
Pani Zofia zawsze
starała się jak mogła, pomóc, donieść ( nawet jeżeli nie był
to polecony i ważył 3 kilo), ale znów powtarzam, do dobrego łatwo
przywyknąć, a do niektórych zmian niestety bardzo trudno, od
choćby do takiej, że w skrzynce jest awizo, choć... trzy osoby
siedziały plackiem w domu.
( Pani Zofio, niech pani szybko wraca do zdrowia!)


Wyczekałam więc te pół godziny –
drugie okienko było czynne, ale przede mną dwadzieścia osób,
jedna ze stosem listów i jakąś książką do wpisywania, inna z
sześcioma rachunkami i trzema koleżankami
( które, wiecie panie
wcześniej tu stały i każda miała szesnaście rachunków, pięć
poleconych i ochotę na „jakąś ciekawą książkę kucharską
siostry Anastazji, ale nie tę, i tę też nie, o może tamtą...
Nie, też nie...)

I paczka, choć można by nazwać ją „paczunią” przyszła z
Chin! Były tam na niej chińskie „krzaczki” więc pewnie
zawierała jakieś zarazki, albo co? Może dlatego pani bała się
jej tknąć?
W „macaniu” nie przypominała bomby, ale czy ja wiem jak w
„macaniu” zachowują się bomby? Zwłaszcza chińskie?
Okazało się, że to „jajecznica” - ja tak to nazywam, takie
coś do obcinania jaj... ( bez podtekstów – kurzych, kurzych) na
miękko, od mojej kochanej Alicji.
No i teraz będę eksperymentować...
Pociąga się tę kulkę do góry, a potem łup w dół i to ma
zadziałać.


Pani Zofii, życzę szybkiego powrotu do zdrowia, bo bez niej
oszaleję!
Ale śmieszne urządzenie! Czego to ludzie nie wymyślą! :) :)
OdpowiedzUsuńZapytaj czego nasza Alicja nie wymyśli :)
Usuńto taki twór z cyklu: "daj nam swoje pieniążki" :D
OdpowiedzUsuńale Pani Pani Iwono pisze tak cudnie że życzę Pani wielu takich przesyłek, a my będziemy czytać, czytać... :)
O dziękuję serdecznie uwielbiam wynalazki!
UsuńJa to szybciej i pewniej nożykiem zetnę.A z drugiej strony patrząc gadżet ciekawy.
OdpowiedzUsuńNo właśnie... ciekawy i dziany, ale kocham takie zabawy!
Usuń