czwartek, 14 czerwca 2018

Conradowskie doświadczenie bezkresu.


Mateusz Janiszewski

ORTODROMA

ZNAK LITERANOVA



Żyjemy w kulturze „obrazka”, powierzchownej obecności, bycia i niebycia gdzieś zarazem. Zaliczania miejsc i zdarzeń. Zdjęcia pokazują naszą fizyczną, chwilową obecność w „modnych” miejscach, ale podróż to też coś o wiele głębszego.

Ortodroma to poza znaczeniem czysto geograficznym dążenie do celu, najkrótsza, choć nie najprostszą droga. To podróż sama w sobie, przepiękna, mocna, podroż do granic ludzkiej wytrzymałości mieszcząca w sobie i samotność i drogę.

Literacko odniesiona do Melville’a czy Josepha Conrada, ale też do miejsc najważniejszych, tych, których znaczenie niesiemy w sobie.
Krótkie, intensywne teksty sprawiają, że człowiek czuje się jednostką w tłumie, obcym pośród obcych, opowiadają o przemijaniu i lodowej śmierci, o kaźni wielorybów i fok, o białym piekle i ludziach odchodzących w nicość.

O świecie, który niestrudzenie przypływa obok nas pozostawiając tylko złudzenie trwania.

Fascynująca i smutna, intensywna i genialnie napisana. Poetycka jak mało która, a jednak reportażowa. Pisana tak bardzo „od środka”, że jeszcze chwilę, a odsłoni duszę czytelnika.
Niesamowicie piękna.

Ta książka to zbiór opowieści o podroży, spójnych, krótkich, o nanizanych na ortodromę miejscach ważnych i nie ważnych, ludziach, obrazach z przeszłości.

O dawnych wyprawach i śladach tych wypraw w świecie, literaturze i nas samych.
To książka dla ludzi umiejących czytać między wierszami, szukających poezji wartości i znaczenia słowa nie tylko w nim, ale i poza nim.

Do powolnego delektowania się przy wieczornej lampce tęsknoty za prawdziwą podróżą, w której sensem nie jest zrobienie zdjęcia na instagrama, ale zachwyt nad światem w jego różnorodności, złowrogim pięknie, a czasami i okrucieństwie natury.
Autor to człowiek wielu zainteresowań i wielu talentów, leczy, tłumaczy, podróżuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz