poniedziałek, 8 października 2018

Uczciwie, choć nieuczciwie?


Będąc kiedyś we Francji spotkałam na swojej drodze cichutko przycupnięty sklep, owszem drogi, ale jednak niezbyt nachalnie umiejscowiony, był to sklep z wegańskimi ciuchami. 


Początkowo trochę się zdziwiłam, ( i nieopatrzenie powiedziałam o tym znajomej) bo przecież weganie ciuchów nie jedzą, zostałam jednak uświadomiona, że … to wyższa klasa odpowiedzialności społecznej, bo nie korzysta się z niczego co pochodzi od zwierząt. 


No i właściwie na tym się skończyła moja przygoda z „wyższą odpowiedzialnością społeczną” bo ta wyższa odpowiedzialność trochę mi podjeżdżała snobizmem. Weźmy pierwszy lepszy ciuch z Biedronki, żaden koło zwierzaka nawet nie leżał, a nie są aż tak drogie, no ale, snobizm to coś na czym się nieźle zarabia. 

Jeden z moich znajomych wie o tym doskonale. Ma w okolicy ( fakt, nie w samym mieście) sklep z ciuchami i… I całkiem dobrze sobie radzi. Większość to co prawda ciuchy nieco „wiejsko weselne”, ale wiadomo, klient nasz pan. Nie bywam tam często, ale raz się wybrałam i oczom uwierzyć nie mogłam. W sklepie tłumy… 


Na wystawie spodnie… bezglutenowe. 


Nie uwierzyłam, a jednak… 

- Przecież to oszustwo! – powiedziałam do znajomego trochę zbulwersowana, wiem jak działa handel, ale coś takiego? 

Znajomy tylko się uśmiechnął. 

- Czy uważasz, że te spodnie zawierają gluten? - zapytał podstępnie. 

- Oczywiście, że nie… - odpowiedziałam, chciałam dodać jeszcze kilka słów na ten temat, ale nie dał mi dokończyć. 


- Czyli te spodnie są naprawdę bezglutenowe… To czego chcesz? Tak właśnie działa reklama – uśmiechnął się z rozmarzeniem - Zamierzam wprowadzić do sklepu bluzki jedwabne bez laktozy i specjalną bieliznę bez GMO. 


- Tu już przesadzasz… 

- A gdzie tam! To będą zwykłe majtki z plastiku, jakim cudem miałyby być z GMO? Nikogo nie będę oszukiwał. Przecież to co mówię to sama prawda... 


I wiecie co? Z jednej strony jest O.K, facet nie kłamie, choć to jest oszustwo, z drugiej tak właśnie działa połowa sklepowych reklam… Chyba on jednak poszedł nieco za daleko…

10 komentarzy:

  1. Dzięki Tobie zrozumiałem, że mam bezglutenową bieliznę i spodnie bez laktozy. Och, jaki jestem pro eko i niemal vege! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć w sumie kupowane nie w specjalnym sklepie. Więc tak naprawdę nie mogę mieć pewności, że jakiś sabotażysta nie zmielił żywej krowy wraz z polistyrenem podczas produkcji :(

      Usuń
    2. A ja się zastanawiam, że można by pisać powieści bezglutenowe... szkoda tylko, że ludzie czytający książki są z zasady bardziej kumaci :)

      Usuń
    3. Boże kochany... biedna zmielona krowa!

      Usuń
  2. Zatkało mnie, Iwonka. Nie wiem, co powiedzieć. Pora umierać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, jola, zaraz, czekaj, pomyśl, debile łatwiej się wykruszają, przetrwamy jakoś :) Tylko tego nie rób :(

      Usuń
    2. Mam zamiar jeszcze długo żyć, Iwonka. To przenośnia. Chodzi mi o to, że pozwolenie na debilstwo i na oszustwa robi złą robotę. Jest coraz gorzej.

      Usuń
  3. Jak czytam twoje felietony to co jakiś czas mam ochotę zapytać: ale czy to naprawdę prawda? Bo jak żyję jeszcze wegańskich gatek nie widziałam ani nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, zobacz tu : https://not-a-slogan.com/pl/26-buty-weganskie

      Usuń
  4. Uśmiałam się.Dobre.Galotki bez glutenu.Staniczki bezmiesne,weganskie

    OdpowiedzUsuń