sobota, 7 kwietnia 2018

ŁOMATKOJEDYNO!!! AJAJAJAJ, LABOGA!

Sprawa nie jest może poważna, ale za to dość znamienna. Otóż wczoraj w znanym „chrząszczu” sprzedawano książki po cenach wręcz oszałamiających, w projekcie - kup trzy zapłać za dwie i z tego powodu sieć zalała fala zdjęć książek zdobytych ( bo w cenie po 4.40 za książkę – to prawdziwa zdobycz) w wyprawach na „miejskie chrząszcze”.

Fala zdjęć cudnych, na których nie było ani pół skatowanego zwierzęcia, ani ćwierć pobitego dziecka,( które okazują się łańcuszkami), ani kawałka durnego GIF-u z uściskami i kolorystyką powodującą rozwolnienie plus oczopląs. 

Boże, pomyślałam, ludzie kupują książki! Ba, chwalą się tym! A na zdjęciach żadnych dodatków w postaci, brzuszków, cycków, pośladków... Cud!

Sama zresztą pobiegłam i kupiłam kilka interesujących mnie pozycji, (pełnowymiarowych – wbrew niektórym opiniom, a nie kieszonkowych) zdębiałam zajrzawszy na Facebooka...
Otóż, komuś to przeszkadza!
W sieci nagle zaroiło się od mniej lub bardziej agresywnych tekstów typu:

„ Przestańcie już chwalić się książkami z chrząszcza! To smutne” „ 
”No dalibyście już spokój, nie mam ochoty na takie zdjęcia”
„Ja nie kupuję chłamu, zresztą w ogóle nic dla mnie tam nie było”

No i nagle ogólny hejt na książki od „chrząszczyka”.
Dlaczego???

No bo przecież już tak mamy. Musimy kogoś hejtować bo życie byłoby nudne, prawda? Niestety szczęście jest niebezpieczne i może wywołać atak agresji w każdej chwili. To tak jak ze strachem i dzikim zwierzęciem, a, że to jest sieć, to internauci bywają niemniej dzicy.

Zasada jest prosta. NIE WOLNO być szczęśliwym, a jeżeli już się jest, to NIE WOLNO o tym mówić. To gorsze niż wstydliwa choroba! Niestety czasami ktoś sukces odnosi, toteż powinien natychmiast wyspowiadać się w sieci i przeprosić!

Powinien bezzwłocznie zaznaczyć, że popularność to ciężki kawałek chleba, że pieniądze szczęścia nie dają, że... no wiecie, kamuflaż, żadnych uśmiechów, żadnych całusków, żadnych dobrych emocji, ma być buro, nieszczęśliwie i siermiężnie, może wtedy ludzie wam wybaczą.

Nie wolno też być zadowolonym z życia.... Jedyne pozytywne posty, które są akceptowalne to zachwyty nad zwierzętami, ale tu też ostrożnie. Lepiej napisać, że się martwisz, niż, że się czymś cieszysz. 

Po co kusić los i sieć? 

Miałam znajomą, która wstawiła zdjęcie pieska na spacerze i podpisała: „Szczęśliwy czworonóg” 

Natychmiast dostała kilka sygnałów, że obroża za wąska, pies powinien nosić szelki, że zwierzak wcale nie wygląda na szczęśliwego, wyraźnie przecież w tle widać jakieś śmietnisko, nie wolno wyprowadzać psa w takie okolice, a na dodatek kilka pytań w stylu: „Czworonóg? Czy to co piszesz nie jest przypadkiem zachętą do usypiania psów, którym grozi utrata kończyny?”

Ja jednak opracowałam pewien pomysł.

Można przecież inaczej. Wszystko można inaczej. Na przykład tak:

 „Boże jak ja mogłam się tak poniżyć. Kupiłam książki! I to ile? Dwanaście!”


„Wredny chrząszcz skusił mnie słabą kobietę, NIGDY więcej! Rozumiem pierogi, chleb, ale żeby książki? Niedługo narkotyki zaczną tam sprzedawać! Zamknąć chrząszcza!”


„Nie idźcie dzisiaj do chrząszcza bo odwalają totalne naciągactwo, wmusili we mnie tonę książek... I co ja teraz zrobię, będę musiała to przeczytać...”

Jestem pewna, że na takie dictum dostaniecie kilometry wsparcia, wiele słów pocieszenia i tony serduszek.
Zrozumcie. Bycie radosnym nie jest normalne, ale to się leczy! Ludzie szczęśliwi, spełnieni i zadowoleni, to albo wariaci od samorozwoju, albo chorzy degeneraci ! 

 No a teraz patrzcie jaka jestem nieszczęśliwa. I co ja teraz pocznę biedaczka... ŁOMATKOJEDYNO!!! AJAJAJAJ, LABOGA!


1 komentarz: