czwartek, 22 lutego 2018

Wściekła instrukcja obsługi... ŁAŃCUSZKA

Właśnie przed chwilą dowiedziałam się, że jestem „bez serca”, „mam serce z kamienia”, i „serce zimne jak stal” - skąd te liczne diagnozy kardiologiczne, tak o jednego dnia... Czyżbym wreszcie poszła do lekarza, co powinnam dawno już uczynić?

Otóż nie, lekarzy nadal omijam szerokim łukiem, za to oni jakoś nie omijają mnie. No tak, gdzie takie zacne grono znajdę codziennie i to bezpłatnie? Oczywiście na FB.

Jakim cudem? No właśnie nie wiem, mam ostatnio wysyp, czy wylew ( znów to paskudne lekarskie określenie) debilizmu...

Co się robi z czymś takim?
No oczywiście rozsyła się jako łańcuszek.

I tak kilkanaście razy w ciągu dnia ktoś prosi mnie o udostępnienie, rozesłanie, przesłanie, wysłanie, bo... TADAM – jestem SUKĄ bez serca, to znaczy będę jeżeli tego nie zrobię, ja jednak tak sobie myślę, że wolę być bez serca niż bez mózgu i oczywiście sprawdzam wszystkie te wiadomości i co widzę?

Widzę, że albo ludzie nie umieją wyszukać wiadomości w googielku – a wszystko tam jest i WSZYSTKIE łańcuszki też, albo oni robią to specjalnie... 

No, jest trzecia opcja. Oni nie wiedzą, że to coś to łańcuszek.
To może tak.
Jeżeli:
Jest dziecko z imieniem, ale BEZ nazwiska, BEZ nazwy miasta, BEZ numeru konta to coś jest nie tak.

Dziecko ma zdjęcie, ale to zdjęcie czasem wcale nie jest zdjęciem tego dziecka, a zupełnie innego...

Jeżeli tekst obiecuje, że ktoś lub coś wpłaci ileś tam groszy za udostępnienie... ( ciekawe jak policzy hę??? szczególnie te wysłane z prywatnych kont pocztowych – włamie się na nie?) lub za lajki to coś jest BARDZO nie tak! NIKT za to NIKOMU nie PŁACI, a najmniej FACEBOOK, zresztą nie wiadomo kto ma płacić.
Wiadomo tylko, że rodzice DOSTANĄ... I to też jest dziwne, bo jak? Przecież dziecko jest bez nazwiska więc skąd wiadomo, że to akurat to, a nie inne???...

Udostępnianie ma sens jeżeli jest konto, albo choć adres kontaktowy, wtedy może jakiś arabski szejk, albo irańska księżniczka zlitować się i zapłacić za leczenie, ale jeżeli nie ma adresu to, ja przepraszam, jak?


No i DATA, DATA jest WAŻNA. Jeżeli nie ma jej, albo mamy tekst w stylu „kilka dni temu” albo „wczoraj wieczorem” to naprawdę możecie być pewni, że to jakiś przekręt, albo, że przesyłacie łańcuszek krążący w sieci od lat... Co wkurza jeszcze bardziej.

No, a już grożenie ludziom, obrażanie ich, zmuszanie do czegokolwiek i wyzywanie od wrednych suk jeżeli czegoś nie zrobią nie jest WCALE zabawne. To jest niemoralne i... czasami ( w zależności od słów) bywa karalne...
Tak więc:

NIE WYSYŁAĆ MI ŁAŃCUSZKÓW BO BĘDĘ GRYZŁA I KOPAŁA!

 

Chcecie udostępniać na własnych ścianach - wasza sprawa, ale NIE TYKAJCIE MOJEJ POCZTY!!!! 
NIE ZGADZAM SIĘ  na to! To moje narzędzie pracy, a nie miejsce na głupoty!
Są szkodliwe!
Szkodzą ludziom naprawdę potrzebującym, stępiają wrażliwość i robią bezsensowne zamieszanie w sieci.



1 komentarz:

  1. Przyznam, że tego też nie rozumiem. Jakby czasami ludziom mózgi wyparowały.

    OdpowiedzUsuń