poniedziałek, 19 lutego 2018

Eksperyment z bombą jajeczną ...


Jak już się bombę ( jajeczną) dostało z dalekich, dalekich krajów ( w tym momencie moja mama zawsze dodaje daloko, daloko gdzie kaczajut tumany, a moja córka oświadcza, że tumany to koczują wszędzie) to trzeba ją wypróbować. 

Ja dostałam od Alicji ( kto wie, ten wie) takie dwie bomby, jedną nieco bardziej niebezpiecznie zębatą, która także obcina kiwi – ale nie jest do tego przeznaczona...

To tylko moja natura.
Zawsze usiłuję kombinować...

Otóż oświadczam, że jest to wynalazek wszech czasów, idealne, cudne, wspaniałe ustrojstwo bez którego nie wyobrażam sobie życia.

Inna sprawa, że ta bomba z kulką życie ułatwia niesamowicie!

Jajko jest tak wspaniale odcięte ( to znaczy skorupka), że szok!

Nie trzeba się obawiać, że kawałki skorupki wpadną do środka, że będą chrzęścić w zębach, że choćby zniechęcą dziecko do jedzenia jajka.
Idealna do jajek na miękko, półtwardo i twardo.


Bomba zębata, choć sadziłam, że gorsza jest równie genialna. JEST co dziwne OSTRA i odcina skorupki zamiast je miażdżyć.
Bardzo polecam !

A na dodatek zabawa przednia i wyobraźnia ma też wielkie pole do popisu.

Mnie udało się zdobić dzięki tej z kulką statek kosmiczny z jajka oraz planetę z pierścieniami jajecznymi :)
Wspaniałe.

Dostałam to od przyjaciółki, nie od żadnej firmy, więc tego... możecie być pewni mojego polecenia na 100%


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza