poniedziałek, 22 października 2018

Dziewczyny z Dubaju - bo to co nas podnieca...




PIOTR KRYSIAK

DZIEWCZYNY Z DUBAJU


Dawno temu w Paryżu poznałam prywatnie dwie prostytutki, jedna z nich miała wówczas 69 lat i wciąż nieźle zarabiała, obie były zwykłymi prostytutkami pracującymi na ulicy, ale nawet gdyby chciały ( ta starsza nie chciała) nie byłyby w stanie wykupić się od swojego sutenera. 
Nie wybrały tego zajęcia, to był tragiczny zbieg okoliczności, który zaważył na całym ich życiu, zresztą i tak nie miały ani gdzie, ani po co wracać.

Dużo mi opowiadały o tej pracy, bo w końcu to praca choć NIE jak każda inna. 

Kilka dni temu dorwałam w bibliotece książkę „Dziewczyny z Dubaju” i przeczytałam ją z dużym zainteresowaniem, choć bez wypieków na twarzy. 


Ta książka to zapis rozmów z prostytutkami i ich sutenerkami. Ot zwykłe sprawy między klientami, szefowymi i pracownicami, oczywiście są to rozmowy o pieniądzach i seksie. Co w tym dziwnego? Chyba tylko to, że prostytutkami są dziewczyny z pierwszych stron tabloidów, celebrytki „misski”, aktorki… 

Szokuje też skala i zasięg. Kiedy się czyta o setkach kobiet zarabiających w ten sposób, to powstaje pytanie, która tego NIE robiła. Która z tych pięknych, zadbanych, zamożnych i znanych nie brała w tym procederze udziału... 

Aspekt moralny zupełnie mnie nie rusza. Prostytucja karalna nie jest ( przynajmniej w Polsce) one są dorosłe, wiedzą co robią, to ich sprawa i decyzja, ich ciało i życie. Nikomu nic do tego. 
Co dziwi? To całe zakłamanie. Bo z jednej strony widzimy na ściankach celebrytki, które „ciężko” pracują, do wszystkiego doszły „własna pracą”, nigdy nie „poprawiały natury” i są czyste jak łza świętego Franciszka, a pod spodem… 

Niektórzy czytelnicy zarzucają książce voyeuryzm i miałkość literacką, ale nie jestem w stanie się z tym zgodzić. To po prostu relacja. ( Zresztą autor większość tekstu przytacza bo są to po prostu zapisy rozmów bohaterek) Język powieści, zważywszy na środowisko ( choć wszystkie bohaterki są wykształcone i obyte w świecie) nie jest jednak językiem poetycko czystym i wielu może razić, ale nie można odmówić mu adekwatności. 

Moim zdaniem jest to opowieść o tym jak pewne sprawy wyglądają „od spodu”, o tym, że śliczne obrazki z życia gwiazd i piękne zdjęcia na okładkach magazynów to tylko złudzenie, któremu nie warto ulegać, a przecież wiele młodych dziewcząt mu ulega. 

Wpatrzone w te cuda nastolatki za tę ułudę często płacą potem wygórowaną cenę. 

Seks za pieniądze to nie jest wymysł ani naszych czasów, ani nawet naszych celebrytek. Tak było, tak jest i tak będzie, więc nie ma się czemu dziwić, czy jakoś specjalnie szokować. Zaskakuje jednak to, kto w tym „biznesie” pracuje, bo nie są to osoby, którym brakuje na chleb, ani takie, które nie mają innego wyjścia. 

W książce nie padają konkretne nazwiska, ale podobno ( jestem zbyt mało obyta w pudelkowych plotkach aby mieć na ten temat jakieś zadnie) podkreślam, podobno każdy kto zechce odnajdzie bez trudu bohaterki tej afery. 

Czy warto przeczytać tę książkę? 

Warto, szczególnie kiedy jest się rodzicem nastolatki zapatrzonej w blask gwiazd… Tych telewizyjnych, a poza tym książka jest zwyczajnie ciekawa, poza tym odbrązawia współczesne , już i tak nieco „plastikowe” idole, a to bardzo istotne. 





1 komentarz:

  1. Niestety recenzja bardzo prawdziwa - większość motywów nie jest widoczna gołym okiem, a ocena przychodzi z łatwościa na podstawie pozorów, jakie stwarzają. Fenomen tej książki polega na tym, że coraz bardziej ochoczo i z uczciwością nakreślamy sprawy, które do tej pory nie dość że stanowiły temat tabu w społeczeństwie to były wypierane z naszej świadomości. Dziękuję za rzetelną ocenę!

    OdpowiedzUsuń