sobota, 21 kwietnia 2018

Czy można iść siedzieć za... jaja?


Czy wiecie co to jest pad komputerowy?
Nie nie chodzi wcale o touchpada, ale o pad… Kiedy komputerowe bydle mówi wam, że więcej pracować nie ma zamiaru. 

Wyzysk i niewolnictwo się skończyło i on ma dość. Właśnie taki numer wywinął mi mój padalec!

I nie. Nie tak jakoś logicznie, że się zapalił, rozbłysł na chwilkę jak gwiazda, że coś bzyknął czy pufnął? Huknął? Nic! Żadnych efektów specjalnych… Tylko zwyczajnie uruchamiał się przez trzy godziny… No i jakoś się nie uruchomił.

Nie wiem jak wy, ale ja bez kompa ani rusz, więc szybko poszłam na pożyczki i po chwili miałam już kompa mojej mamy. Radość nie trwała długo, los chyba uważał, że pół godziny w zupełności mi wystarczy, bo komputer mojej mamy też zaliczył pada i to o wiele dziwniejszego. Postanowił, że będzie się usypiał co dwie do pięciu minut. 

Nie ważne majtanie myszą, nie ważne czułe mizianie go po touchpadzie, nic … on usypia i to na całego, a potem trzeba za każdym razem włączać go od nowa… niby budzi się tam gdzie był, ale jednak ta komputerowa narkolepsja i padalczy pad mojego kompa sprawiły, że musiałam wybrać się do sklepu komputerowego i stracić trochę pieniędzy… i…

Do czego zmierzam? Otóż kilka dni temu dostałam łańcuszek, wiecie, pewnie go widzieliście, nazywa się „ciężarówka z pieniędzmi”… Każe się rozesłać do 365 osób w ciągu minuty i grozi, że jeżeli nie, to naprawdę pożałujecie. Stracicie kupę forsy i będziecie tego bardzo, bardzo żałować...
Jeżeli ktoś mnie zna to wie, że łańcuszki doprowadzają mnie do szału.

Niewiele myśląc, wzięłam z darmowej strony zdjęcie roztłuczonych na masakrę jaj ( kurzych!) i zrobiłam z tego jednorazowy obrazek w stylu, no wiecie, że jeżeli nie roześlesz, to bla bla i stracisz te no, przymioty męskie, których symbol widzisz na obrazku…

Tak przygotowaną foto mieszankę wybuchową odesłałam roznosicielowi łańcuszka, czyli jednemu z moich internetowych znajomych, oczywiście temu, który wysłał mi łańcuszek z ciężarówką…

Fajnie było, dopóki nie padł komp. Kiedy padły oba, jeden po drugim rażone jakąś klątwą Komputerchamona pomyślałam o klątwie z łańcuszka… Rzeczywiście straciłam pieniądze… Nie to jednak było najgorsze. Przestraszyłam się! A jeżeli to naprawdę działa?! A jeżeli facet nie roześle jajecznego łańcuszka i biedakowi odpadną… te no…

O co dokładnie mi chodzi?

Ja teraz to już zupełnie nie wiem co mam zrobić! Mam do niego napisać i przeprosić? Dowiedzieć się jak się mają te jego… klejnoty. I w ogóle….

Dowiedziałam się nawet, że gdzieś w świecie ( założę się, że w Stanach, choć uczciwie powiem, że linku nie podam, bo tylko mi gdzieś mignął) jakiś facet pozwał kogoś za straty spowodowane niewysłanym łańcuszkiem… I WYGRAŁ udowadniając, że gdyby łańcuszek nie został mu wysłany, to by niczego nie stracił… A jak wprowadzą to u nas?

Czy można iść siedzieć za jaja? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz