Wiem, że moje rozumienie świata jest względne, dlatego może poproszę was o wytłumaczenie mi pewnej kwestii. Na portalach informacyjnych króluje mord, śmierć, groza, wypadki, tragedie oraz rak torebek włosowych, ale to wiadomo, trzeba tego jak najwięcej.
Widziałam już nowotwór paznokcia nogi lewej (straszny) oraz rzęs, makabra, a przecież są jeszcze szczepionki.
Tyle, że nie o to chodzi. Wszyscy muszą się bać. Bez tego nie ma portali informacyjnych i do tego ciach - sześć gwałtów, osiem poderżniętych gardeł. Dwa napady z bronią w ręku (bronią był widelec, ale jednak) do tego samobójstwa, cało, zwłoki, mord morderstwo.
Wszystko to nie tylko opisane w nagłówkach (bo w tekstach to nie zawsze to samo, ale jednak) i ze zdjęciami. No są oczne czarne kartoniki, ale tylko tyle.
Czytasz pół godziny siwiejesz dwie.
A na Facebooku?
Na Facebooku wszystko jest inaczej
Tam zaczyna się „gwiazdek kraina” otóż piszemy niektóre wyrazy z gwiazdkami jak „mo*d” gwa*t” śmie*ć, samob*stwo, nap*ad Por”wanie, zbrodn*ia” tr*p”
I tak dalej bo inaczej FB tnie zasięgi.
To dotyczy nawet tytułów książek!
Taki mój „Zwło*omat” jak go napiszę normalnie to do nikogo nie dotrze.
Więc nie rozumiem. Na Insta to samo.
Ludzie skąd to rozdwojenie „socialmediowej” jaźni?
Jedni straszą, drudzy obgłaskują?
Czy już wkrótce będziemy skazani na Facebooku NA PIESKI KOTKI I MOTYLKI?
I delfinek będzie oznaczał morderstwo, a dwa pieski seks bez przyzwolenia?
Kotek to otrucie, a dwie kapibary napad na bank?
Nie wiem jak będzie, ale dziwnie to wygląda.
Proponuję Opis do książki, kot, dwa koty, trzy pieski i szesnaście kapibar.
I to będzie coś o tru*ach i se*sie.
Nie wkurza was to?
Jeżeli sam tytuł książki oznacza cięcie zasięgów, to bierzecie to pod uwagę pisząc książkę?
A może to tylko bajki z mchu i paproci?
Bo czuję się jakby na Facebooku owijano mnie w różową chmurkę z azbestu. Dla mojego dobra. Brrr.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz