niedziela, 25 lutego 2018

Złodziejska paranoja? Czy tylko paranoja?


Niektórzy ludzie są nienormalni, a pisarze to już zupełnie. Ja wczoraj dowiedziałem się, że jestem walnięta, bo zapytałam na (pewnym) forum, czy kiedy ktoś im ogołoci hektarową plantację truskawek, a potem rozda je znajomym to będzie im się to podobać.

Normalnie nikomu się nie podobało. Oburzeni byli.... Bardzo. 

- Jak to, tyle pracy, a tu ktoś po chamsku, cały hektar? Koszmar! Ja bym go za nabiał powiesiła i ryjem w gnojówkę wsadziła – powiedziała jedna pani.

 

No to zapytałam dlaczego udostępniają sobie cudze książki bez zezwolenia, płacenia i i takich bzdur jak prawa autorskie... No i powiedzieli mi, że to nie to samo. I też byli oburzeni, ale tym razem na mnie.
No i ja się tak zastanawiam, jak ktoś producentowi truskawek ukradnie to źle, a jak ktoś autorowi od pyska odejmie to już dobrze?
No moi drodzy, jasne, że tak!

Przecież taki producent truskawek to pieniądze ma, bogaty jest, policję wezwie, ryj obije, jak dopadnie, sądem postraszy. A pisarz? Taki drobny pisarzyna, który od sprzedaży jednej książki dostaje około złotówki? Co on może? NIC! Może najwyżej podziękować złodziejowi, że to właśnie jego książkę ukradł!

I już sobie wyobrażam jak taka „ja”, mówi do swojej córki, że „niestety kochanie, ale masełka nie będzie, książkę ukradli, ale...” Tadam! To dobrze! Tyle choć dobrego, że moją, a nie pani XYZ, może ktoś wreszcie kupi?

Tyle, że marne szanse, bo kradzieży, o przepraszam POBRAŃ jest po kilkaset. Normalnie nowego laptopa bym sobie kupiła ( stary odwala zgon co jakieś piętnaście minut) w końcu mam na koncie osiem powieści... To znaczy nie tak, powieści może i mam, ale na koncie sześć złotych, które rozwiewa wiatr historii rachunku. 
 

- Co nas to obchodzi?! Pani pójdzie do jakiej pracy, czy co, a nie będzie tu zygać pustym kontem! - warknęła na mnie pewna pani i trochę mnie rozczuliła.

 

Otóż drodzy ZŁODZIEJE ( zacznijmy nazywać sprawy po imieniu) – pisanie książek JEST PRACĄ!
To interesująca, ale ciężka i żmudna harówka czasami od rana do nocy, czasami dłużej. To nie jest hobby rozpuszczonych bab, które śpią na pieniądzach! To rachunki za prąd, to nowe buty ( nie, wcale nie sto szesnaste) i margaryna do chleba, choć jak wiadomo w eleganckim towarzystwie nie wypada się przyznawać do aż takiego ubóstwa... Margaryna? Toż to dla zasiłkowców z plebsu... 

Jasne, że książkami należy się dzielić. Nie mam nic przeciwko temu, żeby podzielić się książką z jednym czy kilkorgiem przyjaciół, to zdrowe i normalne, ale nie forum wymiany albo na chomiku.
Czy naprawdę nie widzicie, że to jest złodziejstwo?!
Oczywiście, że widzicie, ale was to nie dotyczy, prawda? Kradzież w sklepie byłaby poniżej waszej godności, ale okradanie pisarza?
A co to takiego ten pisarz?

- Na kasę do Biedronki pani pójdzie, tam nikt pani nie okradnie! - usłyszałam na koniec – Walnięta baba. Wiecie, ci pisarze są naprawdę jacyś porąbani.

 

I tu niestety muszę napisać NO COMENT – bo mnie po prostu zatkało.


2 komentarze:

  1. Niestety, w Polsce nadal niewiele osób rozumie, że istnieje coś takiego jak własność intelektualna. Prawo autorskie? A cóż to takiego? No a pisarz to już na pewno śpi na pieniądzach, przecież jedna książka kosztuje 30 zł !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, pewnie nawet więcej, ale autor tyle nie dostaje :) W sumie gorycz mnie nie zalewa, ale szlag mnie trafia, że ludzie kradną będąc pewni, że sa idealni... Jeden pan napisał tam nawet że na te grupę nic nie wstawi bo na innych jest lepiej, a tu same pijawki... Tylko ciągną, a nic nie dają a on ma 1400 plików do rozdysponowania. płodny autor nie?

      Usuń