaczenia nie miały zbyt wielkiej siły przebicia, w stosunku do siły przekazu.

„Political fiction” to ciężki gatunek, a jeżeli jeszcze powieść jest utkana z aluzji do osób i zdarzeń, które nie są nam obce,  jeżeli czytając wiemy do jakiej sprawy, czy osoby nawiązuje autor, to książka oddziałuje na wyobraźnię o wiele mocniej. I naprawdę zaczynamy się bać.

Bo co my tu mamy? Otóż w niedługim czasie mają się odbyć wybory, a tu nagle dochodzi do dwóch koszmarnych zamachów, w których ginie w sumie ponad sto sześćdziesiąt osób.
Panika ogarnia całe państwo. Dodajmy, że to państwo to Polska. Pytanie tylko jaka Polska. Polska za kilka lat? Polska sprzed kilku lat? A może właśnie teraźniejsza? 

Prezydent ogłasza stan wyjątkowy. Zaczynamy śledzić gierki polityczne obozu władzy, ale też i opozycji. Do korupcji już zdążyliśmy się przyzwyczaić, ale jej skala pokazana w powieści naprawdę szokuje. Polityka to taka dziedzina życia, która przynosi czasami niezmierzone korzyści, a czasami śmierć, a władza to wprost genialny afrodyzjak. Jednak przecież nie tylko polityka jest ważna.

Mamy też środowiska przestępcze, które zawsze jakoś garną się do ludzi możnych, ale nie chodzi o te zwykłe środowiska, w których jakiś „Józek” zabija sąsiada za wino marki wino, o nie, to nie te rejony i nie ta klasa. Tu przestępczość jest nie tylko zamożna i zorganizowana. To środowisko osób na świeczniku, takich, które wiedzą co dobre i mają możliwość za to zapłacić. Co tu się liczy? Oczywiście broń, pieniądz i seks...
Mocno perwersyjny i wyuzdany. Gwałt to coś bardzo powszechnego w środowisku ludzi handlujących innymi ludźmi, a co za problem porwać dziewczynę z jakiegoś ukraińskiego miasteczka? Jeżeli jest popyt? Żaden.

Jest też medycyna i kuchnia. To chyba przeraziło mnie najbardziej. Kanibalizm? Ależ proszę bardzo! Polecam cynaderki z sześciomiesięcznego płodu, są genialnie smaczne w sosie z porto! Tylko nie trywializujmy, nie chodzi o zwierzęce płody, to już passé, chodzi o płody ludzkie specjalnie hodowane do celów kulinarnych w macicach nosicielek... Skąd się biorą nosicielki? No wiadomo, seks seksem, ale dziewczyny mogą się przydać do czegoś jeszcze.

Że niemożliwe? Wierzę, tak, wierzę, że autor przesadził, wierzę, że chciał zaszokować, tylko ta moja wiara nie jest specjalnie mocna, a autor jest świetnym dziennikarzem piszącym o polityce i niestety na tej polityce się zna...
I dlatego książka aż tak przeraża!

Że potem trudno zasnąć? Jasne, że trudno, bo ludzkość staje się jakoś koszmarnie nieludzka. Za to, te przerażające dania są bardzo „ludzkie”, spożywane na luksusowych zastawach w towarzystwie wielkich tego świata... I nie wiadomo co gorsze, to co jedzą? To że jedzą, czy to kim są?
Czasami ktoś skrzywdzony w dzieciństwie będzie krzywdził będąc dorosłym. Rozumiem tę zależność, ale nie chcę rozumieć tego jako usprawiedliwienia.
 
Polska opisana u Sekielskiego to prawie dokładnie to co każdy warszawiak widzi za oknem, a każdy inny Polak w telewizji. Tylko co widzimy? Grę pozorów, a nie to podskórne zło, które czai się w każdym, najmniejszym nawet zakamarku naszej rzeczywistości.
Oddając głos na tego czy innego polityka dajemy władze, ale to co ten człowiek z tą władzą zrobi nie leży już w naszej gestii, a może zrobić wszystko.

Książka dla ludzi o bardzo, bardzo mocnych nerwach i żołądkach, doskonale i co dziwne bardzo „lekko” napisana. Genialnie się ją czyta, ale przyrzekłam sobie, za żadne skarby świata nie przeczytam jej drugi raz ( nie zaraz natychmiast i nie wieczorem, ani nocą)

Już mówiłam, ta książka przewierca mózg i duszę. Przeraża. Autor igra z naszą wyobraźnią i lękami. Bawi się naszym przerażeniem. Jest jednak w tej książce coś co sprawia, że mimo szoku ( tak, szoku!) nie można nie przeczytać jej do końca!


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza