poniedziałek, 15 stycznia 2018

A na mokradłach strach!

Sasza Hady

MORDERSTWO NA MOKRADŁACH

wydawnictwo 
OFICYNKA






Wyobraźmy sobie któryś z kryminałów Agathy Christie, taki z panną Marple, dodajmy do niego dwóch nieporadnych detektywów, dużo delikatnego humoru, odrobinę żartobliwego podejścia do życia i kilka bardzo ekscentrycznych postaci, to otrzymamy właśnie Morderstwo na Mokradłach”

Wioska o nazwie Little Fenn, którą sama autorka tłumaczy jako „Mokradełko” to prawdziwa, urokliwa angielska prowincja, która jak jabłuszko Królewny Śnieżki z jednej strony jest piękna i błyszcząca z drugiej odrobinę trująca.

Mieszka tu stara panna z makabrycznym poczuciem humoru, matka -kwoka z „ławicą” swoich młodych, skąpy bogacz gustujący w potrawach z ziemniaków...
To zżyta społeczność. Ludzie znają się tu od lat i od podszewki, plotki są bardzo pożądanym towarem wymiennym, a znalezienie odrąbanej głowy, (choć odrobinę martwi) wreszcie rozświetla fascynującym blaskiem wioskową nudę.

Niestety z powodu tejże głowy, nagle oniemiała ( dosłownie) kucharka, nie chce gotować zupy dyniowej, a policja drepcze w miejscu, dlatego też do akcji wkroczyć musi prywatny detektyw, który niestety nie istnieje.

Przyznacie, że brzmi ciekawie?

Wszystko to sprawia, że do wioski przyjeżdża dwóch samotnych życiowo mężczyzn, z których jeden jest znanym i mocno narcystycznym pisarzem, a drugi co prawda policjantem pracującym w dziale fałszerstw, ale też człowiekiem zagubionym i trochę „ciapowatym” bo wychowanym przez dwie, naprawdę przerażające, ciotki.

Mają oni, codziennie faszerowani ziemniakami, rozwiązać zagadkę znalezionej w beczce z dyniami głowy i co prawdopodobne morderstwa, bo ta głowa bez ciała jakoś nikomu się nie podoba.

Morderstwo na Mokradłach czytałam już dwa razy, raz goniąc za akcją raz dla zwyczajnej czystej przyjemności, bo czytanie tej książki sprawia przyjemność. Galeria fascynujących bohaterów, wspaniale oddana atmosfera angielskiej prowincji, której „angielskość” po prostu zachwyca i bawi, ciekawy pomysł na akcję i jej rozwiązanie. Wcale mnie nie dziwi, że książka była nominowana do nagrody Pióra i Pazura w 2013 roku.

Podziwiam autorkę za konsekwencje, detale, klimat i sposób prowadzenia akcji. Ta książka to jest oczywiście kryminał, jednakże kryminał lekki i z humorem. Humor zawiera się tu w języku, w słownych przepychankach, w żartobliwym podejściu do życia, a nie w samej akcji. Można więc założyć, że jest to całkiem poważny, żeby nie powiedzieć „normalny” kryminał ubrany w lekką szatę usnutą ze słów.

Dla zainteresowanych dodam, a wiem, że tacy są i wcale nie jest ich mało, że język tej powieści jest niezwykle kulturalny, bez przekleństw i wyzwisk – co nie znaczy, że jest nudny, o co to to nie!

 

Mnie ta książka spodobała się bardzo. Lubię takie klimaty, lubię lekkie kryminały ( odrobinę, ale nie bardzo retro) bez zbytniej makabry, sensacji i pościgów, bez narkotyków czy prostytucji – lubię też kiedy bohaterowie mają poza imieniem i nazwiskiem jakiś charakter, pasję, życie...
Do tej powieści będę wracać kiedy rzeczywistość za bardzo mnie przytłoczy. Polecam.


5 komentarzy:

  1. Właśnie upycham kolanem w schowku kolejną Twoją rekomendację :) Dziękuję bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przypomniałaś mi Bendelina, koniecznie muszę wrócić do książek Saszy, są naprawdę świetne. Pamiętam, że po lekturze "Morderstwa na mokradłach" miałam opory przed zejściem do piwnicy! Taka siła sugestii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie po prostu oczarowała :)

      Usuń
    2. Mnie też, moje opory miały związek z używaniem siekiery ;)Żałuję, że nie pojawił się tom trzeci. Może Sasza wróci do tematu.

      Usuń
    3. A ja szczerze wierzę, że będą kolejne tomy :) Co do mnie to jedynie osoba mordercy trochę mnie... zastanowiła, ale jest to możliwe pod każdym względem.

      Usuń