czwartek, 18 sierpnia 2016

Ceramiczne, ale czy zawsze piękne?

Jestem w zasadzie człowiekiem współczującym      ( tak, tak, pozory mylą), wrażliwym na ból istnienia, czyli zwykłą ludzką zazdrość, w stylu, „o Boże Anka znów wydaje książkę, a ja w lesie” i wrednym ponad miarę, co niestety w sobie kocham. Muszę, nie mam wyjścia, bez miłości żyć się nie da, a tu kandydatów brak, więc postanowiłam się poświecić.

Kocham słowa, zdania, teksty, znaki interpunkcyjne mnie wkurzają i nie potrafię się z nimi dogadać, ale ogólnie wydaje mi się, że kiedy przeczytam tekst to wiem ile jest wart.

Gorzej jest ze sztuką, bo ceramika, nawet jeżeli jest sztuką użytkową, to jednak powinna być sztuką. Niestety moja wiedza w tym względzie jest marna. Bo czy to coś jest jeszcze sztuką czy już kiczem?

Tak więc wszystkim zazdroszczącym mi bolesławieckiej ceramiki postanowiłam pokazać to. Nie będziecie już mi niczego zazdrościć! Sami zdecydujcie, ale moim zdaniem „bolesławiecko ceramiczny” kucyk pony przebija wszystko!





4 komentarze:

  1. Rzeczywiście, kucyk pony jest szczytem kiczu. Ale tę biało-czarną świnkę bardzo chciałabym mieć :-) Serdeczności :-) Hanka U.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świnki są ok, ale to co za nimi już mniej :) <3

      Usuń
  2. Kucyk, jak kucyk... komercja ale są kieliszki do jajek, które mam zdekompletowane a uwielbiam i jeszcze inne braki. To ja zazdroszczę Ci miejsca, w którym te braki można uzupełnić. :)***

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale słonie są fajne :) poza tym jak patrzysz na jednego słonia, względnie na trzy słonie, albo na jednego kucyka, to wrażenie kiczu blednie. W masie to co innego :)

    OdpowiedzUsuń