poniedziałek, 9 października 2017

Uśmiechnieta i przekorna... fizyka!

 Martin Durrani, Liz Kalaugher

KUDŁATA NAUKA. Mądrość w świecie zwierząT

Wydawnictwo ZNAK



Martin Durrani to urodzony w Kanadzie, a wychowany w Birmingham dziennikarz z zawodu fizyk, zdolny do przedstawiania trudnych zagadnień w przystępny dla laika sposób. Liz Kalaugher to także dziennikarka zajmująca się sprawami nauki. Taki duet mógł stworzyć albo mocno naukowe i niezrozumiałe dla przeciętnego czytelnika dzieło, albo coś fascynującego i wciągającego.
„Kudłata nauka. Mądrość w świecie zwierząt” to książka popularnonaukowa z zakresu fizyki, biologii, chemii i ogólnie wszystkiego co w jakimś stopniu dotyczy zwierzęcych zachowań związanych z tymi dziedzinami. 

Może sie komuś wydawać, że co jak co, to jednak fizyka nie może mieć wiele wspólnego z krewetka, psem, czy japońskim szerszeniem. A jednak...

Wszystkie te zwierzęta, i wiele innych oczywiście wykorzystują do swoich potrzeb zasady tej nauki, nieświadomie to fakt, ale bardzo skutecznie. Czasami zwierzęta idą w tym dalej niż kiedykolwiek zaszedł człowiek.
Jak to możliwe? No cóż, natura jest bardzo zmyślna, potrafi obdarzyć swoje stworzenia wieloma przydatnymi umiejętnościami nawet jeżeli one same nie zdają sobie z nich sprawy.
Każdy może jednak pomyśleć, że jeżeli chodzi o fizykę, wszystkie te jej prawa, zasady i problemy, newtony, jule, ampery i inne „koszmarki” to książka musi być trudna, nie ma innego wyjścia, a jednak, autorzy jakoś to wyjście znaleźli... Oczywiście samej fizyki ułatwić się nie da, to byłoby karkołomne zadanie, ale przecież można ją „oswoić” co sprawi, że nawet ludzie tej nauki unikający jak ognia zaczną się jej przyglądać z zaciekawieniem.

Zresztą wiele jest takich osób, które lekcje fizyki wspominają bardzo źle, z różnych względów, ale samą fizyką się interesują, bo najzwyczajniej interesują się światem, a fizyka stanowi istotną tego świata część.

Sławne już, choć trochę „niesławne” stwierdzenie, dotyczące wielu szkolnych przedmiotów w tym też fizyki, czy chemii, a zawierające się w stwierdzeniu „Po co mi to? Przecież w życiu mi się to nie przyda” zostało w tej książce obalone po stokroć, bo autorzy pokazali na dziesiątkach ( o ile nie setkach przykładów), że fizyka nie tylko przydaje się w życiu, ale jest ważną jego częścią.
Zabrali się do tego w niespotykany sposób. Opisując pozornie zwyczajne zachowania zwierząt, a czasem ich niespotykane zwyczaje i niesamowite „możliwości” potrafili zainteresować tematem, ba, zainteresować to mało powiedziane, potrafili zafascynować. Ja książkę czytałam z prawdziwą przyjemnością i zachwytem.

Czy można czytać z zachwytem książkę popularnonaukową i to dotyczącą takiej tematyki? Można, choć przyznam, że napisanie takiej książki to, z pewnością, skrajnie trudna sprawa. Szkoda, że więcej takich nie ma, bo wtedy można by zdjąć odium nudy z wszystkich tych trudnych dziedzin i nielubianych przedmiotów szkolnych.

 

Nie jest to książka dla dzieci, a raczej dla młodzieży licealnej i ludzi dorosłych posiadających jakieś zręby wiedzy ogólnej i dużą ciekawość świata.
Opisuje ciekawe doświadczenia przeprowadzone na zwierzętach ( bezkrwawe – zaznaczam, takie też się przeprowadza).
Z książki podzielonej na rudziały o tytułach: CIEPŁO, SIŁY, PŁYNY, DŹWIĘK i MAGNETYZM, ŚWIATŁO oraz WSZECHŚWIAT I CAŁA RESZTA dowiemy się na przykład w jaki sposób pije kot, dlaczego pies otrząsa się z wody i jak to robi, dlaczego niektóre węże czasowo zmieniają płeć, jak komary radzą sobie z deszczem i że szerszenie mogą opanować mechanikę kwantową ( zazdroszczę tym szerszeniom, ja bym nie mogła).

Na dodatek książka jest napisana z humorem, pełna żartów i zabawnych, ale celnych spostrzeżeń. Po prostu świetna, jedna z tych, które najpierw czyta się jednym tchem, a potem po raz kolejny powoli i dokładnie z namysłem i rozmysłem, aby jak najwięcej się dowiedzieć i skorzystać.
Powinna znaleźć się w każdej szkolnej bibliotece, w rękach każdego licealisty i w domach wszystkich ludzi ciekawych świata. Szczerze polecam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz