SIŁA WEWNĘTRZNEJ WOLNOŚCI
Wydawnictwo MUZA
Jestem introwertycznym pesymistą z domieszką hipochondrii i całkiem sporym zacięciem katastroficznym, choć może brzmi to zabawnie, wcale nie jest to przyjemne, szczególnie dla mnie, bo obcuję ze sobą od rana do wieczora przez okrągły tydzień.
A przecież zdaję sobie sprawę z tego, że optymizm, albo choć pogodne podejście do życia naprawdę w tym życiu pomaga.
Oczywiście chciałabym to zmienić, ale… Wszelkie te książki coachingowe z hurraoptymizmem w tle bardzo źle na mnie działają, nie dość, że trudno mi w nie uwierzyć, to jeszcze bywa, że mnie śmieszą, albo wywołują zażenowanie, choć przecież nie taki jest ich cel.
Rozróżnia bycie pesymistą, optymistą, a byciem dobrej myśli. I ta różnica jest ważna i duża. Przyznam, że dotąd jakoś nie zdawałam sobie z niej sprawy.
Autor pokazuje jak niszczący może być pesymizm, jak złudny optymizm, objawiający się biernym czekaniem aż wszystko się ułoży i jak budujące może być to trzecie, trudniejsze, ale też dające nadzieję podejście, kiedy w trudnym położeniu człowiek bierze sprawy w swoje ręce i zaczyna coś robić.
W świecie, w którym pogarda staje się sposobem na podniesienie własnej wartości, w którym mierzymy coraz wyżej, bu upodobnić się do odnoszących (często zakłamane) sukcesy znajomych z sieci coraz bardziej zakłamując swoje własne życie zapominamy o tym co jest najistotniejsze, o naszej wewnętrznej sile, dążeniu do spełnienia nie tylko, (albo wcale) na pokaz i o tym, że podejście do życia może zmienić nas, ale i mu możemy je zmienić.
Autor pokazuje, „że według Epikteta ważne są nie okoliczności lecz nasze wyobrażenia i mniemanie o nich” (83).
„Wewnętrzna siła płynąca z bycia dobrej myśli jest zatem bardziej nośna od powierzchownego pozytywnego myślenia” (123)
Autor na podstawie badań psychologicznych i wielu doświadczeń, na przykładzie historii rożnych jednostek pokazuje, że wewnętrzna siła to coś co można osiągnąć, coś o co wart się starać i coś co pomaga, nie daje złudnej pewności, że juro „wojna się skończy”, ale pozawala myśleć, że mimo wszystko, jeżeli zrobię co mogę, jeżeli dam z siebie to co najlepsze to uda mi się wybrnąć z tej czy innej paskudnej sytuacji życiowej.
Pokazuje ile jest siły w człowieku i społeczeństwie, jak bardzo można sobie samemu pomóc.
Jedna z opowieści z tej książki doskonale pokazuje o co w tym wszystkim chodzi.
Trzy żabki wpadły do garnka ze śmietaną, jedna, pesymistka stwierdziła, że nic nie da się zrobić i utonęła, druga optymistka wierzyła, że ktoś ją w końcu uratuje, ale po jakimś czasie też utonęła zmęczona, trzecia, ta od pozytywnego myślenia postanowiła coś zrobić, pływała tak długo tłukąc nóżkami w śmietanę, że w końcu ubiła śmietanę na twarde masło od którego się odbiła i wyskoczyła.
To dobrze pokazuje o co chodzi w tej książce, która naprawdę daje dużo może nie pocieszenia, ale odwagi do zmierzenia się z życiem w tych paskudnych czasach.
Książka pokazuje z czego płynie siła wewnętrzna, ale przecież sama wiedza nie prowadzi do zmian. Trzeba zmienić nawyki, także i te myślowe.
Kiedy świat bombarduje nas zewsząd kryzysem, chorobą i narzekania, biedą, głodem i suszą, oraz polityką, czyli wszystkim tym na co nie mamy wpływu, a co obniża nam samopoczucie, warto temu postawić tamę.
Podejść do życia z dobrym nastawieniem. Dać z siebie wszystko i starać się żyć jak najbardziej świadomie.
To naprawdę dobra i potrzebna książka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz