czwartek, 22 lipca 2021

Cztery wesela i ROZWÓD?


ANITA SCHARMACH
CZTERY WESELA
i
ROZWÓD

Wydawnictwo LUCKY

Anita Scharmach pisze zdecydowanie dobrze, ale też w sposób niezwykły.

Niby wybrała sobie gatunek „zwyczajny” (ona wybrała, albo gatunek ją wybrał, co też bywa), ale w każdej książce jakoś poszerza jego granice. Od powieści zdecydowanie poważnych, które wyciskają łzy, choć nie są „wyciskaczami łez”, po pewien rodzaj komedii obyczajowej, a może romantycznej w stylu amerykańskim (i nie jest to zarzut), bo wszystkie jej książki (z tych, które czytałam) odpowiednio sfilmowane z pewnością zapełniłyby niejedną salę kinową. Jest w nich życie. Zwykłe życie.

O ile tematykę i akcję, że tak powiem zapewnia życie, bo są to tematy „życiowe” i naprawdę realistyczne to wkładem autorki jest sama opowieść, styl, sposób narracji i podejście.

W końcu każde wydarzenie, jego kaliber i ciężar gatunkowy zależą od tego jak zostały opowiedziane.

Tytuł jest aluzyjny i choć opowiada zupełnie inną historię trochę odnosi się do sławnego filmu choćby podejściem do niektórych spraw.

Przyjaźń jest ważna i pomaga, ale też jest w tej książce miłość, trochę też taka „in statu nascendi” bo każdy jej szuka, pragnie, stara się ją zdobyć. To taki romans i komedia w jednym.

Ale nie jest to TYLKO romans i komedia w jednym.

To książka, która pod płaszczykiem swobodnej formy i żartobliwego ukazania niektórych sytuacji pokazuje prawdziwe życie. Problemy, większe i mniejsze, ale umówmy się, problemy prawdziwe.

Kłopoty, decyzje, trafione lub nie, ale jednak takie, które zaważą na życiu.

Ta książka to relaks, ale relaks inteligentny, spokojne zabawny, logiczny i pełen żartobliwych dialogów (gdzieniegdzie soczystych).

Autorka nie jest pruderyjna, niektóre sceny, choć nie są to sytuacje stricte erotyczne, ale dotyczą pewnych sfer życia intymnego, powalają śmiechem.

Autorka nie stroni też od tematów poważnych, ale podaje je w lekkiej formie przy czym nie odbiera im tragizmu, choć oczywiście nie epatuje sztucznie wywołaną grozą.

W tej książce nie wszystko jest takie na jakie wygląda.

Ta powieść jest leciutka jak piórko.

Komu polecam?

Każdy przeczyta z przyjemnością bo to po prostu sympatyczna, lekka opowieść o miłości (miłościach) w każdym wieku i nie tylko.

Kto nie powinien jej czytać?

Nie polecam fanatykom (uwaga seks i seksualne części ciała, brrr), ludziom bez poczucia humoru (uwaga oni tam klną) oraz z urazami szczęki (śmiać się trudno i podobno boli) oraz tym, którzy uważają, że literatura powinna zapewniać cierpienie. Nie zapewni. Podejrzewam, że przy pisaniu tej książki ucierpiał pewien gąsior (a może tylko Gąsior?) ale co tam.
A tak na poważnie, czytałam z ogromną przyjemnością.

3 komentarze:

  1. Książka musi być ciekawa :) Fajnie, że oprócz tej komedii i romansu jest też takie i prawdziwe życie. Łatwiej wtedy wczuć się w bohatera :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ją w planach od momentu zapowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak już się dorobię, nie wiem kiedy, to przeczytam. Anita dobrze pisze.

    OdpowiedzUsuń